Prezes NIK: Prześwietlimy wszystkie pensje w NBP

Szef Narodowego Banku Polski nie chce mówić o zarobkach swoich podwładnych. Ale kontrolerom NIK-u już będzie musiał. "Sprawdzimy wynagrodzenia wszystkich pracowników" – mówi prezes NIK w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Temat zarobków współpracowniczki prezesa Glapińskiego nie schodzi od kilku dni z medialnych czołówek
Źródło zdjęć: © Money.pl | Money.pl

"W ramach kontroli, którą rozpoczęliśmy w ubiegły piątek, NIK sprawdzi m.in. wykonanie planu finansowego NBP. Prześwietlimy też wybrane koszty banku centralnego, a w tym roku będziemy kontrolować wynagrodzenia wszystkich pracowników, łącznie z prezesem banku centralnego" – powiedział prezes Najwyższej Izby Kontroli w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Zobacz także: NIK rozpoczyna kontrolę w NBP. "Nie jesteśmy ślepi i głusi na sygnały"

Krzysztof Kwiatkowski dodał, że kontrola obejmie także szefową departamentu komunikacji i promocji, Martynę Wojciechowską.

"Ustalimy także, czy wynagrodzenia zasadnicze i zarobki. Wreszcie będziemy badać, czy nie wystąpiły przypadki nieuzasadnionego nadmiernego wynagrodzenia, premiowania niektórych pracowników. Informacje z kontroli są jawne" – dodał Kwiatkowski.

Tymczasem dziennik „Rzeczpospolita” zapytał eksperta o to, czy prezes NBP może odmówić wyjaśnienia, ile zarabiają jego podwładni. Daniel Książek, partner zarządzający w kancelarii Baran Książek Bigaj, mówi wprost – za odmowę udzielenia tych informacji Adamowi Glapińskiemu może grozić nawet Trybunał Stanu.

Według doniesień medialnych, protegowana Adama Glapińskiego, za pracę w NBP i Bankowym Funduszu Gwarancyjnym – może zarabiać nawet 77 tys. zł. To dawałoby ok. 912 tys. zł. w ciągu roku.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie