Polska z najniższym bezrobociem w UE. Skąd różnice w statystykach?
Polska zajmuje pierwsze miejsce w Unii Europejskiej pod względem najniższej stopy bezrobocia. Europejski urząd statystyczny podaje rewelacyjne dane, które jednak mocno kontrastują z oficjalnymi wyliczeniami krajowymi. Różnica w liczbie osób bez pracy sięga setek tysięcy.
Według najnowszych danych europejskich, polski rynek pracy prezentuje się wyjątkowo solidnie na tle reszty kontynentu, opierając się szerszym trendom spowolnienia gospodarczego. Stopa bezrobocia w naszym kraju ukształtowała się na poziomie zaledwie 3,2 proc. Taki wynik pozwala nam zająć pozycję absolutnego lidera w całej Unii Europejskiej, którą dzielimy obecnie z Czechami oraz Bułgarią.
To kontynuacja pozytywnego trendu, który obserwujemy od początku roku. W styczniu stopa bezrobocia w Polsce wynosiła 3,1 proc., co już wtedy plasowało nasz kraj w ścisłej czołówce europejskiej. Niewielki wzrost o 0,1 punktu procentowego nie zmienia faktu, że utrzymujemy się na historycznie niskich poziomach.
Sytuacja w innych państwach członkowskich jest zauważalnie gorsza, co pokazuje, jak silnie zróżnicowana jest europejska gospodarka. Średnia dla całej wspólnoty utrzymała się na poziomie 5,9 proc. Z kolei w krajach posługujących się wspólną walutą wskaźnik ten wzrósł do 6,2 proc. z poziomu 6,1 proc. notowanego zaledwie miesiąc wcześniej. Łącznie w całej Unii Europejskiej bez pracy pozostaje ponad 13 milionów obywateli, z czego blisko 11 milionów to mieszkańcy strefy euro.
"Gdzie oni byli dwa tygodnie temu?". Kierowcy oceniają decyzję rządu
Skąd gigantyczna różnica w statystykach?
Kiedy jednak spojrzymy na podwórko krajowe i komunikaty Głównego Urzędu Statystycznego, obraz polskiego rynku pracy staje się nieco inny. Rodzime statystyki wskazują, że stopa bezrobocia wynosi 6,1 proc., a w urzędach zarejestrowanych jest około 955 tysięcy osób pozbawionych zatrudnienia. To niemal dwukrotnie wyższy wskaźnik w ujęciu procentowym niż ten, który prezentuje Bruksela. Według europejskich urzędników, w Polsce bez pracy pozostaje zaledwie 577 tysięcy osób.
Polski GUS opiera swoje comiesięczne raporty przede wszystkim na liczbie osób, które fizycznie udały się do pośredniaka i uzyskały formalny status bezrobotnego. W polskich realiach wiele z tych osób rejestruje się w urzędach pracy nie po to, by faktycznie znaleźć zatrudnienie, ale by uzyskać dostęp do bezpłatnego ubezpieczenia zdrowotnego.
Z kolei Eurostat wykorzystuje Badanie Aktywności Ekonomicznej Ludności (BAEL), bazujące na ścisłych wytycznych Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO). W tym ujęciu za bezrobotnego uznaje się wyłącznie osobę w wieku produkcyjnym, która realnie nie pracuje, ale aktywnie poszukuje posady i jest gotowa podjąć ją niemal z marszu. To podejście eliminuje ze statystyk osoby pracujące w szarej strefie oraz te, które nie są faktycznie zainteresowane podjęciem obowiązków zawodowych.
Europejskie potęgi z rynkowymi problemami
Mimo doskonałej pozycji w europejskim rankingu, analitycy zalecają ostrożność w wyciąganiu długoterminowych wniosków, przypominając o cykliczności procesów makroekonomicznych. Ekonomiści Banku Pekao zwracają uwagę, że Eurostat podał właśnie, że w lutym Polska miała najniższe bezrobocie w UE, ex aequo z Czechami i Bułgarią. Eksperci zaznaczają jednocześnie, że na tym etapie dane za ostatnie dwa miesiące mają charakter szacunkowy, a pełne wyniki z pierwszego kwartału są wciąż w fazie weryfikacji przez europejskie systemy.
Warto również zauważyć pewien niepokojący detal w doskonałych na pierwszy rzut oka statystykach. Choć procentowy wskaźnik bezrobocia według Eurostatu stoi w miejscu, to w ujęciu liczbowym odnotowano w Polsce delikatny wzrost z 565 tysięcy do 577 tysięcy osób bez pracy w ujęciu miesięcznym. Może to być pierwszy sygnał powolnego ochłodzenia koniunktury, o którym od dłuższego czasu dyskutują analitycy rynku finansowego.
Jak wypadamy na tle największych gospodarek?
Jak nasz kraj wypada na tle największych europejskich gospodarek? W Niemczech, które od lat zmagają się ze strukturalnymi problemami w przemyśle, wskaźnik bezrobocia sięga 4 proc., co przekłada się na 1,75 miliona osób bez stałego zajęcia. We Włoszech odsetek ten wynosi 5,3 proc., a na Węgrzech 4,6 proc. Największe wyzwania na rynku pracy wciąż mają jednak gospodarki południowe i zachodnie. We Francji oraz w Hiszpanii liczba obywateli poszukujących zatrudnienia oscyluje wokół potężnej bariery 2,5 miliona osób w każdym z tych państw.
Niskie bezrobocie to jednak tylko jedna strona medalu polskiego rynku pracy. Ekonomiści od początku roku alarmują, że mimo rewelacyjnych statystyk pojawia się coraz więcej strukturalnych problemów, które mogą w przyszłości odbić się na kondycji całej gospodarki. Eksperci zwracają szczególną uwagę na niedopasowanie kompetencji młodych ludzi do potrzeb rynku. Analiza z lutego pokazała, że wielu młodych Polaków uczy się nie tego, co trzeba, co może prowadzić do marnowania potencjału całego pokolenia. Problem dotyczy zwłaszcza niedostatecznej liczby absolwentów kierunków technicznych i inżynieryjnych, przy jednoczesnym nadmiarze osób kończących studia humanistyczne i społeczne.