Rynek pracy w Polsce hamuje. Pracownicy chcą zmian, ale blokuje ich geografia
Polacy chcą zmieniać pracodawców, ale barierą nie do przeskoczenia staje się miejsce zamieszkania. Z najnowszego raportu Personnel Service wynika, że głównym hamulcem jest brak ofert w najbliższej okolicy oraz niesatysfakcjonujące zarobki. Eksperci wskazują na problem niskiej mobilności pracowników.
Styczniowa edycja "Barometru Polskiego Rynku Pracy" przynosi chłodne spojrzenie na nastroje panujące wśród zatrudnionych. Choć chęć zmiany otoczenia zawodowego jest wysoka, zderza się ona z twardymi realiami lokalnych rynków. Z analizy Personnel Service wynika, że aż 45 proc. badanych jako główną przeszkodę wskazuje brak nowych ogłoszeń o pracę w swojej okolicy.
Identyczny odsetek respondentów narzeka na zbyt niskie proponowane wynagrodzenia, co tworzy swoisty klincz: pracownicy chcą zarabiać więcej, ale w ich miejscu zamieszkania brakuje alternatyw, które mogłyby te oczekiwania spełnić. Do tego dochodzi kwestia bezpieczeństwa zatrudnienia. Niepewność związana z krótkimi umowami czy brakiem ciągłości zleceń jest problemem dla 42 proc. ankietowanych, co pokazuje, że stabilizacja staje się towarem deficytowym.
"Nawet żona nie wie". Milioner o swojej fortunie
Geografia determinuje szanse
Eksperci zwracają uwagę, że polski rynek pracy cierpi na strukturalne niedopasowanie. Krzysztof Inglot, założyciel Personnel Service, podkreśla w komentarzu do raportu, że obserwujemy dużą gotowość do zmiany pracy, którą powstrzymuje "niedopasowanie regionalne". Osoby poszukujące nowych wyzwań mieszkają często tam, gdzie wakatów po prostu nie ma, a mobilność Polaków – czyli gotowość do przeprowadzki za pracą – wciąż pozostaje na niskim poziomie.
Dysproporcje te są wyraźnie widoczne w danych demograficznych. Na brak ofert w najbliższym sąsiedztwie narzeka ponad połowa mieszkańców mniejszych ośrodków (do 20 tys. mieszkańców). W przypadku dużych aglomeracji, liczących od 100 do 500 tys. osób, problem ten dotyczy znacznie mniejszej grupy badanych. Sytuacja jest również trudniejsza dla kobiet, które częściej niż mężczyźni wskazują na brak lokalnych ofert oraz niestabilne warunki zatrudnienia jako główne bariery w rozwoju zawodowym.
Tak źle nie było od lat
Dane z raportu Personnel Service wpisują się w szerszy, niepokojący obraz polskiej gospodarki. Jak informowaliśmy w analizie najgorszych danych od 18 lat, twarde dane makroekonomiczne z początku roku wskazywały na wyhamowanie dynamiki zatrudnienia i produkcji, osiągając poziomy niewidziane od niemal dwóch dekad. Obecne nastroje pracowników są więc odzwierciedleniem szerszego trendu – firmy są ostrożniejsze w rekrutacjach, co bezpośrednio przekłada się na mniejszą liczbę ogłoszeń, zwłaszcza poza głównymi centrami biznesowymi.
Krzysztof Inglot zaznacza jednak, że spowolnienie i mniejsza liczba ogłoszeń nie powinny być zaskoczeniem w obecnym cyklu. Prawdziwym sprawdzianem kondycji rynku ma być nadejście wiosny. To wtedy tradycyjnie rośnie zapotrzebowanie na ręce do pracy w sektorach takich jak budownictwo, logistyka, handel czy usługi sezonowe. Dopiero te dane pokażą, czy mamy do czynienia z chwilową zadyszką, czy trwalszym trendem.
Pieniądze to nie wszystko, ale wciąż najwięcej
Mimo trudności ze znalezieniem ofert, motywacja do zmiany pracodawcy nie słabnie, a jej głównym motorem pozostają finanse. Początek roku to w wielu firmach czas rozmów rocznych i decyzji o podwyżkach. Gdy bilans tych negocjacji wypada rozczarowująco, pracownicy zaczynają rozglądać się za alternatywą – wysokość wynagrodzenia jest kluczowa dla 55 proc. badanych.
Analiza wskazuje jednak, że portfel to nie jedyny argument. Istotna grupa pracowników zwraca uwagę na warunki pozafinansowe. Co czwarty badany szuka lżejszej pracy lub lepszej ergonomii, a blisko jedna piąta ceni sobie atmosferę i organizację w firmie. W cenie są także kwestie logistyczne, takie jak krótszy dojazd czy transport zapewniany przez pracodawcę, co bezpośrednio wiąże się ze wspomnianym wcześniej problemem lokalizacji.
Autorzy opracowania zwracają również uwagę na inne bariery, które zniechęcają kandydatów. Są to między innymi niejasne informacje o warunkach pracy w ogłoszeniach, wysokie wymagania fizyczne czy system pracy zmianowej. Co ciekawe, istnieje spora grupa osób, która nie zamierza szukać nowego zatrudnienia. Postawa ta jest silnie skorelowana z wiekiem – stabilizację wybiera ponad 40 proc. pracowników po 55. roku życia, podczas gdy w grupie najmłodszej (18–24 lata) taki pogląd jest marginesem.