Skok cen diesla. Problemy z dostawami rosną
Ceny diesla gwałtownie rosną po zakłóceniach w transporcie przez cieśninę Ormuz. Ograniczone dostawy i problemy z produkcją sprawiają, że rynek zaczyna odczuwać presję, a w Europie pojawiają się obawy o niedobory paliwa - opisał Bloomberg.
Kontrakty terminowe na diesla wzrosły w Londynie nawet o 9,4 proc., osiągając poziom 1 493,25 dol. za tonę. To wzrost odpowiadający cenie przekraczającej 200 dol. za baryłkę.
Wzrosty są efektem poważnych zakłóceń w transporcie paliw przez cieśninę Ormuz. Ruch tankowców został w dużej mierze wstrzymany, co blokuje przepływ produktów rafinowanych, takich jak diesel - opisuje Bloomberg.
Zakłócenia dostaw i produkcji
Problemy dotyczą nie tylko gotowych paliw, ale także ropy naftowej. Ograniczenia w dostawach surowca zmuszają część rafinerii do zmniejszania produkcji.
Motyka o paliwach. "Nie wiem, co będzie jutro"
W efekcie handlowcy na całym świecie poszukują alternatywnych dostaw. Transporty paliw są przekierowywane i trafiają do odbiorców znacznie dłuższymi trasami.
Europa zużywa więcej diesla, niż sama produkuje. To sprawia, że region jest szczególnie wrażliwy na zakłócenia w globalnych dostawach.
Jak wskazują traderzy i analitycy, jeśli Cieśnina Ormuz nie zostanie szybko ponownie otwarta, w najbliższych tygodniach mogą pojawić się niedobory paliwa. Podobne ryzyko dotyczy również krajów Ameryki Łacińskiej.
Przypomnijmy, że po środowym orędziu ceny ropy naftowej wzrosły w czwartek po dużej zmienności na rynku, reagując na wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa. Amerykańska ropa WTI podrożała o 4,1 proc., osiągając poziom 104,21 dol. za baryłkę, natomiast ropa Brent zyskiwała 5 proc. i jest wyceniana na 106,42 dol. za baryłkę.
Źródło: Bloomberg