"Przemysł morski generuje niemal 3 proc. światowych emisji CO2. Nasila się więc presja inwestorów i grup ekologicznych, aby przyspieszyć proces dekarbonizacji w sektorze transportu morskiego. W tym celu branża wykorzystuje różne technologie, w tym napęd na amoniak i metanol, aby zrezygnować z bardziej zanieczyszczającego środowisko paliwa bunkrowego" - czytamy w serwisie obserwatorlogistyczny.pl.
Dlatego firma Cargill postawiła na kojarzące się z żeglugą żagle. Przez stulecia okręty napędzała siła wiatru, co zmieniło się wraz z silnikami diesla oraz parowcami.
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
DLA CIEBIENajwiększe błędy przy wysyłaniu CV i szukaniu pracy - Filip Sobel II Pierwsza Praca #6
Od parowca do żagli
Podejmujemy ryzyko. Nie ma gwarancji, że będzie to opłacalne. Jednak to od nas zależy, aby pokazać przemysłowi, co jest możliwe i mieć nadzieję, że przekonamy więcej osób do zaufania tej technologii - zaznaczył w rozmowie z Reutersem Jan Dieleman z firmy Cargill.
Jak podkreśla obserwatorlogistyczny.pl. mowa o statku Pyxis Ocean, w którym zamontowano skrzydła żaglowe sięgające 37,5 m. Cargill liczy, że uda się zaoszczędzić na paliwie i ten rejs wyznaczy kierunek na przyszłość.
Wydajność żagli WindWings będzie ściśle monitorowana w nadchodzących miesiącach. Projekt WindWings współfinansowany jest przez Unię Europejską w ramach inicjatywy CHEK Horizon 2020. Branża liczy, że dzięki nowym/starym rozwiązaniom znacząco uda się zdekarbonizować istniejące statki.
Statek ma zacumować w Danii, gdzie trafi ładunek ze zbożem. Po testowym rejsie Pyxis Ocean uda się na Atlantyk.