Ropa odbija po tąpnięciu. Rynek nie wierzy Trumpowi
Ceny ropy znów rosną po gwałtownych spadkach, które wywołały deklaracje Donalda Trumpa o możliwym porozumieniu z Iranem. Inwestorzy pozostają jednak sceptyczni, a rynek nadal reaguje na napięcia wokół cieśniny Ormuz – relacjonuje CNBC.
Po burzliwym początku tygodnia ceny ropy ponownie ruszyły w górę.
We wtorek w handlu azjatyckim:
- Kontrakty na ropę Brent do 102,96 dol. za baryłkę (wzrost o ponad 3 proc.).
- Amerykańska WTI osiągnęła poziom 91,27 dol. (wzrost o 3,6 proc.).
To odbicie nastąpiło po gwałtownej wyprzedaży dzień wcześniej. W poniedziałek ropa Brent spadła o ok. 11 proc., schodząc w okolice 99 dol. za baryłkę, po tym jak jeszcze w piątek przekraczała 112 dol.
Trump studzi emocje, rynek reaguje nerwowo
Impulsem do spadków były słowa Donalda Trumpa, który zasugerował możliwe złagodzenie napięć - przypomina CNBC.
"Z przyjemnością informuję, że Stany Zjednoczone Ameryki oraz Iran przeprowadziły w ciągu ostatnich dwóch dni bardzo dobre i konstruktywne rozmowy dotyczące pełnego i ostatecznego zakończenia naszych działań wrogich na Bliskim Wschodzie" – napisał na Truth Social.
"Marka to przewaga". Wspomina o największym przełomie w swoim biznesie
Dodał również: "(...) poleciłem Departamentowi Wojny odroczyć wszelkie działania militarne wymierzone w irańskie elektrownie oraz infrastrukturę energetyczną na okres pięciu dni, pod warunkiem powodzenia trwających spotkań i rozmów".
Deklaracje te wywołały chwilową ulgę na rynkach – ropa potaniała, a akcje wyraźnie zyskały.
Sceptycyzm inwestorów wraca
Wtorkowe odbicie cen pokazuje jednak, że inwestorzy nie są przekonani co do trwałości deeskalacji. Iran zaprzeczył doniesieniom o rozmowach z USA, co ponownie zwiększyło niepewność.
Pomimo entuzjazmu na Wall Street, panie i panowie, ropa naftowa jest już daleko od swoich minimów po tym, jak Teheran zaprzeczył prowadzeniu jakichkolwiek weekendowych negocjacji z Waszyngtonem – skomentował José Torres, starszy ekonomista w Interactive Brokers.
Jak dodał, rynek wciąż obawia się długotrwałych zakłóceń. – Pojawia się obawa, że mogą wystąpić zakłócenia w przepustowości i transporcie, które utrzymają koszty wyższe niż na początku roku, nawet jeśli dojdzie do porozumienia – podsumował.
Oczy inwestorów nadal są skierowane na cieśninę Ormuz, przez którą przed wybuchem konfliktu przepływało około 20 proc. światowych dostaw ropy transportowanej drogą morską. Obecnie ruch w tym strategicznym punkcie jest poważnie ograniczony.
Choć irańskie media sygnalizują możliwość przepuszczania części statków, wykluczając jednostki powiązane z "wrogami", sytuacja pozostaje niestabilna.
Źródło: CNBC