Bezrobocia prawie nie ma, problemów coraz więcej. Ekonomiści alarmują
Na Fundusz Pracy co roku trafiają miliardy złotych, a na jego koncie leży już ponad 25 mld zł. Ekonomiści alarmują jednak, że pieniądze te nie przygotowują Polski na realne wyzwania rynku pracy: starzenie się społeczeństwa, nowe technologie i rosnące przerwy w zatrudnieniu - opisuje "Rzeczpospolita".
Fundusz Pracy (FP), zasilany obowiązkową składką pracowników i samozatrudnionych, miał chronić przed bezrobociem. Problem w tym, że polski rynek pracy zmienił się diametralnie, a sposób wydawania pieniędzy – nie. Zdaniem ekonomistów władza "przespała" ostatnią dekadę, koncentrując się na gaszeniu problemów sprzed 20 lat, zamiast reagować na nowe zagrożenia.
– Władza, i to obu ekip politycznych, nie zmieniła polityki rynku pracy, choć sytuacja na nim zmieniła się diametralnie – ocenia Piotr Lewandowski, prezes Instytuut Badań Strukturalnych. Jak podkreśla, struktura wydatków FP nadal odpowiada realiom wysokiego bezrobocia i masowych zwolnień, choć dziś stopa bezrobocia w Polsce należy do najniższych w UE.
Dane Eurostat pokazują, że w październiku 2025 r. Polska z bezrobociem na poziomie 3,2 proc. była drugim krajem w Unii Europejskiej pod tym względem. Tymczasem polityka rynku pracy nadal skupia się niemal wyłącznie na bezrobotnych, pomijając potrzebę podnoszenia kwalifikacji osób pracujących i aktywizacji tych, którzy z rynku pracy wypadli.
Zaliczył bankructwo i powrócił. Mówi szczerze, co go uratowało
Demografia puka do drzwi
Równolegle przyspieszają procesy demograficzne. Jak przypomina prof. Paweł Strzelecki ze Szkoły Głównej Handlowej, w latach 2013–2023 liczba Polaków w wieku produkcyjnym spadła o ponad 2,5 mln. Aktywność zawodowa utrzymała się głównie dzięki imigrantom, co – jego zdaniem – nie rozwiązuje problemu w długim okresie.
Prognozy Głównego Urzędu Statystycznego i Zakładu Ubezpieczeń Społecznych są jednoznaczne: udział osób w wieku produkcyjnym w populacji będzie szybko maleć, a liczba seniorów rosnąć. To oznacza presję na płace, ale też coraz większe problemy z rekrutacją – od firm po uczelnie wyższe - podkreśla "Rzeczpospolita".
Fundusz pełen pieniędzy, ale bez nowej misji
Paradoks polega na tym, że przy rekordowo niskim bezrobociu Fundusz Pracy ma ogromną nadwyżkę – ponad 25 mld zł, z czego znaczna część była w przeszłości "pożyczana" na finansowanie 13. i 14. emerytury. Ekonomiści wskazują, że środki te mogłyby stać się fundamentem nowoczesnej polityki rynku pracy.
– Przerwy w zatrudnieniu będą coraz częstsze, nie z powodu bezrobocia, lecz konieczności zmiany kompetencji – zauważa prof. Jacek Męcina z Uniwersytetu Warszawskiego. Proponuje on stworzenie nowego rodzaju ubezpieczenia, finansowanego ze składek FP, które chroniłoby pracowników w czasie przekwalifikowania się.
Zdaniem ekspertów bez takiej zmiany Fundusz Pracy pozostanie drogim, ale coraz mniej użytecznym instrumentem – nieprzystającym do rynku pracy, który zamiast bezrobocia będzie musiał mierzyć się z brakiem rąk do pracy i niedopasowaniem kompetencji.
Źródło: Rzeczpospolita