Burza wokół Kimmela. Disney stracił 1,7 mln abonentów
Ponad 1,7 miliona płatnych abonentów aplikacji streamingowych Disneya, w tym Disney+, Hulu i ESPN zrezygnowało z subskrypcji. Jest to efekt zawieszenia przez stację prezentera i komika Jimmy'ego Kimmela, który ocenił, że Republikanie wykorzystują propagandowo śmierć Charliego Kirka - donosi "New York Post".
Jimmy Kimmel to jedna z najpopularniejszych postaci w amerykańskiej telewizji. Prezenter w humorystyczny sposób komentuje bieżące wydarzenia, co nie wszystkim się podoba. Niedawno ocenił, że osiągnięte zostały kolejne szczyty absurdu, ponieważ "klika MAGA (...) za wszelką cenę próbuję przedstawić tego młodziaka, który zamordował Charliego Kirka, jako kogoś innego, niż jednego z nich i robi wszystko, aby zbić na tym kapitał polityczny".
Po tych słowach w USA rozpętała się burza. Przypomnijmy, że 31-letni Kirk został postrzelony 10 września na oczach tłumów, w trakcie debaty na uniwersytecie Utah Valley. Zmarł po przewiezieniu do szpitala. Donald Trump ocenił, że skrajnie prawicowy Kirk był "męczennikiem za wolność" i zapowiedział, że odznaczy go Prezydenckim Medalem Wolności.
800 plus dla Ukraińców. "Prezydent Nawrocki tworzy problem, którego nie ma"
Abonenci zrezygnowali
W efekcie Kimmela zawieszono, a Trump uznał, że jest to "wspaniała wiadomość dla Ameryki". Jednak po kilku dniach należąca do Disneya stacja ABC przywróciła popularny talk-show. Prawdopodobnie na decyzję decydentów stacji wpłynęło zachowanie telewidzów. Między 17 a 23 września anulowano 1,7 mln subskrypcji Disneya. Wzrost bazowego odejścia abonentów wyniósł 436 proc.
Powrót Kimmela do telewizji śledziło 6,5 mln osób, natomiast kolejny program 2,3 mln.