Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
MWL
|

Pensje w budżetówce rosną wolniej niż ceny w sklepach. Inflacja zwiększa presję płacową

383
Podziel się:

Drożyzna i dwucyfrowy wzrost cen także w sferze budżetowej oznaczają presję na wzrost wynagrodzeń. Dane Głównego Urzędu Statystycznego (GUS) pokazują, że i tu zarobki wcale nie stoją w miejscu - pisze "Rzeczpospolita". Wkrótce rozpoczną się rozmowy na temat wskaźników wzrostu wynagrodzeń w budżecie państwa na 2023 r.

Pensje w budżetówce rosną wolniej niż ceny w sklepach. Inflacja zwiększa presję płacową
Rosnąca inflacja zwiększa presję na podwyżki. A te przyczyniają się z kolei do wzrostu inflacji (Adobe Stock)

- To temat zawsze trudny, a w tym roku szczególnie, ze względu na wysoką inflację w Polsce - mówi "Rz" Łukasz Bernatowicz, wiceprezes Business Centre Club. Rozmowy będą się odbywać na forum Rady Dialogu Społecznego.

Rząd szacuje, że w całym 2022 r. inflacja może wynieść średnio ponad 9 proc. W ocenie ekonomistów będzie to o 2-3 pkt. proc. więcej. "To powoduje presję na podwyżki płac także ze strony pracowników budżetówki. Tym bardziej, że zakładany na ten rok wskaźnik wzrostu tzw. kwoty bazowej w sferze budżetowej to 4,4 proc., a więc dużo poniżej tempa wzrostu cen" - czytamy w dzienniku.

Dalsza część artykułu znajduje się pod materiałem wideo

Zobacz także: Presja płacowa. "Inflacja to ukryty podatek"

Niektórzy pracownicy budżetówki mogą liczyć na spore podwyżki

Gazeta przypomina, że nawet lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk zaproponował, by płace w budżetówce wzrosły o 20 proc. Z kolei resort zdrowia wylicza, że na mocy nowej ustawy najniższe zasadnicze wynagrodzenie w ochronie zdrowia wzrośnie od 17 do 41 proc., w zależności od grupy, a średnio będzie to wzrost w wysokości 30 proc.

Z jednej strony, pracownikom sfery budżetowej, jak wszystkim, należy się jakieś wyrównanie w związku z inflacją. Z drugiej strony, patrząc na sytuację budżetową, nie wydaje mi się, by rząd zdecydował się na inflacyjną waloryzację jednym wskaźnikiem dla wszystkich. Zresztą, moim zdaniem, należałoby jednak podchodzić do kwestii podwyżek indywidualnie, podnosić wynagrodzenia w tych obszarach i zawodach, które odstają od reszty lub sytuacji rynkowej – ocenia Mariusz Zielonka, ekspert Konfederacji Lewiatan, cytowany przez "Rz".

Ile zarabia się w budżetówce?

Bernatowicz z BCC przyznaje, że "budżetówka jest w ciężkiej sytuacji". Wskazuje jednak na drugą stronę medalu. - Ale nie możemy zapomnieć, że duże podwyżki przyczyniają się do wzrostu inflacji, pracownicy znowu żądają podwyżek i wpadamy w zamknięte koło. To nie jest dobra droga do walki z inflacją. Poza tym, budżet państwa już i tak staje się bardzo napięty - dodaje.

Gazeta przypomina dane GUS, zgodnie z którymi w 2021 r. w sferze budżetowej pracowało 1,6 mln osób, w tym oprócz urzędników także nauczyciele i pracownicy sektora ochrony zdrowia. Średnia płaca wynosiła około 5,95 tys. zł brutto. Pensje pracowników budżetówki kosztują budżet państwa około 114 mld zł rocznie. "Każdy więc wzrost o 5 proc. to 5,7 mld zł dodatkowych wydatków, a o 10 proc. – 11,4 mld zł" - czytamy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(383)
Dyzio
5 miesięcy temu
Żebyście wiedzieli jak rząd i wszyscy przy korycie okłamują nas i kradną na potęgę
Julita
6 miesięcy temu
Ja mam to szczęście, że niedawno dostałam dużą podwyżkę w nowej pracy, którą znalazłam, dzięki ukończeniu kierunku technik masażysta w Studium Pracowników Medycznych i Społecznych.
PUP
7 miesięcy temu
Panie ekspert, a czym różnią sie zwykli pracownicy Urzędów od ministrów, prezydentów, starostów i parlamentarzystów ? Oni sobie przyznają co roku podwyżki. Dla nich są środki ? Ile jeszcze mamy znosić tej obłudy i życia w biedzie ? Skandal aby urzędnik w tym kraju zarabiał najniższe wynagrodzenie.
Decimus Maxim...
7 miesięcy temu
Tak czytam te komentarze i jestem naprawdę zafascynowany, jak ten socjalizm odbił się na psychice tego społeczeństwa. U sąsiada trawa zielona, bo nakradł lub w urzędzie pracuje. I niech mu ta trawa uschnie, bogaczowi jednemu, a mnie administracja mieszkanie odmaluje bo nie stać mnie, gdyż żyje z marnego socjalu. Wszystkim po równo, ale temu nie dawajcie! Nie wiem już kto jest głupszy, władza czy naród. Ale jedno jest pewne. Nie potrzeba im wkładać zbyt dużego wysiłku w to by wykończyć własną ojczyznę....
Koko
7 miesięcy temu
Jak zwykle kupczyki u egoiści. Widzą tyłki swój czubek nosa. Sami chcą domów, nowych samochodów, taniej siły roboczej, ale dla budżetówki bieda pensje i wypiwiedzenie z pracy
...
Następna strona