Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na
Mateusz Ratajczak,Marcin Lis
|
aktualizacja

PiS znów rozda pieniądze, ale na razie nas na to stać. Problemy zaczną się później

874
Podziel się

Pieniądze to nie problem. PiS bez trudu uzbiera środki na dodatkowe 500+ na pierwsze dziecko i trzynastą emeryturę. Zrzucą się ZUS i NBP, pomogą spółki Skarbu Państwa i rok uda się zamknąć. A później? Później będzie gorzej.

Na konwencji PiS Jarosław Kaczyński ogłosił prawdziwą przedwyborczą niespodziankę - nie mówił o Parlamencie Europejskim, wyliczał kolejne obietnice
Na konwencji PiS Jarosław Kaczyński ogłosił prawdziwą przedwyborczą niespodziankę - nie mówił o Parlamencie Europejskim, wyliczał kolejne obietnice (East News, Piotr Molecki/East News)
bEiVjPIR

Tu 10 mld zł z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych. Tam 5 mld zł z Narodowego Banku Polskiego. Do tego miliony ze spółek Skarbu Państwa i w zasadzie gotowe. Tyle wystarczy, by w 2019 roku zrealizować kluczowe obietnice Prawa i Sprawiedliwości.

Jak wynika z informacji money.pl, resort finansów wciąż liczy, ile dokładnie pieniędzy trzeba znaleźć po tym, jak na ostatniej konwencji PiS rozwiązał się worek z socjalnymi prezentami. Premier Mateusz Morawiecki wycenił ich koszt na 40 mld zł.

Ale w tym roku trzeba wysupłać mniej. Powody są dwa. Po pierwsze, rodzice dostaną 500+ na pierwsze dziecko od połowy roku, więc siłą rzeczy budżet wyda połowę z 18-20 mld zł, jakie na ten cel pójdą w kolejnych latach.

bEiVjPIT

Poza tym zmiany podatkowe (obniżka PIT, zerowa stawka podatku dochodowego dla młodych do 26. roku życia) można wprowadzić w tym roku, ale… ustalić, że wejdą w życie w przyszłym roku. Obietnica zrealizowana? Zrealizowana. A pieniądze nie zostaną wydane.

Dlatego w tym roku wystarczy wydać około 9-10 mld zł na 13. emeryturę i drugie tyle na 500+ na pierwsze dziecko.

Jak szacuje Piotr Bielski, dyrektor departamentu analiz ekonomicznych w Santander Banku, w tym roku z budżetu z pewnością trzeba wydać około 19 mld zł. Jednocześnie podkreśla, że pieniądze rozdane ludziom w jakiejś części wrócą do budżetu, bo ludzie je po prostu wydadzą, a od tego zostanie odprowadzony podatek. W sumie netto koszt programu to 15 mld zł w podstawowym wariancie. A to blisko 3 razy mniej, niż planował wydać Morawiecki.

bEiVjPIZ

I takie pieniądze można już w budżecie znaleźć.

Nowelizacji budżetu nie będzie, szukanie trwa

- Tak istotne zmiany są oczywiście znaczącym wyzwaniem dla finansów publicznych. Ich przygotowanie i wdrożenie wymaga bardzo szczegółowego przeglądu zarówno strony przychodowej, jak i wydatkowej ustawy budżetowej - mówi money.pl Paweł Jurek, rzecznik Ministerstwa Finansów.

Jak zaznacza, resort Teresy Czerwińskiej doskonale wie, że musi uważać. Ewentualne przekroczenie norm zadłużenia mogłoby spowodować konieczność znacznych cięć w wydatkach. A to oznaczałoby, że zamiast więcej, Polacy dostaliby mniej. A o to rządzącym zdecydowanie nie chodzi.

bEiVjPJa

Minsiterstwo Finansów przyznaje też, że nie wszystkie pieniądze musi wziąć z budżetu państwa. Paweł Jurek zapewnia, że rząd nie ma w planach zmieniania budżetu tak, żeby były w nim zapisane te dodatkowe miliardy. Na 13-ste emerytury mógłby się na przykład dorzucić Zakład Ubezpieczeń Społecznych (a konkretnie Fundusz Ubezpieczeń Społecznych). - FUS ze względu na bardzo dobrą sytuację na rynku pracy odnotowuje lepsze wpływy - dodaje Paweł Jurek.

Jak wynika z informacji money.pl, Zakład Ubezpieczeń Społecznych już pogodził się z tym, że to właśnie FUS sfinansuje dodatkową emeryturę w wysokości 1,1 tys. zł. ZUS padł pod tym względem ofiarą własnego sukcesu. W ubiegłym roku oddał do budżetu właśnie 10 mld zł – ze względu na dobra sytuację w Polsce. Pracuje dużo osób, zarabiamy więcej, poprawiła się ściągalność składek, a swoje na dodatek dokładają pracjący w Polsce i ubezpieczeni Ukraińcy (4 mld zł w ciągu roku).

Ministerstwo Finansów liczy więc, że ZUS powtórzy ubiegłoroczny sukces. I ma ku temu powody. Jako pierwsi w money.pl sugerowaliśmy, że prezes ZUS prof. Gertruda Uścińska zdecyduje o zwrocie około 3 mld zł dotacji do budżetu w najbliższych tygodniach. Zarząd nie podjął jeszcze tej decyzji, ale pierwsze wskaźniki mówiły wprost: wciąż jest dobrze.

bEiVjPJb

Efekt? Zupełnie bez ekstra wydatków można w całości sfinansować jedną z kluczowych propozycji PiS.

NBP też pomoże

Reszta? Jak tłumaczy w rozmowie z money.pl Bielski, rząd postara się po prostu zacisnąć pasa i wydać mniej, niż planował. Dużym wsparciem jest też wypłata zysku Narodowego Banku Polskiego. NBP już raz sfinansował po części wydatki PiS, gdy do budżetu powędrowało 9,3 mld zł. I nikt nie ukrywał, że środki pomogły w odpaleniu programu "Rodzina 500+". Tym razem analityk Santandera szacuje, że Bank wyłoży nie więcej niż 5 mld zł. Z perspektywy obietnic - to w sumie 1/3 całej kwoty, czyli sporo.

Na dodatek do budżetu w połowie roku powinny trafić dywidendy ze spółek Skarbu Państwa. A i to nie są małe środki. Od lat tradycję wypłacania dywidendy ma np. PKN Orlen, w którym państwo ma 27 proc. udziałów. W 2018 roku Skarb Państwa zarobił na Orlenie 350 mln zł. Do skarbca zwykle dorzuca się również PZU. Rok temu było to 700 mln zł. W sumie - Skarb Państwa jest w stanie w ten sposób zyskać do 2 mld zł.

bEiVjPJc

- Niewykluczone, że samo rozszerzenie 500+ uda się zmieścić w tegorocznym limicie wydatków, właśnie dzięki oszczędnościom w innych obszarach. Gdyby rząd miał trudności z dopięciem budżetu, to nowelizacja może pojawić się dopiero pod koniec roku, może nawet po wyborach - mówi Piotr Bielski z Santander Banku.

I jak wskazuje, to 2020 rok będzie kluczowy. Bo do pokrycia nowych obietnic nie wystarczy 15 mld zł, a będzie potrzebne prawie trzy razy tyle. Dziś jednak nie ma sposobu, by dowiedzieć się, jak rząd planuje zmieścić dodatkowe wydatki w budżecie. I najpewniej okaże się to nie wcześniej niż po jesiennych wyborach parlamentarnych (choć zarys ustawy budżetowej powinien pojawić się wcześniej).

Ekspert Santander Banku w programie "Money. To się liczy" zwracał uwagę, że wzrost wydatków socjalnych ogranicza środki do wydania w innych - ważniejszych - obszarach. Na liście jest nauka, ochrona zdrowia, energetyka. Jednocześnie nie jest wykluczone, że lada chwila przedstawiciele tych grup zaczną mocno protestować.

Mateusz Ratajczak, Marcin LiS

bEiVjPJu
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(874)
ola
2 lata temu
teraz się uda a pózniej wszystko oddacie z procentami
AND
2 lata temu
EMERYCI SZYKUJCIE SIE NA ZARCIE TRAWY BO JUZ NIC NIE DOSTANIECIE A CENU I KOSZTY ROSNA ROSNAJAK POL CHLEBA ZA 5 ZL
Jacek-3
2 lata temu
Przecież zawsze rząd może wziąć chwilówkę w SKOK-u.
bEiVjPJv
wac
2 lata temu
Taki jeden zwany "sztukmistrzem z Londynu" też nas straszył tym że pieniędzy nie ma i nie będzie. Odszczekał to?
Gucio
2 lata temu
Jest to pierwszy Rząd który mówi, że ma pieniądze i nie pakuje mnie w dziadostwo. Przez 70 lat każdy Rżąd, każdy organ samorzadowy miał jedno - "nie ma pieniezy". Przez 70 lat. Teraz słyszę - SĄ PIENIĄDZE. Przez 70 lat było wiele biedy. Teraz tej biedy jest mniej. I to jest całe moje podsumowanie. Inni którzy próbuja to przewracać to imigranci w całym tego słowa znaczeniu, bo Polak to doceni.
...
Następna strona