Cła od towarów z Chin. Skarbówka ściga te firmy
Polscy przewoźnicy kolejowi płacą za cudze oszustwa celne. Skarbówka żąda od nich cła za import z Jedwabnego Szlaku, obarczając ich solidarną odpowiedzialnością. Podobny problem mają firmy logistyczne w całej UE - czytamy w "Pulsie Biznesu" ("PB").
Firmy kolejowe i logistyczne ponoszą konsekwencje finansowe celnych oszustw przy imporcie towarów z Chin przez wschodnią granicę, bo skarbówka żąda od krajowych podmiotów zapłaty zaległych ceł - informuje "PB"
Mechanizm wyłudzeń zidentyfikował Europejski Urząd ds. Zwalczania Nadużyć Finansowych (OLAF). Zagraniczni importerzy i agenci wprowadzali do obrotu towary niezgodnie z deklarowaną zawartością lub wartością, po czym likwidowali działalności. Choć OLAF nie uznał polskich firm za podejrzane, Krajowa Administracja Skarbowa ściąga długi od nich, ponieważ to one składały dokumenty celne.
Demograficzna bomba uderzy w ceny mieszkań? Analityk nie ma wątpliwości
Ministerstwo Finansów uzasadnia swoje działania w ten sposób, że podanie nieprawidłowych danych rodzi dług celny, a dłużnikiem jest każda osoba zobowiązana do wypełnienia przepisów. Podmiotom, które kwestionują te decyzje, resort doradza ścieżkę odwoławczą.
Joanna Porath, prezes agencji celnej AC Porath, w rozmowie z "PB" wskazuje na bezpodstawność działań fiskusa. Wyjaśnia, że przewoźnicy odpowiadają wyłącznie za tranzyt, czyli dostarczenie towaru do urzędu przeznaczenia.
Podkreśla, że za klasyfikację taryfową i wysokość cła odpowiadają importerzy oraz że logistycy nie mają uprawnień do fizycznej kontroli zaplombowanych kontenerów ani weryfikacji dokumentacji handlowej.
Ekspertka, którą cytuje "PB", powiedziała, że działania urzędników powinny uderzać w importerów, a "restrykcyjna interpretacja przepisów w Polsce wymaga pilnego wydania wytycznych, ponieważ paraliżuje przewozy towarów Azja-Europa".
Źródło: PAP