Salmonella w jajach z Belgii. Polska na liście ostrzegawczej

Co najmniej 306 osób w Belgii zachorowało po spożyciu jaj skażonych salmonellą. Źródłem ogniska jest ferma Laerco w Geel. Jaja mogły trafić do ośmiu krajów, w tym Polski, ale na razie nie ma potwierdzenia, że zostały sprzedane nad Wisłą - informuje RMF FM.

Salmonella w jajach z Belgii. Polska na liście ostrzegawczejSalmonella w jajach z Belgii. Polska na liście ostrzegawczej
Źródło zdjęć: © Getty Images | Edwin Remsberg
Magda Żugier

Belgijskie służby potwierdziły 306 przypadków zachorowań związanych z ogniskiem salmonelli na fermie Laerco w Geel. Nieoficjalnie liczba osób z łagodniejszymi objawami może być większa, ponieważ część przypadków mogła nie zostać zgłoszona.

Jak czytamy, bakterię wykryto na fermie już w maju. Początkowo problem stwierdzono w jednym z czterech kurników, dlatego pozostałe nadal mogły działać. Później salmonellę znaleziono również w drugim kurniku, a w tym miesiącu zamknięto całą fermę i zarządzono kolejne wycofanie jaj.

Polska trafiła do unijnego systemu ostrzegania

W związku z możliwością sprzedaży jaj poza Belgię uruchomiono unijny system wczesnego ostrzegania RASFF. W zgłoszeniu z 12 sierpnia, uznanym za poważne, znalazły się Belgia, Polska, Francja, Luksemburg, Czechy, Włochy, Portugalia, Hiszpania i Holandia.


WIDEO
"400 tys. zł rocznie". Ujawnia, ile zostaje z franczyzy


Samo pojawienie się Polski w systemie nie oznacza jednak, że skażone jaja trafiły do polskich sklepów. Hélène Bonte, rzeczniczka belgijskiej Federalnej Agencji ds. Bezpieczeństwa Łańcucha Żywnościowego (FASFC), wyjaśniła, że jaja zostały dotąd wycofane w Belgii i Luksemburgu. W sześciu pozostałych państwach sprawdzane jest, czy takie działania są konieczne - podaje RMF FM.

W przypadku Polski powodem pojawienia się jej w dokumentacji może być sposób zarejestrowania jednego z zakupów. Według Bonte wygląda na to, że jaja kupiła w Belgii osoba, która podała przy zakupie dane polskiej firmy.

Najprawdopodobniej - jesteśmy tego prawie pewni - chodziło o osobę, która kupiła jaja w belgijskiej firmie, ale zarejestrowała zakup na polską firmę, podając polski adres – wyjaśniła rzeczniczka.

Czy skażone jaja trafiły do Polski?

Belgijska agencja nie jest jednak w stanie na tej podstawie wykluczyć, że jaja rzeczywiście zostały sprowadzone do Polski. Bonte zaznaczyła, że najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie wynika z belgijskiego rejestru, ale ostateczne ustalenia muszą przeprowadzić polskie służby.

Nie jestem tego pewna. To jest najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie, jeśli spojrzymy na nasz rejestr – powiedziała.

Rzeczniczka dodała, że belgijska agencja nie zajmuje się przestępstwami gospodarczymi. W sprawie tego, czy doszło do oszustwa, konieczne byłyby więc działania odpowiednich służb.

Do Głównego Inspektoratu Weterynarii we wtorek po południu skierowano pytania dotyczące obecności skażonych jaj na polskim rynku. Do tej pory nie udzielono odpowiedzi RMF FM.

Belgijskie służby sprawdzają również, czy tamtejsze ognisko salmonelli może mieć związek z epidemią w Wielkiej Brytanii. W tym kraju zakażenie stwierdzono u 207 osób, a jedna osoba zmarła.

Wybrane dla Ciebie