"Absolutnie nieuniknione". Jasny sygnał z Rosji ws. gazu dla Europy

Marta Bellon
DmitriewKirył Dmitriew i szefowa AfD Alice Weidel
Źródło zdjęć: © GETTY | S. Karacan, S. Stache

Kirył Dmitriew, bliski współpracownik Władimira Putina, uważa, że powrót rosyjskiego gazu do Europy to tylko kwestia czasu. Twierdzi, że jest to "absolutnie nieuniknione". Temat odżył po doniesieniach zza oceanu o tym, że administracja Donalda Trumpa jest temu przychylna. Polska mówi zdecydowanie: nie. Ale są inni chętni.

Wiele informacji podawanych przez rosyjskie media lub przedstawicieli władzy to element propagandy. Takie doniesienia są częścią wojny informacyjnej prowadzonej przez Federację Rosyjską.

Temat handlu gazem z Rosją wraca za sprawą administracji Donalda Trumpa. Według doniesień dziennika "The New York Times", jej przedstawiciele naciskają na przywrócenie importu tego paliwa do UE, co – według nich – miałoby przybliżyć zawarcie pokoju w Ukrainie.

Kirył Dmitriew, wysłannik prezydenta Rosji ds. inwestycji i współpracy gospodarczej, jest pewien, że podmorskie gazociągi Nord Stream, uszkodzone w wyniku wybuchów w 2022 r., prędzej cz później wznowią działalność.

"Z punktu widzenia ekonomicznego to konieczność. Wznowienie dostaw energii z Rosji jest absolutnie nieuniknione" – oświadczył w czwartek podczas forum gospodarczego w Turcji. Jego słowa cytuje "The Economic Times".

Bankier.pl przypomina, że to nie pierwsze takie słowa człowieka Putina. Dmitriew lobbuje w tej sprawie od miesięcy. W czerwcu zapewniał, że odbudowa Nord Stream leży w żywotnym interesie "rozsądnych sił w Europie" – podkreśla serwis. Na platformie X deklarował wręcz plany "wspólnego ponownego otwarcia Nord Streamu". Z kim? Ze skrajnie prawicową AfD.

Wspólnymi siłami ponownie uruchomimy gazociąg Nord Stream. AfD jest głosem narodu niemieckiego, który walczy o suwerenność energetyczną Niemiec, dobrobyt, pokój i współpracę

– napisał Dmitriew na X pod koniec września, odpowiadając na wpis współprzewodniczącego AfD. 
Wpis
© x.com | K. Dmitriew

Dmitriew po wygranej AfD: Niemcy się obudziły

Kilka dni wcześniej, tuż przed regionalnymi wyborami w Niemczech, stwierdził – również na X – że północne Niemcy rozkwitną, gdy "bezpieczny gaz" z rurociągu Nord Stream znów popłynie dzięki współpracy z AfD.

Przekonywał, że tańsza energia doprowadzi do powstania nowych miejsc pracy i przyczyni się do wzrostu gospodarczego. "Koniec z energetycznym i przemysłowym samobójstwem" – oświadczył. Po wyborach Dmitrijew nazwał wygraną AfD "zapierającym dech zwycięstwem" i oświadczył, że "Niemcy się obudziły".

Co na to AfD? Wysyła Rosjanom jasny sygnał. Współprzewodnicząca partii Alice Weidel zapowiedziała, że razem ze Stanami Zjednoczonymi "wyjdzie naprzeciw" stronie rosyjskiej. Wyraźnie opowiedziała się za porozumieniem z Rosją w sprawie dostaw ropy, gazu i diesla. "W AfD chcemy, aby gaz ziemny i ropa naftowa z Rosji przynosiły korzyści niemieckim konsumentom i przedsiębiorstwom" – stwierdziła polityczka, przemawiając w Bundestagu w połowie października.

Wiosną ma spotkać się z Kiriłłem Dmitrijewem i rozmawiać na temat przywrócenia dostaw rosyjskiego gazu do Niemiec.

Polska wszelkim planom powrotu do gazu z Rosji mówi twarde "nie".

Stanowisko Polski jest bardzo jednoznaczne. Byliśmy, jesteśmy i będziemy przeciwko jakiemukolwiek importowi gazu z Rosji, dlatego że Rosja nie była, nie jest i w naszej ocenie w długiej perspektywie nie będzie wiarygodnym partnerem, a mówimy tutaj o zbyt wrażliwym obszarze – powiedział Business Insiderowi Wojciech Wrochna, pełnomocnik rządu ds. strategicznej infrastruktury energetycznej.

Rosyjski gaz w Europie

Jak pisaliśmy w money.pl, mimo ograniczeń rosyjski gaz wciąż dociera do Europy. W tym roku państwa UE sprowadziły 12,18 mln ton rosyjskiego LNG.

Bruksela przyjęła prawo nakazujące całkowite zakończenie importu rosyjskiego gazu do jesieni 2027 r. Od momentu pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę udział Rosji w całkowitym imporcie gazu do UE zmniejszył się z 45 proc. w 2021 r. do 12 proc. w 2025 r. (głównie LNG). Wciąż kupują go jednak Węgry, Francja, Słowacja, a także Niderlandy.

Źródła: "The Economic Times", bankier.pl, "The Moscow Times", PAP

Wybrane dla Ciebie