Rekrutacja do Straży Granicznej. Zarobki mogą zaskoczyć

Straż graniczna rozpoczęła rekrutację i w tym roku poszukuje 150 nowych funkcjonariuszy. Nabór podzielony został na kilka etapów. Tymczasem zarobki mogą zaskoczyć, gdyż początkujący strażnik może liczyć na niewiele powyżej pensji minimalnej.

Ruszyła rekrutacja do Straży GranicznejRuszyła rekrutacja do Straży Granicznej
Źródło zdjęć: © Straż Graniczna | Bieszczadzki OSG
oprac.  MZUG

Rozpoczął się nabór na funkcjonariuszy Straży Granicznej w Chełmie, w województwie lubelskim. Rekrutacja jednak została podzielona na kilka etapów. Kandydat do Straży najpierw musi złożyć odpowiednie dokumenty, następnie przejść rozmowę kwalifikacyjną oraz testy psychologiczne.

W kolejnych etapach rekrut musi zdać test z wiedzy oraz sprawności fizycznej. W międzyczasie natomiast są takie przeprowadzane badania lekarskie. Dopiero po przejściu pozytywnie każdego z tych etapów, kandydat może zostać przyjętym — podaje Dziennik Wschodni.

Strażnicy graniczni, którzy zostaną przyjęci w województwie lubelskim, będą pełnili służbę na granicy z Ukrainą oraz BIałorusią - dodaje dziennik. Dokumenty natomiast są przyjmowane w siedzibie oddziału w Chełmie, po wcześniejszym wyznaczeniu terminu.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Wydatki wreszcie wyszły na jaw. Prawnik ocenił kwotę: niedopuszczalne

Zarobki w Straży Granicznej

Na jakie zarobki mogą liczyć nowoprzyjęci strażnicy? Jak podaje portal, podczas służby przygotowawczej funkcjonariusze mogą liczyć na 3637 zł netto, jeśli nie ukończyli 26. roku życia. Natomiast po ukończeniu 26 lat, otrzymają ok. 3487 zł netto. Po odbyciu szkolenia oraz zdania egzaminów końcowych strażnik może wówczas liczyć na pensję w wysokości 5074 zł "na rękę".

Podobną pensję otrzymują także policjanci. Nowi funkcjonariusze mogą liczyć na ok. 4900 zł netto na start (dla osób poniżej 26. roku życia). Do tego można także doliczyć dodatkowe 500 zł dla funkcjonariuszy w Oddziale Prewencji Policji.

Przypomnijmy, że od nowego roku w górę poszła płaca minimalna. Pierwsza podwyżka od 1 stycznia podniosła ją do 4242 zł brutto, czyli 3221,98 zł na rękę. Kolejna podwyżka w lipcu i wówczas wzrośnie do 4300 zł brutto, czyli 3261,53 zł netto.

Tymczasem sejm w czwartek przyjął ustawę budżetową na 2024 r. Zgodnie z ustawą na podwyżki będą mogli liczyć nauczyciele oraz pracownicy "budżetówki", czyli m.in. służb mundurowych. Teraz jednak należy czekać na decyzję senatu oraz podpis prezydenta.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
"Teatr bez realnych skutków". Minister finansów reaguje na decyzję Nawrockiego
"Teatr bez realnych skutków". Minister finansów reaguje na decyzję Nawrockiego
Pilny tryb w Parlamencie Europejskim. Chodzi o miliardy dla Ukrainy
Pilny tryb w Parlamencie Europejskim. Chodzi o miliardy dla Ukrainy
Teraz budżet ugrzęźnie w TK. Świat finansów wzruszy ramionami [OPINIA]
Teraz budżet ugrzęźnie w TK. Świat finansów wzruszy ramionami [OPINIA]
Agora przeprowadzi zwolnienia grupowe. Oto na jakie pieniądze mogą liczyć pracownicy
Agora przeprowadzi zwolnienia grupowe. Oto na jakie pieniądze mogą liczyć pracownicy
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 19.01.2026
Ile kosztuje dolar? Kurs dolara do złotego PLN/USD 19.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 19.01.2026
Ile kosztuje funt? Kurs funta do złotego PLN/GBP 19.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 19.01.2026
Ile kosztuje frank szwajcarski? Kurs franka do złotego PLN/CHF 19.01.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 19.01.2026
Ile kosztuje euro? Kurs euro do złotego PLN/EUR 19.01.2026
Błyska się nad gigainwestycją PKP PLK. Najgorszy scenariusz wisi w powietrzu
Błyska się nad gigainwestycją PKP PLK. Najgorszy scenariusz wisi w powietrzu
"Szok" na rynku gazu. Ceny wzrosły 30 procent w tydzień
"Szok" na rynku gazu. Ceny wzrosły 30 procent w tydzień
KSeF bez opóźnień. Minister finansów stawia sprawę jasno
KSeF bez opóźnień. Minister finansów stawia sprawę jasno
"Może sparaliżować rynek". Firmy ostrzegają przed rządowym planem
"Może sparaliżować rynek". Firmy ostrzegają przed rządowym planem