Trwa ładowanie...
Notowania
Przejdź na
Jakub Ceglarz
Jakub Ceglarz
|
aktualizacja

Sieci handlowe sprzedają płyn z Orlenu po wyższej cenie. Ostra reakcja spółki

921
Podziel się:

PKN Orlen wstrzymuje dostawy płynu dezynfekującego do sklepów, które - zdaniem spółki - złamały ustalenia i wystawiły go na sprzedaż. I to po znacznie wyższej cenie. Zdjęcia pokazujące takie działania w placówkach sieci E.Leclerc i Intermarche pojawiły się w sieci. Głos w tej sprawie zabrał też prezes Orlenu Daniel Obajtek.

W niektórych sieciach handlowych w sprzedaży pojawił się płyn z Orlenu. I to po wyższej cenie. Spółka paliwowa już zareagowała
W niektórych sieciach handlowych w sprzedaży pojawił się płyn z Orlenu. I to po wyższej cenie. Spółka paliwowa już zareagowała (East News, Karol Makurat/REPORTER)

W poniedziałek wieczorem pierwsze sygnały napłynęły do naszej redakcji ze strony Michała Kołodziejczaka, lidera Agro Unii. Na Twitterze pokazał on, że jeden ze sklepów sieci E.Leclerc sprzedaje płyn dezynfekujący Orlenu po cenie 149 zł za 5 litrów. Chodzi o placówkę w Radomiu.

Przypomnijmy, że pierwotnie cena płynu wynosiła na rynku detalicznym 95 zł, a później została obniżona do 49 zł za 5-litrowe opakowanie. Inna sprawa, że zdobycie płynu na którejkolwiek ze stacji benzynowych jest obecnie niemal niemożliwe.

Zobacz także: Obejrzyj: Był nauczycielem, dzięki jednej rozmowie został miliarderem

Można go za to znaleźć właśnie w niektórych sieciach handlowych. Oprócz radomskiego E.Leclerca w sieci pojawiły się zdjęcia z Intermarche z Bystrzycy Kłodzkiej.

Zapytaliśmy o stanowisko zarówno sieć handlową E.Leclerc, jak i Intermarche. Pierwszą z nich poprosiliśmy o komentarz w poniedziałek wieczorem, drugą - we wtorek rano. Odpowiedzi na nasze pytania jednak nie otrzymaliśmy, natomiast usłyszeliśmy zapewnienia, że komentarz dostaniemy możliwie jak najszybciej.

W obu sieciach sklepy działają bowiem na zasadzie franczyzy, co oznacza, że każdą placówkę może prowadzić inny przedsiębiorca.

Orlen: płyn miał być wykorzystywany na potrzeby własne

Co na to Orlen? Rzeczniczka spółki Joanna Zakrzewska zareagowała niemal natychmiast.

"Potwierdzamy, że dostarczamy nasz płyn sieciom wielkopowierzchniowym, z wyraźnym zastrzeżeniem, że może być on wykorzystywany jedynie ma potrzeby własne sklepu, zapewniając bezpieczeństwo jego klientów" - napisała w poniedziałek wieczorem na Twitterze, w odpowiedzi na wpis Michała Kołodziejczaka.

We wtorek rano pojawiły się pierwsze ustalenia. "Każdy przypadek sprzedaży płynu PKN Orlen w sieciach wielkopowierzchniowych jest naruszeniem zapisów umowy i na każdy z nich będziemy reagować. Płyny były przeznaczone wyłącznie do zapewnienia bezpieczeństwa działania sklepów, ich klientów oraz pracowników" - napisała.

I po chwili w odpowiedzi na inny wpis poinformowała, że Orlen podjął decyzję o wstrzymaniu sprzedaży do sklepów, które złamały ustalenia.

"Już teraz, we wszystkich potwierdzonych przypadkach zostają wstrzymane dostawy do sklepów, które złamały zapisy umowy. Jeśli chodzi o kwestie prawne, nie będziemy odnosić się do nich publicznie do czasu pełnego wyjaśnienia sprawy" - informuje Joanna Zakrzewska.

Informację potwierdził również prezes Orlenu Daniel Obajtek.

Aktualizacja: E.Leclerc przyznaje się do błędu

Po publikacji materiału otrzymaliśmy stanowisko sieci E.Leclerc. - Potwierdzamy, że w sklepie w Radomiu doszło wczoraj do sprzedaży płynu do dezynfekcji, który powinien być przeznaczony jedynie do użytku wewnętrznego - przyznaje Patrycja Sienkiewicz-Nowak, dyrektor handlowy E.Leclerc.

- Wprowadzenie produktu do sprzedaży, włącznie z ustaleniem jego ceny było spowodowane błędną decyzją sklepu, który podobnie jak inne nasze placówki, jest niezależnym przedsiębiorstwem - dodała.

Jak twierdzi przedstawicielka sieci, "produkt był dostępny dla klientów przez około dwie godziny i został wycofany ze sprzedaży przez osoby zarządzające sklepem natychmiast po weryfikacji błędu". - Obecnie w żadnym z naszych sklepów nie jest prowadzona sprzedaż tego produktu - mówi Patrycja Sienkiewicz-Nowak.

Płyn na ustach całej Polski

Przypomnijmy, że płyn dezynfekujący, produkowany przez PKN Orlen od kilku dni rozpala dyskusję w Polsce. Najwięcej kontrowersji budzą trudności w dostępie do niego. Niemal wszystkie stacje nie mają go w sprzedaży. Informowaliśmy o tym w money.pl.

- Był, ale już nie ma. Przywieźli 450 litrów i zniknął w godzinę, choć wprowadziliśmy zasadę - jedno opakowanie na klienta - usłyszeliśmy od sprzedawcy na jednej z wrocławskich stacji.

Sporo kontrowersji wzbudziła również cena płynu. Pierwotnie kosztował on na stacjach 95 zł za 5-litrowy baniak. Firma tłumaczyła, że to i tak poniżej średniej rynkowej. Później jednak cena została obniżona do niespełna 50 zł.

Dodatkowo Orlen wprowadził również litrowe opakowania, które sprzedawał w cenie 15 zł. Szczęśliwców, którzy mieli szansę znaleźć płyn na stacjach, było jednak nie wielu. W sieci aż roi się od komentarzy, że jest on trudniejszy do odnalezienia niż Święty Graal.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Zobacz także: Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem
Oceń jakość naszego artykułu:
Twoja opinia pozwala nam tworzyć lepsze treści.
Źródło:
money.pl
KOMENTARZE
(921)
tp
2 lata temu
No niestety,stacja paliw QRLEN w Lisiej Górze k.Tarnowa też też sprzedaje po 95 zł za 5l. Wczoraj sprawdzałem..
Andrzej
2 lata temu
W 1997 roku niektórzy sklepikarze oferowali powodzianom chleb po 20 złotych. Polak potrafi...kopać leżącego nogą, a ręką wbijać mu ostatni gwóźdź do trumny.
,,,,,,,,,,,,,...
2 lata temu
w Poznaniu to samo !!!
geolog
2 lata temu
SĘPY - kasa kasa - jeszcze nie dochodzi do was , że Ziemia dała nam ostatnie ultimatum ???
Gość
2 lata temu
wszędzie jest monitoring i można sprawdzić czy płyn wypłaca ze stacji hurtowo czy trafia do klientów. Podgląd kas i faktur też pomoże odszukać tego Grała.
...
Następna strona