Premier utrącił ważną reformę z KPO. "To nam kompletnie sabotuje negocjacje"

Decyzja Donalda Tuska, by zarzucić prace nad reformą Państwowej Inspekcji Pracy, może oznaczać utratę nawet 20 mld zł z KPO. Nasi rozmówcy w rządzie obawiają się też, że negocjacje z Komisją Europejską będą teraz bardzo utrudnione. Na razie nie ma też planu, co w zamian.

Ministra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i premier Donald TuskMinistra rodziny, pracy i polityki społecznej Agnieszka Dziemianowicz-Bąk i premier Donald Tusk
Źródło zdjęć: © EastNews | Filip Naumienko/REPORTER
Tomasz ŻółciakGrzegorz Osiecki
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

- Podjąłem decyzję, żeby nie kontynuować pracy nad tego typu reformą. Sprawę uważam z mojego punktu widzenia za zamkniętą - to wtorkowe oświadczenie Donalda Tuska, wypowiedziane przy okazji paryskiego szczytu tzw. koalicji chętnych, zmroziło część naszych rozmówców z rządu.

Tą jedną wypowiedzią szef rządu nagle przeciął, trwający od wielu tygodni, spór wewnątrz rządu wokół finalnego kształtu ustawy reformującej PIP, stanowiącej jednocześnie realizację ważnej reformy KPO.

Projekt przygotowany przez resort pracy początkowo zakładał, że inspektor pracy będzie mógł, w drodze decyzji administracyjnej, przekształcać umowy cywilnoprawne lub B2B w umowy o pracę, jeśli uzna, że mają one charakter pozorny (np. praca wykonywana tylko dla jednego pracodawcy, w stałych godzinach).

Zaliczył bankructwo i powrócił. Mówi szczerze, co go uratowało

W toku rządowych dyskusji, momentami bardzo ostrych, propozycja była okrajana - usunięto m.in. zapis mówiący o możliwości wydania przez inspektora decyzji z mocą wsteczną czy rygor natychmiastowej wykonalności. Projekt otrzymał nawet zielone światło ze strony Stałego Komitetu Rady Ministrów i wydawało się, że wkrótce trafi na posiedzenie rządu, a następnie do Sejmu.

Mimo to kontrowersje wróciły i w ubiegłym tygodniu projekt został "zawrócony" do dalszych szlifów w ramach rządu. Teraz temat ostatecznie przeciął wtorkową wypowiedzią premier, czym mocno naraził się dwóm koalicjantom - Lewicy i Polsce 2050.

Lewica: "nie odpuścimy"

Lewicy premier podpadł z oczywistego powodu - reforma PIP to był sztandarowy projekt ustawy minister pracy Agnieszki Dziemianowicz-Bąk, propozycje te w ostatnim czasie mocno promował także marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty. - Szef postanowił chyba ukrócić zbyt dobre samopoczucie lidera Lewicy w ostatnim czasie - ocenia sytuację nasz rozmówca z Koalicji Obywatelskiej.

W samym resorcie pracy słyszymy głosy zwątpienia. - Ministerstwo swoje zrobiło, tzn. przygotowało projekt ustawy, realizującej założenia kamienia milowego KPO. Reszta jest po stronie pana premiera - wskazuje rozmówca i przyznaje, że na ten moment nie ma wypracowanego "planu B".

Na razie przekaz partyjny Lewicy brzmi: "jesteśmy gotowi do negocjacji reformy PIP, ale nie jej zaniechania". - Jako Lewica nie odpuścimy walki z umowami śmieciowymi, bo to przede wszystkim krzywda ludzi - przekonuje nas Łukasz Michnik, rzecznik ugrupowania.

W nieoficjalnych rozmowach słyszymy, że w Lewicy trwają rozważania dotyczące tego, czy i w jaki sposób odegrać się na KO. Ale nie tylko, bo pretensje kierowane są także w stronę Władysława Kosiniaka-Kamysza, który trzyma w tej sprawie wspólny front z Tuskiem. - Rzeczywiście na Lewicy są wkurzeni, zastanawiamy się, czy to się nie skończy jakimś odwetem - przyznaje rozmówca z KO.

Komplikacje z KPO

Z perspektywy drugiego koalicjanta KO, czyli Polski 2050, problemem jest aktualnie to, że trzeba na nowo usiąść do stołu negocjacyjnego z Komisją Europejską. Wynika to z faktu, że reforma PIP była kamieniem milowym KPO. Decyzja premiera, jak słyszymy od rozmówcy z rządu, może spowodować, że w tych negocjacjach polegniemy. - To nam kompletnie sabotuje negocjacje i wszystkie sprawy związane z KPO - przekonuje rozmówca.

Podstawowy problem jest taki, że to przecież obecny rząd wynegocjował taką treść kamienia milowego KPO. Zastąpił on wcześniejszy kamień, wynegocjowany przez rząd PiS i mówiący o ozusowaniu umów zleceń i o dzieło. Obecny obóz rządzący zaproponował w to miejsce reformę PIP, a resort pracy przygotował projekt ustawy, który premier zablokował.

Poprzednią reformę, tę o ozusowaniu umów cywilnoprawnych, odkręcaliśmy przez trzy miesiące. Dziś takiego czasu nie mamy (kończy się okres, w którym trzeba wydać pieniądze z KPO - przyp. red.), a poza tym mielibyśmy odkręcać reformę, którą sami zaproponowaliśmy. Zresztą Komisja dowiedziała się o decyzji premiera z mediów. Nie widzę tu dla nas "okoliczności łagodzących", Tusk bardzo utrudnił te negocjacje, nie tylko zresztą w tej kwestii, ale w ogóle, jeśli chodzi o rewizję KPO - wskazuje rządowy rozmówca.

Jak dodaje, przed rządem jeszcze jedna rewizja, gdzie będą "duże miliardy do uratowania", w tym słynne "podatki Morawieckiego", czyli dodatkowe opłaty od aut spalinowych, od których rządzący zamierzają odejść na rzecz innych reform z zakresu energetyki. I według naszego rozmówcy tu również Komisja może usztywnić stanowisko.

Kolejny problem, jak wskazuje osoba z rządu, to potencjalnie utracone środki z KPO za niezrealizowaną reformę. Jak duże? Tu szacunki są różne. Lewica szacuje ten ubytek na kwotę ok. 11 mld zł, my wcześniej - na podstawie przesłuchów z rządu - podawaliśmy kwotę ok. 2 mld euro (ok. 8,4 mld zł). Dziś słyszymy dużo większy rozstrzał, wynoszący od 4 do nawet 20 mld zł.

Wyliczenie tego nie jest proste, bo przy naliczaniu tej korekty finansowej obowiązuje skomplikowany algorytm, który ma mocno uznaniowy charakter, a w dodatku sama Komisja jeszcze nie miała okazji z niego skorzystać - przyznaje rozmówca z rządu.

Emocje muszą opaść

Choć Lewica zapowiada, że nie odpuści reformy PIP, to jednak wciąż nie wiadomo, w jaki sposób ugryzie temat ponownie, np. czy resort pracy złoży nowy projekt, tym razem niezwiązany już w żaden sposób z reformami z KPO.

Politycy KO są na rozmowy otwarci, ale czekają, aż opadną polityczne emocje wokół sprawy. - Wiadomo, że Lewica ma inną wrażliwość w tej sprawie niż Koalicja Obywatelska, która jest nastawiona bardziej liberalnie i proprzedsiębiorczo, ale myślę, że powinniśmy rozmawiać o tym między sobą bezpośrednio, a nie przez pośredników - mówi Zbigniew Konwiński, przewodniczący klubu KO.

Tomasz Żółciak i Grzegorz Osiecki, dziennikarze Wirtualnej Polski i Money.pl

Wybrane dla Ciebie
Węgiel i drewno tracą. Oto czym Polacy coraz częściej ogrzewają domy
Węgiel i drewno tracą. Oto czym Polacy coraz częściej ogrzewają domy
Sukces polskiej firmy. Pesa kupuje niemieckiego producenta tramwajów
Sukces polskiej firmy. Pesa kupuje niemieckiego producenta tramwajów
Kontrowersyjna umowa UE-Mercosur. Jest głos z Pałacu Prezydenckiego
Kontrowersyjna umowa UE-Mercosur. Jest głos z Pałacu Prezydenckiego
Umowa UE-Mercosur. Jest pierwsze pozytywne głosowanie
Umowa UE-Mercosur. Jest pierwsze pozytywne głosowanie
"Nie straszmy rolników". Ekspert mówi o micie wokół Mercosuru
"Nie straszmy rolników". Ekspert mówi o micie wokół Mercosuru
10 tys. zł za narodziny dziecka. Region rusza z programem
10 tys. zł za narodziny dziecka. Region rusza z programem
Umowa UE-Mercosur. Jest apel z rządu do prezydenta
Umowa UE-Mercosur. Jest apel z rządu do prezydenta
Prezydent zawetował podwyżkę akcyzy na alkohol. Oto ile straci budżet
Prezydent zawetował podwyżkę akcyzy na alkohol. Oto ile straci budżet
32 mln zł dotacji na parafie. 10 osób stanie przed sądem
32 mln zł dotacji na parafie. 10 osób stanie przed sądem
Nie tylko Romanowski. Węgry przyznały azyl kolejnym dwóm Polakom
Nie tylko Romanowski. Węgry przyznały azyl kolejnym dwóm Polakom
Tyle kosztowały weta prezydenta Nawrockiego. Minister podał kwotę
Tyle kosztowały weta prezydenta Nawrockiego. Minister podał kwotę
Umowa z Mercosur na finiszu. Rząd szykuje plan B dla rolników
Umowa z Mercosur na finiszu. Rząd szykuje plan B dla rolników