Za odrzuceniem prezydenckiego wniosku zagłosowało 59 senatorów, 32 było przeciw, a jeden wstrzymał się od głosu.
Drugi wniosek o referendum
W lipcu 2026 r. prezydent Karol Nawrocki skierował do Senatu wniosek o referendum dotyczące Zielonego Ładu. Pytanie, na które mieliby odpowiedzieć obywatele, brzmi: "Czy jest Pan/Pani za realizacją przez Polskę polityki klimatycznej Unii Europejskiej?".
W uzasadnieniu do wniosku prezydenta wskazywano, że ponowne złożenie wniosku o przeprowadzenie referendum wynika z woli, by to naród jako suweren podjął decyzję o kluczowym znaczeniu dla polskich gospodarstw domowych, rolnictwa i gospodarki.
WIDEOTrzęsienie ziemi w CPK. Horała: mógłbym złożyć papiery
To był drugi wniosek prezydenta o referendum w tej sprawie. Pierwszy został skierowany do Senatu w pierwszej połowie roku i upadł po tym, jak senacka Komisja Praw Człowieka, Praworządności i Petycji oraz większość senacka zgłosiły obiekcje formalno-prawne, wskazując m.in. na nieprecyzyjne sformułowanie pytań i sugerujący charakter treści.
Proponowane wtedy pytanie brzmiało: "Czy jest pan/pani za realizacją polityki klimatycznej, która doprowadziła do wzrostu kosztów życia obywateli, cen energii i prowadzenia działalności gospodarczej i rolniczej?".
Decyzję o ponowieniu wniosku, jak przekazano w uzasadnieniu, podjęto po przeanalizowaniu propozycji rewizji dyrektywy ETS z 17 lipca 2026 r.
"Zamiast realnej, głębokiej reformy odpowiadającej skali problemów, (...) Komisja Europejska przedstawiła zestaw technicznych korekt, które nie zmieniają ani kierunku, ani ostatecznego tempa najbardziej kosztownych elementów polityki klimatycznej. Komisja Europejska nie proponuje zasadniczego ograniczenia kosztów systemu, lecz jedynie częściowe przesunięcie ich w czasie" - wskazano.
Spór w Senacie
Szef gabinetu prezydenta Paweł Szefernaker mówił w Senacie, że z poprzedniego wniosku usunięto sformułowania mające charakter subiektywny.
- Teraz, gdy nie ma już żadnego alibi, jedynym uczciwym i demokratycznym wyjściem jest oddanie głosu Polakom - powiedział.
- Ja tylko przypomnę, że kiedy Solidarna Polska (...) próbowała w poprzedniej kadencji złożyć wniosek o wycofanie Polski z ETS-u, to wtedy zarówno premier (Mateusz) Morawiecki, jak i Jarosław Kaczyński twierdzili, że tego się po prostu nie da zrobić, bo tego się nie da zrobić, o czym wy doskonale wiecie - argumentował z kolei senator Piotr Masłowski z klubu senackiego Nowa Polska - Centrum.