Na anektowanym Krymie i w Sewastopolu zaostrzono ograniczenia dotyczące sprzedaży paliw. Mieszkańcy nie mogą już tankować z wykorzystaniem wcześniej zakupionych kuponów i kart paliwowych w sieciach stacji TES i ATAN. Jednocześnie ceny benzyny i oleju napędowego nadal rosną - opisuje "Business Insider Polska".
Sieć TES poinformowała, że decyzja wynika z polecenia lokalnych władz. Wyjątek przewidziano jedynie dla służb ratunkowych i podmiotów realizujących zadania społeczne. Z kolei sieć ATAN tłumaczy ograniczenia brakami benzyny.
Limity i coraz wyższe ceny
Problemy z zaopatrzeniem półwyspu w paliwo trwają od końca maja. Wprowadzono wówczas limity sprzedaży, które na większości stacji pozwalają zatankować maksymalnie 20 litrów paliwa na pojazd.
Namierzyli najemników Grupy Wagnera po jednej komórce. Ich spółka jest warta 850 mln zł
W Sewastopolu zakup benzyny odbywa się głównie za pomocą systemu kodów QR, natomiast na Krymie swobodna sprzedaż jest możliwa tylko na wybranych stacjach.
Niedobory przełożyły się na gwałtowny wzrost cen. Według danych Rosstatu z 20 lipca litr benzyny AI-95 kosztował na Krymie blisko 236 rubli, a w Sewastopolu 221 rubli. Olej napędowy osiągnął odpowiednio około 220 i 214 rubli za litr.
Jeszcze drożej paliwo sprzedawane jest na czarnym rynku. Jak informował dziennik "Kommersant", cena benzyny sięga tam nawet 400 rubli za litr.
Rosja zapowiada wsparcie
Posiadacze kuponów paliwowych mają również problemy z odzyskaniem pieniędzy za niewykorzystane zakupy. Sieć TES wskazuje, że zwrot jest możliwy wyłącznie na zasadach wynikających z przepisów o ochronie praw konsumentów. W Sewastopolu firma deklaruje natomiast, że kupony zachowają ważność i będzie można z nich skorzystać po zniesieniu ograniczeń.
Według rosyjskich władz problemy z dostawami są skutkiem ukraińskich ataków na infrastrukturę paliwową i szlaki zaopatrzeniowe.
9 lipca prezydent Rosji Władimir Putin polecił przygotowanie programu dopłat do transportu paliw na Krym. Zapowiedziano także stworzenie nowego systemu zaopatrzenia półwyspu, który – według deklaracji Kremla – ma być trudniejszy do zakłócenia przez Ukrainę. Nie podano jednak terminu ani szczegółów jego wdrożenia.