Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
oprac. KBB
|

Polska musi walczyć o migrantów. Uczy się u nas i pracuje prawie pół miliona obcokrajowców

32
Podziel się:

W Polsce uczy się już 55 tysięcy studentów z krajów byłego ZSRR. W naszym kraju pracuje też legalnie 400 tysięcy obcokrajowców. To poziomy niewidziane w Polsce od wielu lat. Eksperci uważają, że to dla nas wielka rozwojowa szansa.

Polska musi walczyć o migrantów. Uczy się u nas i pracuje prawie pół miliona obcokrajowców
W Polsce legalnie pracuje już 400 tysięcy obcokrajowców. Kolejne 55 tysięcy studiuje (Pexels, Rodolfo Quirós)

Prawie 55 tys. studentów z krajów byłego ZSRR to ponad 10 razy więcej niż 15 lat temu – wynika z analiz ekonomistek z Wydziału Zarządzania i Ekonomii Politechniki Gdańskiej.

Jednocześnie w 2020 roku w Polsce wydano ponad 400 tys. pozwoleń na pracę dla cudzoziemców. To 10-krotnie więcej niż w 2010 roku i aż 30-krotnie więcej niż w 2004 roku, gdy Polska wchodziła do Unii Europejskiej. Najliczniejszą grupą imigrantów zarobkowych w Polsce stanowią Ukraińcy, a najbardziej od 2004 r. wzrosła liczba pracowników z Uzbekistanu - podsumowują naukowcy z Politechniki Gdańskiej.

Co ciekawe, obecnie tylko jeden na trzech Białorusinów studiujących w Polce ma polskie korzenie.

Zobacz także: Praca dla cudzoziemców. Ma być szybciej i łatwiej. "Jaskółka pięknej przyszłości"

- To duża zmiana od początku lat 90., kiedy większość obcokrajowców studiujących w Polsce miała polskie pochodzenie i otrzymywała stypendium ze środków rządowych – podkreślają naukowcy.

Wspierajmy studentów – mówią eksperci

- Należałoby zbudować system wsparcia dla tych, którzy zdecydują się na pozostanie w Polsce po zakończeniu edukacji, np. osób o wysokich kwalifikacjach zawodowych z branży IT. Tym bardziej że w okresie studiów osoby te doskonalą znajomość języka polskiego – znacznie łatwiej asymilują się w środowisku pracy, znając kulturę kraju, w którym spędzili już kilka lat - uważa Małgorzata Gawrycka, prof. PG, specjalistka w obszarze ekonomii i rynku pracy.

Liczba obcokrajowców studiujących na polskich uczelniach stale rośnie – w roku akademickim 2020/21 było ich 84 tys., czyli o 3 proc. więcej niż rok wcześniej. Natomiast łącznie z krajów byłego ZSRR pochodziło wtedy 54,7 tys. studentów – najwięcej z Ukrainy (39 tys.) i Białorusi (8,3 tys.).

Również na polskim rynku pracy przybywa cudzoziemców, jednak w różnym tempie, w zależności od kraju - wynika z analiz prowadzonych przez prof. Gawrycką oraz prof. dr hab. Krystynę Gomółkę.

Potrzebujemy rąk do pracy

W 2020 roku w Polsce wydano ponad 400 tys. pozwoleń na pracę dla cudzoziemców. To spadek o 9 proc. w stosunku do poprzedniego roku – z 444 tys. do 406 tys. – oraz zmiana wzrostowego trendu obserwowanego od kilkunastu lat.

- Co prawda ogólna liczba wydanych pozwoleń spadła w porównaniu z poprzednim rokiem, jednak dla niektórych krajów wydano ich o wiele więcej – na przykład dla obywateli Rosji, Kazachstanu i Turkmenistanu – czytamy w opracowaniu badań PG.

Najliczniejszą grupą imigrantów zarobkowych w Polsce stanowią Ukraińcy - według danych GUS w 2020 roku otrzymali 295 tys. pozwoleń na pracę, czyli ponad 20 razy więcej niż w 2010 roku.

- Ukrainiec mieszkający w Zaporożu może wybrać pracę w odległej o kilkaset kilometrów Rosji i zarobić więcej niż w swojej ojczyźnie. Woli jednak przejechać około 1500 kilometrów, żeby dostać się do Polski i pracować tutaj, bo oznacza to dla niego nie tylko znacznie wyższe płace, niemożliwe do osiągnięcia np. w Rosji czy innych krajach byłego ZSRR, ale też poprawę ogólnego komfortu i jakości życia – mówi prof. Gomółka.

Kolejne mniejszości, które otrzymały najwięcej pozwoleń na pracę, to Białorusini – 27 tys. pozwoleń, Gruzini – 8 tys. i Mołdawianie – 7,6 tys.

Jak wskazują ekspertki, dla Białorusinów Polska od niedawna stała się pierwszym celem migracji zarobkowej.

- W sondażu przeprowadzonym przez Ośrodek Studiów Wschodnich wyprzedziliśmy pod tym względem Rosję i większość krajów Europy Zachodniej, m.in. ze względu na brak stagnacji gospodarczej i pozytywną postawę po kryzysie politycznym na Białorusi z 2020 roku. Obecnie Białorusini najczęściej pracują w Polsce jako wykwalifikowani robotnicy lub przy pracach prostych - informują autorki analiz.

Misja: zatrzymać ludzi w Polsce

Dodają, że nadzieją dla polskiego rynku pracy może być zatrzymanie studentów z zagranicy.

- Wzrost liczby studentów z krajów byłego Związku Radzieckiego można ocenić pozytywnie – szczególnie w obliczu zmian demograficznych. Stworzenie odpowiednich warunków dla absolwentów może poprawić funkcjonowanie polskiego rynku pracy nie tylko obecnie, ale i w przyszłości – uważa prof. Gawrycka.

- Pracownicy ze Wschodu są inni niż 10 lat temu. Wcześniej chętniej przyjeżdżali na okres od 3 miesięcy do pół roku, teraz najwięcej osób przebywa w Polsce od 6 miesięcy do 2 lat. Konieczne jest wprowadzenie dalszych ułatwień pobytu oraz uwzględnianie kwalifikacji migrantów, dzięki którym uzupełnimy niedobory na rynku pracy – mówi prof. Gawrycka.

Imigranci ze Wschodu w różny sposób uzupełniają luki na polskim rynku pracy. Najwięcej sąsiadów zza wschodniej granicy znajduje zatrudnienie w branży budowlanej. Spora grupa to pracownicy magazynów, ale też mechanicy, kosmetyczki, kierowcy i pomocnicy w gospodarstwach domowych.

Inaczej jest w przypadku Rosjan, którzy na ogół rzadko stają się pracownikami najemnymi. Najczęściej znajdują pracę w sektorze usług, ale nie jako szeregowi pracownicy, lecz kadra zarządzająca. Wielu z nich to także informatycy i artyści.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(32)
RabinHood
9 miesięcy temu
Już prędzej szyd powie prawdę niż arab pójdzie do pracy.....
AntyBurak
9 miesięcy temu
Emigrant emigrantowi nie równy, porównanie emigranta z dawnego ZSSR który przyjeżdża do Polandi i zapyrdala na budowie czy w fabryce żeby zarobić i się czegoś dorobić ok szacun i pomoc dla niego, ale dla takiego co tylko liczy na socjal bo narobił dzieci to szlaban i drut kolczasty na granicy. Już taka jedna była mądra i piękna inaczej znaczy Andzela za Odry zaprosiła całe rodziny lekarzy i inżynierów i siły roboczej którzy na pontonach migrowali do europy tylko że się okazalo że to lekarze od podrzynania gardeł, inżynierzy od bomb i siła robocza co nie ma siły do roboty.
Rtdt
9 miesięcy temu
Eksperci? Wykształciuchy którzy żarówki nie potrafią wymienić. Ich cała ekonomia to tyrać za miskę ryżu. Pięć lat temu metr kwadratowy płytek układałem za 35 zł i trzeba było brać co jest, dzisiaj za 120 i uwierzcie mogę przebierać w ofertach.
Red Pill
9 miesięcy temu
Gdzie Polska walczy o swoich obywateli by wrócili z obczyzny? Ta hipokryzja.
Oduczyć i nau...
9 miesięcy temu
Należałoby zacząć od dwóch zadań zanim zaczęli przyjeżdżać: od douczenia rozczeniowości i nauczenia elementarnych zasad kultury. Picie herbaty z łyżeczką w szklance jest przy tym najmniejszym uchybieniem, chociaż patrzeć hadko. I eliminować na granicy nadużywających , ale nie herbaty.
...
Następna strona