"Rosja będzie zestrzeliwać Tomahawki". Putin kpi i rzuca oskarżenia

Dostarczenie Ukrainie amerykańskich pocisków Tomahawk zaszkodzi stosunkom rosyjsko-amerykańskim - stwierdził Władimir Putin. Wyraził opinię, że siły rosyjskie będą zestrzeliwać te pociski i "doskonalić swój system obrony przeciwlotniczej".

SOCHI, RUSSIA - OCTOBER 2: (RUSSIA OUT) Russian President Vladimir Putin speaks during an annual plenary session of the Valdai Discussion Club, on October 2, 2025 in Sochi, Russia. The Valdai Discussion Club is a Moscow-based think thank bringing together Russian and Foreign pro-Kremlin political scientists and thinkers each year. It is named after Lake Vladai where the first conference was held in 2004. (Photo by Contributor/Getty Images)Władimir Putin
Źródło zdjęć: © GETTY | Contributor
Przemysław Ciszak

Putin utrzymywał, że nie jest możliwe używanie rakiet Tomahawk bez bezpośredniego udziału żołnierzy amerykańskich. Zadając pytanie, czy Tomahawki zaszkodzą relacjom między USA i Rosją, odpowiedział, że będzie to oznaczać jakościowo nowy etap eskalacji, w tym w relacjach między USA i Rosją.

Dostraczenie amerykańskich pocisków może jednak okazać się problemtyczne - ocenia Reuters. Obecne zapasy są przeznaczone dla amerykańskiej marynarki wojennej i na inne cele.

Z dokumentów Pentagonu wynika, że amerykańska marynarka wojenna, która jest głównym użytkownikiem Tomahawków, kupiła dotychczas 8959 tych rakiet po średniej cenie 1,3 mln USD za sztukę.

Tomahawki są produkowane od połowy lat 80. W ostatnich latach średnio produkowanych jest od 55 do 90 sztuk rocznie. Według danych budżetowych Pentagonu w 2026 roku planowany jest zakup 57 tych pocisków.

Przedstawiciel amerykańskich władz i źródła zbliżone do szkoleń z wykorzystania Tomahawków oraz ich dostaw kwestionują możliwość wysłania tych pocisków na Ukrainę - podał Reuters. Rozmówca podkreślił jednocześnie, że nie ma deficytu tej broni, a Kijów może otrzymać innego rodzaju uzbrojenie o krótszym zasięgu.

Źródło przekazało też, że USA mogą rozważyć pozwolenie europejskim sojusznikom na zakup innej broni dalekiego zasięgu i dostarczanie jej Ukrainie, ale jest to mało prawdopodobne, by objęło to Tomahawki

Po raz kolejny Putin przerzucał na kraje zachodnie odpowiedzialność za wojnę rozpoczętą przez Rosję przeciwko Ukrainie.

Putin rzuca okrążenia

Utrzymywał, że Europa "stale eskaluje konflikt". Oświadczył, że Rosja uważnie śledzi - jak to ujął - "militaryzację" Europy. Ostrzeżenia przywódców europejskich przed postawą Rosji nazwał "podsycaniem histerii".

Utrzymywał, że Moskwa "nie inicjowała nigdy konfrontacji wojennej". W wystąpieniu ostrzegł, że Rosja może pozyskać nowe rodzaje broni hipersonicznej; zapowiadał, że "trwa praca i będą rezultaty".

Papierowy tygrys pokazuje zęby

Komentując słowa prezydenta USA Donalda Trumpa o Rosji jako "papierowym tygrysie" Putin oświadczył, że Rosja obecnie "walczy z całym blokiem NATO" i uznał, że idzie ona "naprzód" i czuje się "pewnie".

Przypisywał niewymienionym z nazwy krajom przygotowywanie "prób jądrowych" i zapowiedział, że Rosja przeprowadzi swoje próby, "jeśli do nich dojdzie" (tj. do tych niesprecyzowanych prób).

Jak w wielu poprzednich wystąpieniach, rysował obraz Zachodu jako wrogiego Rosji i liczącego na jej porażkę. Negował związek Rosji z ostatnimi incydentami w Europie - przelotami niezidentyfikowanych dronów. - Już nie będę (wysyłać dronów do krajów europejskich), ani do Francji, ani do Danii, do Kopenhagi. Gdzie jeszcze dolatują? Do Lizbony - oświadczył Putin w wypowiedzi, którą media w Rosji określiły jako żart.

Odciąć Rosję od ropy

Przekonywał, że brak dostaw ropy z Rosji zaszkodziłby gospodarce światowej i doprowadziłby do wzrostu cen. Oświadczył, że USA wzywają inne kraje, by przestały kupować ropę rosyjską, podczas gdy same kupują z Rosji wzbogacony uran.

Putin nazwał "piractwem" zatrzymanie przez Francję tankowca, który Unia Europejska wiąże z kremlowską tzw. flotą cieni. Oznajmił, że nie jest pewien, czy zatrzymany tankowiec jest związany z Rosją. Wyraził przypuszczenie, że na tankowcu szukano ładunków wojskowych oraz dronów i oznajmił, że nic takiego nie znajdowało się na tej jednostce.

Komentując plan w sprawie Strefy Gazy, wysunięty przez prezydenta USA Donalda Trumpa, powiedział, że Moskwa jest gotowa go poprzeć. Zastrzegł, że należy zrozumieć, jak do planu odnosi się strona palestyńska. Wspomniał, że gwarancją rozwiązania konfliktu palestyńskiego jest zasada dwóch państw: palestyńskiego i izraelskiego.

Wybrane dla Ciebie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Od lutego na Orlenie bez papierowej faktury za tankowanie
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Polacy składają wnioski. "Budżet programu skończy się za 10 dni"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Groźba handlowej wojny wisi w powietrzu. UE ma w odwodzie "bazookę"
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Wyrzucamy 200 mld zł w błoto? Balcerowicz: te wydatki nie mają sensu
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Pfizer pozwał Polskę. Rusza proces. Stawka to 6 mld zł
Unia Europejska przygotowuje odpowiedź na cła Trumpa
Unia Europejska przygotowuje odpowiedź na cła Trumpa
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Rachunki za prąd. Dystrybutor wskazuje o ile wzrosną w 2026 roku i dlaczego
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
Chiny reagują na plany polskiego wojska dotyczące chińskich samochodów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
"Kompletny idiota". Ostra wymiana ciosów
Trump przeliczył się stawiając ultimatum? "To Europa trzyma palec na finansowym spuście Ameryki"
Trump przeliczył się stawiając ultimatum? "To Europa trzyma palec na finansowym spuście Ameryki"
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Greenwashing pod lupą UOKiK. Trzy firmy z zarzutami
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy
Czerwony poranek na GPW. Groźba ceł i sprawa Grenlandii topią indeksy
Wyłączono komentarze
Sekcja komentarzy coraz częściej staje się celem farm trolli. Dlatego, w poczuciu odpowiedzialności za ochronę przed dezinformacją, zdecydowaliśmy się wyłączyć możliwość komentowania pod tym artykułem.
Redakcja serwisu Money.pl