Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. KRO
|
aktualizacja

Państwowa Inspekcja Pracy z hojnymi nagrodami. 20 osób otrzymało niemal 750 tys. zł

50
Podziel się:

Dziesięciu szefów departamentów w Głównym Inspektoracie Pracy otrzymało w 2018 roku premię w wysokości przeciętnie ok. 40 tys. złotych. Ich zastępcy od 34,4 tys. do 43 tys. złotych. – Nasuwa się pytanie o granice przyzwoitości – mówi prof. Stefan Płażek z Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Główny Inspektor Pracy Wiesław Łyszczek nie ma ostatnio dobrej prasy.
Główny Inspektor Pracy Wiesław Łyszczek nie ma ostatnio dobrej prasy. (East News, Piotr Molecki/East News)

– Z tak wysokimi nagrodami w instytucji publicznej się nie zetknąłem, poza nagłośnionymi przypadkami dotyczącymi członków rządu – komentuje prof. Stefan Płażek, ekspert ds. administracji publicznej, w rozmowie z "Dziennikiem Gazetą Prawną", która nagłośniła sprawę. Prof. przypomina również, że przeciętna nagroda roczna w instytucjach publicznych waha się wokół wysokości miesięcznego wynagrodzenia

Dziennik już wcześniej informował o wysokich nagrodach w Głównym Inspektoracie Pracy. Wskazywał wtedy, że naczelny GIP zainkasował premię w wysokości 59,1 tys. złotych, a jego trzej zastępcy od 40,8 tys. złotych do 48,3 tys.

Tłumaczono to tym, że dyrektorzy poszczególnych departamentów zaczęli zarabiać wyższe pensje niż dyrektorzy poszczególnych departamentów, a miało tak się stać przez zamrożenie systemu wynagrodzeń w PIP za czasów rządów PO-PSL. "DGP" wskazuje w tej teorii luki, ponieważ sześciu z dziesięciu dyrektorów i ich zastępców otrzymało wyższe nagrody, niż dwóch z trzech zastępców w GIP.

Zobacz także: Zobacz także: Zakaz handlu. Szef "Solidarności" odpowiada powrót "lex Żabka"

Rekordzistami są: jeden z dyrektorów, który otrzymał 57 tys. złotych bonusu, a także jeden z wicedyrektorów, na którego koncie pojawiła się kwota o tysiąc złotych mniejsza. Łącznie 20 osób na szczeblu kierowniczym otrzymało 737,4 tys. złotych.

Sprawy na razie nie skomentowali ani przewodniczący sejmowej komisji ds. kontroli państwowej Wojciech Szarama, ani przewodniczący Rady Ochrony Pracy przy Sejmie RP Janusz Śniadek. Poprosili oni dziennikarzy "DGP" o więcej czasu na możliwość zapoznania się z przedstawionymi danymi. Organy, na czele których stoją, nadzorują działalność PIP. Inspekcja z kolei podkreśla, że obecny system wynagrodzeń nie budził dotychczas wątpliwości Sejmu, czy Najwyższej Izby Kontroli.

Pierwsza podwyżka pensji w PIP od czasu zamrożenia nastąpiła w 2016 roku – już za kadencji rządu Prawa i Sprawiedliwości. W 2019 roku przewidziana jest kolejna w przedziale od 150 zł do 1 tys. złotych. Na 2020 r. planowany jest wzrost funduszu płac o 8 proc. – odpowiedni zapis znalazł się już w projekcie budżetu. Zmienić go mogą posłowie nadchodzącej kadencji Sejmu.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(50)
PMN
3 lata temu
Od dawna wiadomo, że ludzie PiSu zrobili skok na kasę i nie mają żadnych skrupułów.
nik-czemnik
3 lata temu
Ciag dalszy rozkradania majatku narodowego!Polacy to skorumpowane kundle!
kręciołek
3 lata temu
tak Polacy wyborcy PIS pluje wam w twarz codziennie a wy się tylko obcieracie i dalej uśmiechacie
okoń
3 lata temu
przy Głodziu oni wszyscy sa jako żebracy i obdartusy
adam
3 lata temu
jak to powiedziała przywieszka do broszki -im po prostu się należy
...
Następna strona