PIP ma pełne ręce roboty. Lawina skarg na pracodawców
Ubiegły rok przyniósł największy od kilku lat wzrost liczby zgłoszeń do Państwowej Inspekcji Pracy. To efekt m.in. planowanej reformy PIP - informuje w czwartkowym wydaniu "Dziennik Gazeta Prawna".
W 2025 r. liczba zgłoszeń do Państwowej Inspekcji Pracy (PIP) była rekordowa. Jak podaje "Dziennik Gazeta Prawna" wpłynęło 50,5 tys. skarg, co stanowi wzrost o ponad 15 proc. względem roku poprzedniego. Początek roku nie zwiastował takiego trendu, gdyż w pierwszym kwartale 2025 r. było około 9,8 tys. skarg, ponad 400 mniej niż rok wcześniej.
Rośnie liczba skarg do PIP
Katarzyna Lorenc, ekspertka BCC ds. rynku pracy oraz zarządzania i efektywności pracy zauważyła, że większa liczba skarg to m.in. efekt promocji PIP oraz planowanych zmian ustawowych.
Tusk zablokował ustawę. Co dalej z reformą?
Jak podaje gazeta, liczba skarg nie przełożyła się jednak wprost proporcjonalnie na liczbę kontroli. Dynamika wzrostu tych ostatnich była bowiem trzy razy niższa niż złożonych zawiadomień do PIP. Inspektorzy, oprócz kontroli planowych, których było 55 tys., przeprowadzili ponad 22,7 tys. tych na skutek zgłoszeń. Rok wcześniej było ich 21,5 tys.
Z danych PIP wynika, że odsetek zarzutów, których nie udało się zweryfikować, wyniósł 32,6 proc., wobec 23,8 proc. rok wcześniej. Wiele skarg okazywało się więc bezzasadnych. W 2025 r. ten odsetek stanowił niemal 30 proc. - czytamy w gazecie.
Jak zauważa w "DGP" prof. Grażyna Spytek-Bandurska, ekspertka Federacji Przedsiębiorców Polskich, 2025 r. przyniósł wzrost planowanych zwolnień grupowych. Jak wynika z danych MRPiPS, miały objąć 21,2 tys. osób, wobec 16,8 tys. rok wcześniej. Wyhamowało też zatrudnianie nowych osób przez pracodawców, którzy nawet gdy potrzebowali rąk do pracy, to przyjęli pozycję wyczekującą, w obawie o to, co będzie działo się w gospodarce. Jak wynika z danych GUS, w końcu roku w urzędach pracy było nieco ponad 30 tys. ofert zatrudnienia, wobec 51 tys. przed rokiem.