Jak przekazał państwowy dostawca energii spółka UNE, paraliż jest efektem awarii w jednym z bloków energetycznych zakładu w Matanzas. UNE sprecyzowała, że awaria w elektrowni im. Antonio Guiterasa jest mocno odczuwalna na wyspie, gdyż z powodu wcześniejszych usterek nie jest w pełni sprawnych także pięć innych kubańskich elektrowni.
WIDEOTrzeba mieć pieniądze, żeby oszczędzać? Nie zgadzam się
Kuba pogrążyła się w ciemnościach
Według niezależnego Radia Marti niedzielny paraliż systemu energetycznego doprowadził do kolejnych antyrządowych protestów na wyspie.
Rozgłośnia przypomniała, że do ostatniego paraliżu energetycznego kraju doszło 14 lipca br. Był to szósty w tym roku blackout, który pociągnął za sobą także wstrzymanie pracy sieci wodociągowej oraz utrudnienia w dostępie do internetu.
Przedstawiciele kubańskich władz tłumaczą awarie w elektrowniach "koniecznością pilnych napraw przestarzałej infrastruktury", a także wahaniami napięcia wynikającymi z niedostatecznej produkcji energii, która z kolei jest rezultatem braku paliwa.
Występujące od dłuższego czasu na Kubie problemy z brakiem prądu nasiliły się wraz z deficytem ropy naftowej. Przyczynił się do tego amerykański atak na Wenezuelę i ujęcie 3 stycznia br. jej przywódcy Nicolasa Maduro. Nowe władze tego kraju pod naciskiem USA wstrzymały transport surowca na pogrążoną w kryzysie energetycznym wyspę.