Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Damian Słomski
Damian Słomski
|
aktualizacja

Rząd dolewa oliwy do ognia. Gospodarce nie pomoże, a ceny wzrosną jeszcze mocniej

349
Podziel się:

Obniżki podatków i wzrost wydatków rządowych zapowiedzianych w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy pochłoną około 145 mld zł. Celem jest stymulacja gospodarki, ale ekonomiści oceniają, że efekt może być zupełnie inny. Ceny wzrosną jeszcze mocniej, a silniejsze podwyżki stóp procentowych uderzą w osoby spłacające kredyty.

Rząd dolewa oliwy do ognia. Gospodarce nie pomoże, a ceny wzrosną jeszcze mocniej
Premier Mateusz Morawiecki obniżkami podatków i wydatkami rządowymi może doprowadzić do jeszcze większej inflacji (Flickr, Krystian Maj)

Rząd chce naprawić Polski Ład. Premier Mateusz Morawiecki zapowiedział kolejne zmiany w podatkach. Trwają obecnie konsultacje ws. obniżki PIT do 12 proc. i likwidacji ulgi dla klasy średniej.

Przedsiębiorcy alarmują, że rząd radykalnie modyfikuje system w trakcie roku podatkowego. Przed negatywnymi konsekwencjami kolejnych działań stymulacyjnych dokonywanych przez rząd ostrzegają też ekonomiści.

Eksperci Banku Handlowego w swojej analizie zatytułowanej "Więcej oliwy, więcej ognia" zauważają, że "stymulacja fiskalna nabiera tempa", a stabilizowanie inflacji staje się coraz trudniejsze.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Zobacz także: Sklepy wycofują rosyjskie produkty. "Oddolny odpowiednik sankcji"

Rządowe działania wycenione na 145 mld zł

Według ich szacunków łączna skala obniżek podatków i wzrostu wydatków zapowiedzianych w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy to około 145 mld zł, a więc 4,8 proc. PKB Polski.

"Skala tego impulsu fiskalnego byłaby bardzo duża nawet w przypadku gospodarki znajdującej się w recesji. Niemniej polska gospodarka nie jest w stagnacji, a znajduje się raczej bliżej punktu przegrzania - popyt krajowy rośnie w tempie dwucyfrowym, podczas gdy inflacja zbliżyła się do 10 proc." - wskazują ekonomiści Handlowego.

Podkreślają, że w takich warunkach dodatkowe wydatki rządu będą w znacznym stopniu przekładać się na wzrost cen oraz pogorszenie w rachunku bieżącym. Nie będą stymulować gospodarki, a to jeden z celów władz.

Eksperci zwracają też uwagę na inny problem. "Brak koordynacji polityki fiskalnej i monetarnej może mieć daleko idące konsekwencje". Rząd swoimi działaniami może relatywnie szybko podnieść inflację. Z kolei efekty działań NBP uwidaczniają się z opóźnieniem i bieżące podwyżki stóp procentowych zaczną obniżać inflację dopiero za kilka kwartałów.

Stopy procentowe jeszcze wyższe

"Im bardziej RPP będzie zmuszona kompensować efekt luźnej polityki fiskalnej podwyżkami stóp procentowych, tym większe ryzyko głębokiego tąpnięcia wzrostu w 2023 roku" - ostrzegają ekonomiści Banku Handlowego.

Dodają, że podwyżki stóp i luźniejsza polityka fiskalna mogą też prowadzić do znacznego wzrostu kosztu obsługi długu.

Ekonomiści przyznają, że jeszcze tydzień temu ich prognoza docelowego poziomu stóp procentowych w Polsce na poziomie 5,5 proc. wydawała się wysoka. Teraz staje się coraz bardziej prawdopodobna. RPP może być bowiem zmuszona podnieść stopy procentowe w większej skali, niż dotychczas wydawało się to możliwe.

To oznacza, że jeszcze większe koszty walki z inflacją będą musieli ponieść kredytobiorcy.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl
gospodarka
podatki
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(349)
gsfb
2 miesiące temu
Czy pis zgodnie z zapowiedzią Morawieckiego który kłamał że nikt zarabiający poniżej 12500 zł brutto nie straci zwróci pieniądze tym którzy jednak tracą. Bo juz wiemy że nie będzie np, przedsiębiorca mógł odliczyć składki zdrowotenej w całosci tylko 50% wiec traci i to duzo. Czy pis zwróci te pieniądze z nawiązką (bo mogłby pracowac dla firm) pod koniec roku i przeprosi że premier kłamie???
Mateusz
2 miesiące temu
Nie wiem skąd to traktowanie wybranych jest podawane jako obniżka podatków??? Redaktor po jakej szkole??? JEzeli najbiednijsze polskie rodziny które prowadzą działalność gospodarczą czyli nie są zorganizowaną grupa jak ludzie na umowach o prace czyli np. ryczałtowcy mogą odliczyć tylko 50% składki zdrowotnej to mają wzrost podatku o 4,5%!!!!! Wiec gdzie tu obniżka podatków panie redaktor??? Człowiek zarabiający 3 tys zł i utrzymujący rodzine, nie powyzej 12,5 tys zł, musi oddać państwu wiecej pieniędzy. Zamiast pomagać najbiedniejszym to rząd przykręca śrubę tym co sa najsłabsi bo wiadomo że na umowach jest łatwie, duze firmy mają zasoby aby przetrwać itd. a samozatrudnieni zpałaca za paliwo 30% wiecej, za inne usługi i nie mają juz kasy na nastepny miesiąc ty bardziej przy niskich zarobkach. No to rzad zabiera im ostatnie pieniądze a obniża dobrze zarobiającym??? Gdzie tu logika, gdzie sens??? Dobić najbiedniejszych a dac bogatym? Wiec jak kazali wam pisać ze powyzka podatków to obizka to się nie osmieszajcie i napiszcie prawdę że wybrani zyskają ale najsłabsi dostaną tak że nie będzie na chleb
Obserwator
2 miesiące temu
Strach się bać jak ta grupa "ekspertów" bierze się do roboty😰Pinokio i Antek Policmajster do kompletu 🤔😰są w stanie rozmontować wszystko,) jednym słowem sąsiedzi Pat i Mat 🤓🤓
niezadowolony
2 miesiące temu
Ciekawe za co Ukrainców będą utrzymywać???? Polski Burdel a nie Polski Ład. Rząd do budy!!!
To Psuje
2 miesiące temu
Naprawiać "Polski Ład". Zamiast naprawiać wystarczy nie psuć.
...
Następna strona