Praca ponad siły w polskim Amazonie? PIP podjęła temat, ale są wątpliwości
Państwowa Inspekcja Pracy poinformowała, że w kontrolowanych w Polsce centrach Amazon wykryto braki w dokumentacji BHP. Na tym etapie – jak Inspekcja PAP – nie da się przesądzić, czy pracownicy przekraczają dopuszczalne normy obciążenia. Zakładowi, społeczni inspektorzy przekonują, że przeciążenia są faktem.
Państwowa Inspekcja Pracy przedstawiła wyniki ogólnopolskiej kontroli w dziewięciu centrach logistycznych Amazon. Inspektorzy wskazali na luki i nieaktualne elementy w ocenie ryzyka zawodowego, co uniemożliwia weryfikację, czy dochodzi do przekroczeń norm wysiłku. Związki zawodowe utrzymują, że przeciążenia występują i domagają się zmian organizacji pracy.
Przed zakładem Amazon w Sosnowcu konferencję w tej sprawie zorganizował marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty i Główny Inspektor Pracy Marcin Stanecki.
Apeluję do wszystkich związków zawodowych, do wszystkich społecznych inspektorów pracy. Zwracajcie uwagę na takie sytuacje, gdzie ludzie pracują ponad siłę, gdzie ludzie pracują ponad normę - mówił Czarzasty. - W wielu zakładach pracy może być lepiej - dodał.
Stworzył potężną firmę. Mówi, kiedy Polacy będą dużo zarabiać
Inspekcja podkreśliła konieczność uzupełnienia dokumentów, w tym rzetelnego ustalenia wydatku energetycznego na stanowiskach. - Aby móc jednoznacznie stwierdzić, czy pracownicy wykonują pracę ponad dopuszczalne normy, musi istnieć odpowiednia podstawa w dokumentacji. W części kontrolowanych zakładów taka dokumentacja była nieaktualna lub nie obejmowała wszystkich procesów - wskazał Marcin Stanecki.
PIP zapowiedziała rekontrolę po wdrożeniu zaleceń. Tymczasem przedstawiciele Konfederacji Pracy Amazon ocenili, że w czterech śląskich centrach w ponad połowie z 371 procesów pracy niewłaściwie mierzono wydatek energetyczny. Związkowcy twierdzą, że część pomiarów pomijała czynności wymagające wysiłku, co może rzutować na przerwy czy posiłki regeneracyjne. Zgłaszali też zastrzeżenia do kwalifikowania urazów.
Ludzie pracują często na umowach śmieciowych. Jeśli dochodzi do wypadku, zdarza się, że taka umowa nie jest później przedłużana. To rodzi poważne obawy o realną ochronę pracownika - powiedziała Blanka Hasternok, przewodnicząca OPZZ Konfederacja Pracy w Amazonie, Zakładowa Społeczna Inspektor Pracy.
PIP przekazała, że analizuje te sygnały także pod kątem możliwego zawiadomienia do prokuratury w związku z art. 218 Kodeksu karnego. Na ten moment decyzja nie zapadła. Impulsem do szerokiej kontroli była śmierć 48-letniego pracownika podczas zmiany w sosnowieckim centrum.
Amazon reaguje
Amazon w odpowiedzi dla PAP zadeklarował współpracę z inspekcją i wdrażanie wskazań. Spółka podkreśliła, że traktuje ustalenia PIP z najwyższą powagą, a zalecenia są systematycznie analizowane i realizowane zgodnie z terminami.
Według przedstawicielki firmy, Aleksandry Zarychty-Kuzalskiej, Amazon ocenia efektywność w oparciu o wyniki z przeszłości i czynniki wpływające na wydajność. "Po pierwsze, wyznaczamy cele na podstawie wyników osiąganych przez pracowników w przeszłości - to, co wiemy, że jest uczciwe i możliwe do zrealizowania. Po drugie, bierzemy pod uwagę czynniki, które mogą mieć wpływ na efektywność" - czytamy. Spółka zaznaczyła, że "wypadki przy pracy nie mają wpływu na decyzję o kontynuowaniu współpracy z pracownikiem" oraz że postępowania powypadkowe "są prowadzone przez zespoły powypadkowe w zgodności z obowiązującym prawodawstwem".
Amazon zatrudnia w Sosnowcu ok. 2,5 tys. osób, a w skali kraju kilkanaście tysięcy. PIP zapowiedziała kontynuację działań i ponowną weryfikację po poprawie dokumentacji, co ma przesądzić o ewentualnych naruszeniach norm obciążenia fizycznego.
Źródło: PAP