Notowania

Wydatki głów państw. Ile kosztuje utrzymanie Bronisława Komorowskiego?

Budżet Kancelarii Prezydenta to aż 168 mln zł.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Andrzej Iwanczuk/REPORTER)

Bronisław Komorowski jest czwartym najdroższym w utrzymaniu europejskim przywódcą. Mniej z budżetu państwa wyciąga nie tylko prezydent oszczędnych z natury Niemców, ale też niemal wszystkie europejskie monarchie. Bardziej rozrzutni od Komorowskiego są tylko rozpasani Włosi, Francuzi i brytyjska rodzina królewska.

168 milionów złotych zostało zarezerwowanych w tegorocznym budżecie na wydatki Kancelarii Prezydenta RP. Nie jest to rekordowa kwota, bo Bronisław Komorowski ze swoją świtą wcześniej wydawał więcej. Odkąd w 2010 roku został prezydentem, budżet jego kancelarii wzrósł przez dwa lata o 22 miliony złotych (ze 156 do 178 milionów). Na 2013 rok planowana była podwyżka o kolejne dwa miliony, ale ostatecznie taki projekt budżetu nie przeszedł. Prezydentowi udało się nawet zaoszczędzić - wydał "tylko" 170,5 miliona złotych.

Ta niebagatelna suma nie trafia oczywiście bezpośrednio do portfela Bronisława Komorowskiego. On sam dostaje miesięcznie na rękę 14 tysięcy złotych wypłaty (rocznie 168 tysięcy). Na co idą pozostałe pieniądze?

Według tegorocznych założeń prezydenckiego budżetu, aż 128 ze 168 milionów złotych pochłoną bieżące wydatki prezydenckiej kancelarii. Zaplecze Bronisława Komorowskiego mieści się niedaleko budynku Sejmu, w imponującym gmachu przy ulicy Wiejskiej. Kancelaria zatrudnia prawie 400 osób, doradców, ministrów i pracowników obsługi. Średnia pensja w biurze to 9,2 tysiąca złotych brutto miesięcznie - wynika z danych Naczelnej Izby Kontroli za 2013 rok.

Wille prezydenta

Kancelaria ma na utrzymaniu nie tylko siedzibę przy Wiejskiej, ale też trzy prezydenckie rezydencje: w Wiśle, Ciechocinku i na Helu. Ta pierwsza, perła architektury modernistycznej wzniesiona dla Ignacego Mościckiego w latach 30. dwudziestego wieku, jest odwiedzana przez Komorowskiego szczególnie chętnie. Prezydent, jako zapalony narciarz, ma stamtąd blisko na górskie stoki.

Zameczek prezydenta w Wiśle. fot. Hons084 / Wikimedia Commons / CC-BY-SA-3.0

W dworku w Ciechocinku mieści się z kolei ośrodek informacyjno-edukacyjny poświęcony historii urzędu prezydenta w Polsce. Funkcję tę budynek pełni od niedawna, bo przez 20 lat, do 2001 roku, mieściło się w nim przedszkole. Później przeszedł gruntowny remont i został oddany do zwiedzania szerokiej publiczności.

Trzecia prezydencka rezydencja mieści się na Helu. Składają się na nią dwie identyczne wille, wieża widokowa, kryty basen, kort tenisowy, sauna, siłownia. To tutaj prezydent Komorowski gościł między innymi króla Hiszpanii, byłego amerykańskiego prezydenta George'a W. Busha i kanclerz Angelę Merkel.

Bezpieczeństwo i emerytury

Dodatkowo prezydentowi, jako zwierzchnikowi polskich sił zbrojnych, podlega Biuro Bezpieczeństwa Narodowego. W tym roku kierowane przez Stanisława Kozieja BBN ma do dyspozycji niemal 14 milionów złotych.

Oprócz tego, ponad 11 milionów złotych będzie w tym roku kosztowało wyprodukowanie zestawu medali, orderów i innych odznaczeń państwowych przyznawanych przez prezydenta. To o prawie milion złotych mniej niż przed rokiem. Również budżet BBN został pomniejszony o podobną kwotę.

Kancelaria Bronisława Komorowskiego wypłaca też emerytury byłym prezydentom - Lech Wałęsa i Aleksander Kwaśniewski dostają na rękę nieco ponad cztery tysiące złotych miesięcznie.

Wojciech Jaruzelski nie pobierał pieniędzy z kancelaryjnej kasy, korzystał bowiem z wyższej, generalskiej emerytury w wysokości sześciu tysięcy złotych.

Prezydent ratuje Kraków

Z pieniędzy Kancelarii Prezydenta ratowane są też krakowskie zabytki. Na ten cel pójdzie w tym roku 30 milionów złotych - dokładnie tyle, co przed rokiem. Pieniądze są wysyłane na konto Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa i co roku stanowią pokaźny odsetek całego budżetu Kancelarii, choć w ostatnich latach prezydent jest coraz mniej hojny. W latach 2009-2012 Kraków dostawał na zabytki aż 42 miliony złotych rocznie, czyli o 12 milionów więcej, niż teraz.

Dlaczego prezydent objął opieką remonty akurat krakowskich kamienic, pałaców i kościołów, a nie zabytki innych miast? Na nadesłane tydzień temu pytanie biuro prasowe prezydenta nie odpowiedziało, ale odpowiedź znaleźć można w polskim prawie. Chodzi o to, że Kraków to skarb całego narodu - czytamy w ustawie z 1985 roku, która powołuje Narodowy Fundusz Rewaloryzacji Zabytków Krakowa, do którego ma się dorzucać państwo. W momencie wejścia w życie tego prawa Fundusz miał być zasilany z pieniędzy Kancelarii Rady Państwa, a po zmianie ustroju - z budżetu prezydenta.

Zobacz, ile miał do dyspozycji polski prezydent w ostatnich 20 latach

Budżet prezydenta (w milionach złotych)
* - 23 grudnia 1995 r. prezydentem został A. Kwaśniewski * - 23 grudnia 2005 r. prezydentem został L. Kaczyński ** - 6 sierpnia 2010 r. prezydentem został B. Komorowski źródło: NIK
2015 168
2014 168
2013 171
2012 178
2011 170
2010* 156
2009 155
2008 161
2007 162
2006 138
2005** 160
2004 162
2003 158
2002 141
2001 133
2000 131
1999 113
1998 101
1997 101
1996 75
1995* 59

O inny, bardziej sprawiedliwy podział tych pieniędzy już kilkukrotnie upominały się pozostałe duże polskie miasta. W 2012 roku 16 organizacji z 13 miast zwróciło się do Sejmu o zmiany w prawie, które zniosłyby uprzywilejowaną pozycję Krakowa. O potrzebie zmian mówił wówczas minister kultury Bogdan Zdrojewski i Najwyższa Izba Kontroli. Na razie jednak prezydenckie fundusze trafiają nadal do krakowskiej kasy.

Budżet polskiego prezydenta duży, ale są większe

168 milionów złotych przeznaczonych na obsługę prezydenta stawia nasz kraj w europejskiej czołówce, jeśli chodzi o koszt utrzymania głowy państwa. Są jednak bardziej rozrzutne kraje.

Europejskim rekordzistą jest prezydent Włoch. Kancelaria mieszcząca się na rzymskim Kwirynale wydaje co roku 230 milionów euro. W przeliczeniu to ponad 940 milionów złotych. Kwota duża, bo i biuro prezydenta Sergio Mattarellego jest wyjątkowo rozpasane. Zatrudnia aż 1700 osób, a samemu prezydentowi płaci około 20 tysięcy euro miesięcznie.

Pokaźną część całej kwoty pochłania też utrzymanie willi w Castelporziano pod Rzymem. Nieruchomość zajmuje niemal sześć hektarów. Na rezydencję składa się pokaźny pałac z kilkoma dziedzińcami i rozległym zapleczem otaczającym go niczym mur, a także pokaźny ogród z rzadkimi gatunkami roślin. Włochy wydają na utrzymanie głowy państwa fortunę, mimo że rola prezydenta jest w tym kraju niezwykle skromna.

Pierwsza piątka najbardziej kosztownych prezydentów (bez koronowanych głów państw)

źródło: strony rządowe poszczególnych państw
Nazwisko Kraj Budżet kancelarii (po przeliczeniu na zł)
1. Sergio Mattarella Włochy 940
2. Francois Hollande Francja 410
3. Bronisław Komorowski Polska 168
4. Joachim Gauck Niemcy 135
5. Sauli Niinisto Finlandia 80

Inaczej jest w przypadku prezydenta Francois Hollande'a. Przywódca Francji też ma duży budżet (drugi w Europie), ale w przeciwieństwie do swojego włoskiego odpowiednika, także sporo do powiedzenia w kwestii polityki. W sumie utrzymanie Hollande'a i jego kancelarii będzie kosztowało w tym roku sto milionów euro, czyli około 410 milionów złotych. To mniej niż przed rokiem - prezydenckiej świcie udało się zacisnąć pasa i ograniczyć wydatki o dziewięć milionów euro.

Kancelaria Hollande'a stara się zmniejszyć koszty utrzymania już od kilku lat. Między innymi w okresie od 2012 do 2014 roku zlikwidowała 54 etaty (dziś zatrudnia 828 osób), a w 2012 roku zredukowała pensję prezydenta o 30 procent do kwoty niecałych 15 tysięcy euro miesięcznie.

Trzecią najbardziej kosztowną głową państwa w Europie jest w tym roku królowa Elżbieta II. Pałac Buckingham w roku obrachunkowym 2014-2015 pobierze z państwowego budżetu 38 milionów funtów, ponad dwa miliony więcej niż rok wcześniej. W przeliczeniu daje to około 216,6 milionów złotych, które wydawane są na utrzymanie rodziny królewskiej i jej personelu, a także między innymi na remonty należących do Windsorów pałaców.

Reszta prezydentów w Europie wydaje mniej

Zaraz za Elżbietą II w rankingu najdroższych w utrzymaniu głów państw znajduje się Bronisław Komorowski. Jeśli brać pod uwagę tylko prezydentów pozostałych unijnych krajów (czyli bez uwzględniania koronowanych głów), wszyscy oni są tańsi.

Piąty w zestawieniu niemiecki prezydent Joachim Gauck ma budżet zamykający się w kwocie nieco tylko przekraczającej 33 miliony euro (trzy razy mniejszej od Francois Hollande'a i prawie osiem razy mniejszej od Sergio Mattarella). W przeliczeniu to około 135 milionów złotych. Taki budżet pozwala na zatrudnienie niespełna 200 urzędników, czyli połowę personelu obsługującej Bronisława Komorowskiego. Pracownikom kancelarii niemieckiego prezydenta wystarcza jeden budynek biurowy w berlińskim parku Tiergarten, usytuowany zaraz za pałacem Bellevue, w którym rezyduje Joachim Gauck.

Za przywódcą Niemiec uplasował się fiński prezydent Sauli Niinisto, który w tym roku ma do wydania 19 milionów euro - w przeliczeniu nieco ponad 80 milionów złotych (dwa razy mniej od Bronisława Komorowskiego). Kolejny na liście jest prezydent Portugalii (nieco ponad 15 milionów euro), a za nim - przywódca Czech (13 milionów). Pozostałe głowy państw mają już zdecydowanie mniejsze budżety. Wydatki żadnego innego europejskiego prezydenta nie przekraczają bowiem 10 milionów euro, czyli kwoty, która u nas co roku potrzebna jest tylko na odznaczenia państwowe.

Monarchie droższe i tańsze

Co innego rodziny królewskie. Najdroższa w utrzymaniu jest Elżbieta II ze swoim dworem, a niewiele ustępuje jej pod tym względem holenderski król Wilhelm. Wydatki władcy Holandii sięgają niemal 40 milionów euro, czyli w przeliczeniu około 164 milionów złotych.

Cztery miliony euro mniej przypadnie belgijskiej rodzinie królewskiej, a 145 milionów koron, czyli około 70 milionów złotych trafi do norweskiego króla Haralda V. Następne w kolejności są rodziny królewskie w Szwecji (16 milionów euro), Belgii (15 milionów euro), Danii (12,5 milionów euro), Hiszpanii (niecałe 8 milionów euro) i Luksemburga (również niecałe 8 milionów euro).

Jak jest poza Europą

Wydatki europejskich przywódców są mikroskopijne wobec pieniędzy, jakimi obracają prezydenci Stanów Zjednoczonych i Rosji.

Roczne wydatki na utrzymanie Białego Domu i jego rezydentów sięgają 1,4 miliarda dolarów. Ogromna część tych pieniędzy przeznaczana jest na pensje dla prezydenckich urzędników, ochrony i służb specjalnych, a także na podróże prezydenta. Pensja, jaką dostaje Obama, to tylko niewielki ułamek budżetu - niecałe 33 tysiące dolarów miesięcznie, co w przeliczeniu na polską walutę daje około 130 tysięcy złotych.

Jeszcze więcej od utrzymania Białego Domu kosztuje kancelaria prezydenta Władimira Putina. Administracja rosyjskiego prezydenta pochłania rocznie równowartość 2,4 miliarda dolarów. Sam Putin dostaje z tego na rękę mniejszą część niż Obama. Według oficjalnych danych za 2013 rok, przywódca Rosji zarobił 3,7 miliona rubli, czyli około 300 tysięcy złotych.

Nieoficjalnie wiadomo jednak, że Putin to miliarder, a być może nawet najbogatszy człowiek na świecie. Domniemaną wartość majątku gospodarza Kremla zdradził niedawno Bill Browder. To biznesmen, który przez lata zainwestował w Rosji ponad cztery miliardy dolarów i poznał mechanizmy łączące rosyjską gospodarkę i politykę. Kiedy popadł w konflikt z Rosjanami i musiał zamknąć swój biznes, zdecydował się mówić. Według Bowdena majątek Putina jest wart 200 miliardów dolarów. Składają się na niego luksusowe jachty, prom, 43 samoloty i 13 helikopterów, 20 pałaców i willi, a także pokaźna kolekcja samochodów. Putin, według słów Browdera, to też wytrawny inwestor, który w bankach, akcjach i w funduszach ma nawet kilkadziesiąt miliardów dolarów.

Czytaj więcej [ ( http://static1.money.pl/i/h/239/m324079.jpg ) ] (http://www.money.pl/gospodarka/wiadomosci/artykul/eurazjatycka-unia-gospodarcza-putin,137,0,1741449.html) *Putin zapowiada stworzenie "rosyjskiego euro" * Prezydent Rosji przekonuje prezydentów Białorusi i Kazachstanu, że ich trzy kraje powinny rozważyć utworzenie unii walutowej.

Absolutnym przeciwieństwem Władimira Putina jest niejaki Jose Mujica. Ten niepozorny, wąsaty, niemal 80-letni mężczyzna był do końca lutego tego roku prezydentem Urugwaju, jednego z najlepiej rozwijających się gospodarczo i społecznie kraju Ameryki Południowej. Mujica dostawał miesięcznie 12,5 tysiąca dolarów, czyli wypłatę trzy razy mniejszą od Baracka Obamy, z czego 90 procent oddawał na cele dobroczynne. Tym samym zostawiał sobie 1,2 tysiąca dolarów na życie miesięcznie. Jego żona, senator, też rozdawała większość pensji.

Para mieszka w niewielkim domu jednorodzinnym w stolicy kraju, Montevideo, i wiedzie spokojne życie. Mujica nie ma nawet konta w banku, a najkosztowniejsza rzecz, jaką posiada jest wart dwa tysiące dolarów Volkswagen Garbus z 1987 roku. W ubiegłym roku pojawił się chętny na zakup tego pojazdu, który zaoferował za niego milion dolarów. Mujica jednak Garbusa nie oddał. 1 marca, po przekazaniu urzędu prezydenta Tabare Vasquezowi, wsiadł do swojego Volkswagena zaparkowanego pod pałacem i odjechał cieszyć się życiem emeryta.

Przeliczenia budżetów i pensji zagranicznych prezydentów na złotego zostały dokonane według kursów walut NBP z 18 marca

Czytaj więcej w Money.pl

Tagi: wybory prezydenckie 2015, giełda, wiadomości, wiadmomości, kraj, gospodarka, raport, raporty gospodarcze, porady, najważniejsze, gospodarka polska
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz