Płaca minimalna zostaje w tyle. Od dwóch dekad nie było tak źle [ANALIZA]

W przyszłym roku płaca minimalna ponownie wzrośnie o 3 proc. Drugi rok z rzędu nie dotrzyma więc kroku poziomowi cen ani przeciętnemu wynagrodzeniu nad Wisłą. To będzie oznaczało zubożenie co najmniej 1 mln pracowników. W kolejnych latach politycy będą mieli pokusę zdobycia ich głosów hojnymi podwyżkami płacy minimalnej. Dla pracodawców to gorszy scenariusz niż nieco większe, ale przewidywalne zmiany.

RządRząd we wrześniu ogłosił, że najniższa krajowa sięgnie 4950 zł brutto
Źródło zdjęć: © Adobe, Agencja Wyborcza.pl | Kuba Atys
Grzegorz Siemionczyk

Poziom płacy minimalnej na 2027 r. został przesądzony w połowie września, gdy rząd opublikował stosowne rozporządzenie. Najniższe wynagrodzenie za pełen etat wyniesie 4950 zł brutto, o 144 zł więcej niż w 2026 r. Podobnie jak w tym roku, oznacza to podwyżkę o 3 proc.

Ministerstwo Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej rekomendowało rządowi, aby zwiększyć płacę minimalną o 180 zł (3,7 proc.), do 4986 zł. Uchwalona podwyżka, choć mniej hojna, jest i tak większa, niż wymaga prawo. Ustawa o minimalnym wynagrodzeniu za pracę wskazuje bowiem, że jego podwyżki nie mogą być mniejsze od prognozowanej na dany rok inflacji.

W czerwcu, gdy ruszała procedura ustalania przyszłorocznej płacy minimalnej, Ministerstwo Finansów oczekiwało zaś, że inflacja w 2027 r. wyniesie 2,5 proc. Później zrewidowało tę prognozę do 2,8 proc. i na takim założeniu oparło projekt ustawy budżetowej na przyszły rok.

Problem w tym, że dziś ta prognoza wydaje się zbyt optymistyczna.

Wśród ekonomistów panuje zgoda, że inflacja w 2027 r. będzie powyżej 3 proc., być może nawet bliżej 4 proc. Sześć zespołów analitycznych, które aktualizowały swoje przewidywania w ostatnich tygodniach, przeciętnie oczekuje, że ceny towarów i usług konsumpcyjnych w przyszłym roku zwiększą się o 3,6 proc. Jeśli tak się stanie, to siła nabywcza minimalnego wynagrodzenia zmaleje o około 0,6 proc.

W przyszłym roku płaca minimalna drugi rok z rzędu zmaleje w uję
W przyszłym roku płaca minimalna drugi rok z rzędu realnie zmaleje © money.pl | Angelika Sętorek

Tę zmianę łatwo bagatelizować, ale dla osób o niskich dochodach z pewnością będzie odczuwalna. Tym bardziej że także w tym roku inflacja jest wyższa, niż rząd zakładał, planując tegoroczną podwyżkę płacy minimalnej.

Aktualne szacunki wspomnianych sześciu zespołów analitycznych sugerują, że poziom cen w 2026 r. wzrośnie o 3,3 proc., obniżając siłę nabywczą minimalnego wynagrodzenia o 0,3 proc. Jej prawdopodobny spadek w przyszłym roku byłby więc drugim z rzędu – a to byłaby sytuacja bez precedensu we współczesnej historii Polski.

Krótkowzroczność pracodawców

Po raz ostatni realna wartość płacy minimalnej nad Wisłą malała przez dwa lata z rzędu na przełomie stuleci – jeszcze zanim w 2003 r. zaczęła obowiązywać aktualna ustawa określająca zasady jej ustalania. Od tego czasu siła nabywcza najniższego wynagrodzenia była dobrze chroniona. Zmalała tylko w 2004 r., o 0,5 proc., a później dopiero w 2022 r. W tym drugim przypadku spadek był dramatyczny, o 6 proc., ale było to pokłosie szoku inflacyjnego.

W kolejnych dwóch latach, gdy wysoka inflacja była już uwzględniona w prognozach, rząd musiał waloryzować płacę minimalną dwukrotnie w ciągu roku (taki wymóg istnieje, gdy oczekiwany wzrost poziomu cen przewyższa 5 proc. rok do roku). Dzięki temu jej realna wartość wróciła na ścieżkę wzrostu.

W tym i w przyszłym roku płaca minimalna w Polsce nie dotrzyma k
W tym i w przyszłym roku płaca minimalna w Polsce nie dotrzyma kroku przeciętnym wynagrodzeniom © money.pl | Angelika Sętorek

Paradoks

W toku negocjacji w Radzie Dialogu Społecznego przedstawiciele pracowników proponowali podwyżkę płacy minimalnej w 2027 r. o 8,2 proc. W świetle aktualnych prognoz zapewniłoby to jej realny wzrost o 4,4 proc. Byłby to wynik zbieżny ze średnim tempem wzrostu siły nabywczej minimalnego wynagrodzenia z lat 2001-2019, czyli sprzed serii szoków ekonomicznych zapoczątkowanych pandemią COVID-19. Strona pracodawców w RDS początkowo opowiadała się za najmniejszą podwyżką zgodną z ustawą, czyli równą prognozowanej inflacji.

Ostateczna decyzja – wobec braku porozumienia w RDS podjęta jednostronnie przez rząd – jest więc ze stanowiskiem pracodawców zgodna.

Paradoksalnie, może nie być zgodna z długofalowym interesem pracodawców. Z ich perspektywy koszty pracy rosnące szybciej niż produktywność pracowników stanowią barierę rozwoju. To argument, żeby ograniczać podwyżki płacy minimalnej. Ale jeszcze większą barierą jest niepewność regulacyjna.

Tymczasem ceną za małą podwyżkę płacy minimalnej w tym i w przyszłym roku będzie prawdopodobnie jej duża zmienność w kolejnych latach. Ze względu na to, że bezpośrednio lub pośrednio wpływa ona na wynagrodzenie mniej więcej 20 proc. pracujących w Polsce (ponad 3 mln osób), płaca minimalna stała się silną kartą przetargową dla polityków. Jest tylko kwestią czasu, gdy któraś z głównych sił politycznych będzie ponownie budowała swoje poparcie na obietnicy jej skokowych podwyżek – tak, jak PiS w 2019 r. i wcześniej w 2007 r.

Niedokończone państwo dobrobytu

W trakcie kampanii wyborczej we wrześniu 2019 r. prezes PiS Jarosław Kaczyński zapowiedział budowę polskiej wersji państwa dobrobytu. Elementem tego planu miała być podwyżka minimalnego wynagrodzenia z 2250 zł do 4000 zł brutto "na koniec 2023 r." (to niejasne sformułowanie było na ogół interpretowane tak, że docelowy poziom płacy minimalnej osiągnie w 2024 r.). Szczególnie duży był pierwszy krok w tym kierunku, gdyż już w 2020 r. najniższe wynagrodzenie wzrosło o niemal 16 proc., do 2600 zł. Była to największa podwyżka od tej z 2008 r., uchwalonej przez rząd Jarosława Kaczyńskiego w przededniu przedterminowych wyborów parlamentarnych z października 2007 r.

Obietnicę z 2019 r. PiS spełnił, ale tylko pozornie. W I połowie 2024 r. płaca minimalna wynosiła 4242 zł brutto i nominalnie była o niemal 89 proc. wyższa niż w 2019 r. Realna wartość takiego wynagrodzenia była jednak znacząco niższa niż można było oczekiwać w chwili, gdy Kaczyński przedstawił swój plan.

Za sprawą wysokiej inflacji z kolejnych lat realnie płaca minimalna w 2024 r. była o 36 proc. wyższa niż pięć lat wcześniej. To zmiana duża, ale nie tak rewolucyjna, jak zapowiadał prezes PiS. Gdyby inflacja była stale zgodna z celem NBP, tzn. wynosiła 2,5 proc. rocznie, realna wartość 4000 zł w 2024 r. byłaby aż o 61 proc. wyższa niż 2250 zł w 2019 r.

Płaca minimalna w Polsce nie jest niewspółmiernie wysoka na tle
Płaca minimalna w Polsce nie jest oderwana od przeciętnego dochodu na mieszkańca - ani w górę, ani w dół © money.pl | Angelika Sętorek

Również w odniesieniu do przeciętnych wynagrodzeń w Polsce wzrost płacy minimalnej w ostatnich latach nie był wcale tak spektakularny, jak mogłoby się wydawać – głównie dlatego, że inflacja oraz podwyżki ustawowego minimum przesuwały w górę również przeciętną płacę. Wyjątkiem był 2020 r., gdy stosunek płacy minimalnej do przeciętnej – znany jako wskaźnik Kaitza – podskoczył do 49,6 proc., z 45,2 proc. rok wcześniej.

W 2025 r. wskaźnik ten sięgnął 52,3 proc., a ten i przyszły rok przyniosą jego spadek. W 2027 r. płaca minimalna będzie wynosiła 49,3 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, o ile to drugie wzrośnie do poziomu 10033 zł, jak rząd założył w projekcie ustawy budżetowej.

Dopuszczenie przez rząd do takiego spadku płacy minimalnej w stosunku do przeciętnej powinno być, z perspektywy pracodawców, dodatkowym źródłem niepewności – poza wspomnianym już czynnikiem politycznym. Ten sam rząd pracuje bowiem nad nowelizacją ustawy o minimalnym wynagrodzeniu za pracę, która ma wdrożyć do polskiego prawa dyrektywę UE dotyczącą adekwatnych płac minimalnych. MRPiPS w projekcie tej ustawy jako kryterium oceny adekwatności płacy minimalnej przyjęło poziom 55 proc. prognozowanego na dany rok przeciętnego wynagrodzenia.

Choć to kryterium nie będzie dla rządu wiążące, dla przedsiębiorców stanowi sygnał, że płaca minimalna może być podwyższana wyraźnie bardziej niż w tym i w przyszłym roku. Przykładowo, gdyby w przyszłym roku, tuż przed wyborami parlamentarnymi, rząd ogłosił, że w 2028 r. doprowadzi płacę minimalną do 55 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, musiałby ją podnieść o 17,1 proc. (wobec 2027 r.), do około 5795 zł – i to przy założeniu, że przeciętne wynagrodzenie wzrosłoby wówczas o 5 proc.

Przeciętne płace rosły szybciej niż się wydaje

To, że w nowelizowanej ustawie jako kryterium adekwatności płacy minimalnej przyjęto poziom 55 proc. średniego wynagrodzenia, a nie – jak sugeruje dyrektywa – 50 proc. średniego lub 60 proc. medianowego (środkowego) wynagrodzenia, nie oznacza, że MRPiPS chciałoby, aby Polska wyróżniała się wyjątkowo szczodrą na tle UE polityką ochrony pracowników.

Stosowany w Polsce wskaźnik Kaitza prawdopodobnie zaniża bowiem faktyczny stosunek płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce. Porównuje bowiem płacę minimalną, która z definicji jest uposażeniem za cały etat, do średniego wynagrodzenia pracujących w tzw. gospodarce narodowej (w tym przypadku są to podmioty z co najmniej 10 pracownikami) bez względu na wymiar czasu ich pracy.

Pod względem stosunku płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodz
Pod względem stosunku płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia za pełny etat Polska nie wyróżnia się mocno na tle innych państw OECD i UE © money.pl | Angelika Sętorek

Według danych Organizacji ds. Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) w 2025 r. wynagrodzenie minimalne w Polsce wynosiło 47,3 proc. przeciętnego wynagrodzenia pracowników pełnoetatowych. To poziom dość wysoki na tle innych państw OECD i UE, ale nie skrajnie wysoki.

Co jednak ważniejsze, różnica między tak obliczanym wskaźnikiem Kaitza a stosunkiem płacy minimalnej do przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej (52,3 proc. w 2025 r.), na przestrzeni minionych dwóch dekad wyraźnie w Polsce wzrosła. Ostatnio oscylowała wokół 5 pkt proc., w porównaniu do 2 pkt proc. w latach 2004-2009. To oznacza, że podwyższając płacę minimalną do 55 proc. przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce narodowej, rząd faktycznie podwyższyłby ją do 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia za pracę na pełny etat.

Jednym z możliwych wyjaśnień tej rozbieżności jest wzrost odsetka osób pracujących w niepełnym wymiarze godzin. Ten trend sprawia, że w praktyce średnie wynagrodzenie za pełny etat rośnie w Polsce szybciej, niż wskazują dane GUS dotyczące przeciętnego wynagrodzenia.

Drugim wytłumaczeniem – raczej uzupełniającym niż wykluczającym pierwsze – mogą być różnice w sektorowej strukturze zatrudnienia osób uwzględnionych w statystykach wynagrodzeń GUS i OECD. Inaczej mówiąc, praca na pełny etat, której dotyczą dane OECD, może być bardziej powszechna w branżach o stosunkowo wysokich wynagrodzeniach.

Nie jest jasne, że płaca minimalna w Polsce przebiła 50 proc. pr
Nie jest jasne, że płaca minimalna w Polsce przebiła 50 proc. przeciętnego wynagrodzenia © money.pl | Angelika Sętorek

Według potrzeb... politycznych

Niezależnie od przyczyn, tak duża różnica między alternatywnymi wskaźnikami Kaitza daje politykom tym większą swobodę kształtowania płacy minimalnej w zależności od doraźnych potrzeb politycznych, bez narażania się na zarzut przedsiębiorców i potencjalnie ekonomistów, że hojne podwyżki zaszkodzą gospodarce.

Ten brak klarownych reguł ustalania płacy minimalnej, a w rezultacie jej nieprzewidywalność, jest zaś dla pracodawców większym kłopotem niż same jej podwyżki, nawet jeśli z ich perspektywy są nadmierne.

Świadczą o tym opublikowane niedawno wyniki badań Polskiego Instytutu Ekonomicznego, wedle których wzrost minimalnego wynagrodzenia w latach 2013-2024 nie wpłynął negatywnie na poziom zatrudnienia w Polsce. Ostrzeżenia organizacji pracodawców, że tak się stanie, które regularnie pojawiały się przez cały ten okres, były jednak wyrazem niepewności, z którą mierzyły się przedsiębiorstwa.

Wybrane dla Ciebie