Przekazy pieniężne pod lupą. Nie masz przychodów, możesz słono zapłacić

Mężczyzna który przelał za granicę ponad 350 tys. zł, wpadł w ręce skarbówki. Wszystko dlatego, że wykazał tylko 11 tys. zł przychodu.

Jeśli przesyłamy pieniądze za granicę, powinniśmy umieć wskazać ich źródło.
Źródło zdjęć: © East News | Piotr Kamionka/REPORTER
Tomasz Sąsiada

Jeśli wysyłasz pieniądze za granicę, lepiej miej dokładnie udokumentowane źródło ich pochodzenia. W dobie informatyzacji skarbówka ma bowiem łatwy wgląd do twoich transakcji, a zarazem zna twoje zarobki, więc wie, na ile cię stać.

Naczelny Sąd Administracyjny stanął ostatnio po stronie skarbówki, która nałożyła karę na mężczyznę przesyłającego za pośrednictwem banku spore sumy pieniędzy - pisze poniedziałkowa "Rzeczpospolita".

W 2009 roku wysłał w sumie ponad 350 tys. zł, podczas gdy miał tylko 11 tys. zł przychodu. Skarbówka postanowiła przyjrzeć się bliżej finansom jego i jego żony.

Obejrzyj też: Niższy PIT. "Nic nie zginie. Fiskus odda, jeśli ściągnie za dużo"

"Analiza ich dochodów i wydatków w latach 2003-2008 wykazała zaś, że nie mogli zgromadzić żadnych oszczędności. W konsekwencji fiskus zażądał sankcyjnych 75 proc. PIT od tzw. nieujawnionych źródeł" - podaje "Rzeczpospolita".

Na nic tłumaczenia mężczyzny, że jedynie przesyłał pieniądze, które dostawał od siostry i które stanowiły jej własność.

Naczelny Sąd Administracyjny uznał jednak, że mężczyzna powinien być w stanie to udowodnić. Tymczasem siostra, która rzekomo miała przekazywać pieniądze, mieszka w Kanadzie i nie ma dowodów na to, że prowadziła działalność.

To przestroga dla podatników, którzy ukrywają przed fiskusem swoje dochody - nie mają wątpliwości eksperci, z którymi rozmawiała "Rz".

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Wybrane dla Ciebie