"Rollercoaster naftowy trwa". Ropa nerwowo reaguje na słowa Donalda Trumpa
Ceny ropy spadły w nocy po wypowiedziach prezydenta USA Donalda Trumpa o możliwym końcu wojny z Iranem i rozważaniu przejęcia kontroli nad Cieśniną Ormuz przez Stany Zjednoczone. Trend się odwrócił, gdy amerykański przywódca zapowiedział dalsze działania na Bliskim Wschodzie.
W poniedziałek wieczorem notowania ropy wyraźnie zniżkowały po serii sygnałów z USA dotyczących konfliktu z Iranem i sytuacji w rejonie Cieśniny Ormuz. Wcześniej, w niedzielę, ropa WTI i Brent przebiły poziom 100 USD za baryłkę i rosły w kierunku ok. 120 USD.
Około 22.30 czasu polskiego ceny ropy spadły o 6,4 proc. do 85,08 dol. za baryłkę, a globalny benchmark Brent zniżkował o 2,25 proc. do 90,60 dol.
Dlaczego? Analitycy wskazywali na deklarację państw G7 ws. możliwego uwolnienia rezerw oraz na wypowiedzi prezydenta USA. Donald Trump w rozmowie ze stacją CBS News zasugerował, że wojna z Iranem może wkrótce się zakończyć. Jednocześnie nie wykluczył przejęcia kontroli nad Cieśniną Ormuz.
"Jesteśmy w szczęśliwej sytuacji". Mówi, jak będzie wyglądało życie naszych wnuków
Reuters podał, powołując się na trzy źródła, że Trump rozważa również złagodzenie sankcji naftowych wobec Rosji, aby pomóc w obniżeniu cen ropy.
Doszło do kolejnego zwrotu za przyczyną prezydenta USA, który stwierdził, że "już teraz" mógłby nazwać operację przeciwko Iranowi "ogromnym sukcesem", nawet gdyby ją zakończył na obecnym etapie. Tego jednak nie zrobi. Trump zapowiedział, że Stany Zjednoczone "pójdą dalej".
"Rollercoaster naftowy trwa" - napisał ekspert ds. energetyki Wojciech Jakóbik. "Ropa Brent znów zyskała kilka dolarów gdy Donald Trump powiedział, że 'pójdziemy dalej' w Iranie. Wcześniej stwierdził, że 'wojna jest praktycznie na finiszu' wywołując spadek ceny" - napisał we wpisie na X.
Arabowie ograniczają produkcję
Państwa arabskie Zatoki Perskiej ograniczają produkcję, ponieważ brakuje im miejsca do przechowywania ropy, która gromadzi się bez możliwości transportu z powodu zamknięcia cieśniny. Tankowce nie chcą przepływać przez wąską cieśninę, ponieważ obawiają się ataku Iranu.
Produkcję ograniczają kraje regionu, w tym Arabia Saudyjska, Irak, Kuwejt i Katar. Również Izrael ograniczył część produkcji ropy i gazu.
Agencja Reutera poinformowała w poniedziałek, że Saudi Aramco, saudyjski koncern paliwowo-chemiczny, rozpoczął ograniczanie wydobycia na swoich dwóch polach naftowych, po tym jak Cieśnina Ormuz została zablokowana przez wojnę na Bliskim Wschodzie.
Jak wskazuje agencja Bloomberg, Arabia Saudyjska produkuje około 10 milionów baryłek ropy dziennie i eksportuje około 7 milionów dziennie. Aramco przekierowuje część tych dostaw z tradycyjnej trasy przez Cieśninę Ormuz do Yanbu nad Morzem Czerwonym. Jednak rurociąg, którym transportowane są te ilości, nie ma wystarczającej przepustowości, aby w pełni zastąpić eksportowane ilości.
Z analizy przeprowadzonej przez firmę konsultingową Rapidan Energy wynika, że blokada Cieśniny Ormuz spowodowała największe w historii zakłócenie dostaw ropy naftowej. Około 20 proc. światowego zużycia ropy naftowej jest eksportowane przez cieśninę.
Janiv Shah, wiceprezes Rystad Energy ds. rynków ropy, ocenił w poniedziałkowej nocie, że ceny ropy Brent mogą wzrosnąć do 135 dol. za baryłkę, , jeśli obecna sytuacja utrzyma się przez cztery miesiące. Dodał, że ceny wzrosną powyżej 110 dol., jeśli obecna sytuacja utrzyma się przez dwa miesiące.
Źródło: PAP