Notowania

Strajk nauczycieli 2019. Zarobki nauczycieli od lat daleko za gospodarką. Ani PiS, ani PO tego nie zmieniły

10 tysięcy złotych - to miara frustracji nauczycieli. Od lat patrzyli, jak zarobki Polaków galopują, a ich wypłaty zmieniają się tylko nieznacznie. Dziś żądają jednego: żeby zarabiać tyle, co przeciętny Kowalski. Sprawdziliśmy, jak bardzo propozycje PiS rozmijają się z tymi oczekiwaniami.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Beata Szydło i Elżbieta Rafalska wciąż oferują nauczycielom podwyżki poniżej ich oczekiwań (Fot: Mateusz Grochocki/East News)

- Płace w szkołach zostały z tyłu. Polacy się bogacili, nauczyciele nie - mówi money.pl prof. Ryszard Bugaj, były doradca ekonomiczny prezydenta Lecha Kaczyńskiego. On sam jest już emerytem, ale wolałby nie dostać 13. emerytury, jeśli te pieniądze trafiłyby na podwyżki dla pedagogów. - Lepiej zadbać o edukację, niż iść w stronę przekupstwa wyborczego - twierdzi.

10 mld zł, które PiS przeznaczy na dodatki dla emerytów, w zasadzie wywróciłyby sytuację nauczycieli do góry nogami. Miesięczna pensja podskoczyłaby im o 1200 zł.

Obejrzyj też: Strajk nauczycieli. "8 kwietnia to będzie ciekawy dzień"

PiS jednym ruchem zrównałby wynagrodzenia w szkołach ze średnią w gospodarce. Od blisko 20 lat żaden rząd nie dał tak wiele nauczycielom.

W czasie, gdy w Polsce wynagrodzenia rosły dynamicznie, wypłaty pedagogów stały w miejscu. Przepaść rosła. I frustracja zresztą też. Zdaniem prof. Bugaja to właśnie potęguje chęć strajku.

Gospodarka do przodu, nauczyciele w tyle

W ciągu ostatnich dwudziestu lat średnia pensja w gospodarce podniosła się o 138 proc. Na początku nowego tysiąclecia typowy Kowalski i statystyczna Kowalska zarabiali po około 1923 zł. Dziś - średnio po 4585 zł brutto. Zarabiają więc teraz więcej o 2662 zł. W ciągu roku to 32 tys. zł w portfelu ekstra. W tym samym czasie pensja minimalna urosła trzykrotnie. Z 700 zł do 2,2 tys. zł.

Sławomir Broniarz przyjdzie na niedzielne spotkanie, ale przyznaje, że pora na porozumienie jest późna.
Strajk nauczycieli. Broniarz o rozmowach ostatniej szansy: termin jest niefortunny

A nauczyciele? W 2000 roku nauczyciel dyplomowany (czyli na najwyższym stopniu zawodowym) miał zagwarantowane 1,5 tys. zł pensji zasadniczej brutto. Dziś może liczyć na 3,4 tys. zł brutto. Przez dwie dekady dostał więc 1,9 tys. zł podwyżki i zarabia dziś o tysiąc złotych mniej niż wynosi średnia w gospodarce. W ciągu roku ma do wydania o 10 tys. zł mniej niż przeciętny Kowalski. To odpowiednia miara frustracji.

Co ważne - wynagrodzenie zasadnicze nie uwzględnia dodatków dla nauczycieli. To "goła" pensja za przepracowanie odpowiedniej liczby godzin. Minimalne wynagrodzenie zasadnicze co roku jest określane w rozporządzeniu Ministra Edukacji Narodowej. To najczęściej do tej wartości odwołują się nauczyciele w negocjacjach. Rząd z reguły mówi o średniej pensji. Obie strony w wyliczeniach wyciągają inne dane.

A pamiętajmy, że mówimy tylko o kwocie dla nauczycieli dyplomowanych - nauczyciel stażysta zarabia tylko nieco ponad pensję minimalną. Na rękę zwykle ma w okolicach 1,7-1,8 tys. zł.

Propozycje rządzących dalekie są od tego, czego oczekują nauczyciele. We wtorek po południu strony znowu siadają do rozmów
Strajk nauczycieli. Propozycje Dudy i Szydło dalekie od oczekiwań pedagogów

Gdyby nauczyciel stażysta wpisał swoją wypłatę w jednym z internetowych kalkulatorów pensji, mógłby przeczytać prosty komunikat. "90 proc. osób w Polsce zarabia więcej od Ciebie".

Jak podkreśla prof. Bugaj, nie sposób porównywać nauczyciela z prowincji do nauczyciela z dużego miasta. - Sytuacja finansowa nauczycieli jest zróżnicowana. Radzą sobie na przykład ci, którzy udzielają licznych korepetycji i nie muszą od tego zarobku odprowadzać podatków. Chyba jednak nie o takie rozwiązania nam chodzi - dodaje.

- Nauczyciele zarabiają marnie - przyznaje w rozmowie z money.pl Monika Smulewicz, ekspert rynku pracy z Grant Thornton. I nie zostawia żadnej nadziei: - Strajku trudno uniknąć, a to oznacza ryzyko paraliżu w kraju. Proszę sobie wyobrazić sytuację firmy, w której 50 lub nawet 80 proc. załogi bierze zwolnienie z tytułu opieki nad dziećmi - dodaje.

Lepiej za PO i SLD

Pensje nauczycieli goniły krajowe warunki do 2011 roku. Później zaczęła rosnąć przepaść. Ale i tak czas rządów PO-PSL jest dla nauczycieli najbardziej korzystny. Porównując 2007 i 2015 rok, zarobki nauczycieli dyplomowanych urosły o blisko 30 proc.

Strajk nauczycieli może w tym roku zapełnić polskie place i ulice. We Wrocławiu demonstracje poparcia organizują aktywiści od "Czarnego protestu".
Strajk nauczycieli nawet do wakacji. Rodzice solidaryzują się i też będą protestować

Prawo i Sprawiedliwość w okresie od 2015 do 2019 roku podniosło zasadnicze wynagrodzenie nauczycieli o 12 proc. - z 3109 zł do 3483 zł. Pierwszy rząd PiS z koalicyjnymi LPR i Samoobroną od 2005 do 2007 roku dał 8-procentowe podwyżki.

Bilans wcześniejszych rządów, czyli koalicji SLD-UP-PSL, to 30-procentowe podwyżki dla nauczycieli dyplomowanych. Tylko oni zostali potraktowani tak dobrze. Inne stopnie zawodowe dostały mniej.

Gdyby PiS spełniło warunki stawiane przez związkowców z ZNP, wskoczyłoby na pozycję lidera. Byłoby największym dobroczyńcą dla nauczycieli od dwóch dekad.

Propozycje w grze

Co jest na stole? W przeciągu ostatniego tygodnia pojawiło się kilkanaście propozycji - z obu stron.

Dodatkowa podwyżka o 10 proc. od września 2019 roku - to ostatnia oferta rządu w ramach tak zwanego kontraktu z nauczycielami (na który zgodziła się w niedzielę wieczorem "Solidarność", a który odrzuciły ZNP i FZZ). Co ciekawe, podwyżka ma być liczona od pensji zasadniczej, ale PiS efekty pokazuje na średnim wynagrodzeniu, w które nauczyciele po prostu nie wierzą.

Sławomir Broniarz wielokrotnie zarzekał się, że to są pensje tylko na papierze, bo w rzeczywistości takie wynagrodzenie pobierają na przykład dyrektorzy szkół. Szeregowi nauczyciele mają znacznie niższe pobory.

Taka informacja dla rodziców znalazła się na stronach MEN. I zelektryzowała nauczycieli
Strajk nauczycieli. MEN przekonuje, że to nie powód do zamknięcia szkół

Dodatkowe 10 proc. jeszcze w tym roku to około 350 zł więcej dla nauczyciela dyplomowanego. Nauczyciel stażysta zyskałby około 250 zł. Takie zmiany spowodowałyby, że dotychczasowe rządy PiS przyniosłyby w sumie 22-proc. podwyżkę wynagrodzenia zasadniczego.

Te obietnice PiS są jednak dużo skromniejsze niż to, czego oczekują związkowcy. Prawo i Sprawiedliwość daje od 500 do 700 zł za mało (w zależności od stopnia zawodowego nauczyciela).

Do tego jest cały pakiet zmian. Będą dotyczyły na przykład skrócenia ścieżki awansu zawodowego. Staż dla nauczyciela stażysty ma zostać skrócony do 9 miesięcy, nastąpi też powrót do "starej" oceny pracy z uwzględnieniem opinii rady rodziców. PiS wyciąga również jednorazowy dodatek "na start" dla nauczycieli zaczynających pracę. Ma to być 1000 zł. Ostatnia propozycja PiS to również sugestia zmian czasu pracy nauczycieli.

Sławomir Broniarz uznał, że propozycja rządu zaognia konflikt.
Strajk nauczycieli coraz bardziej realny. Propozycje rządu oburzyły związkowców

Zdaniem PiS w ciągu czterech lat nauczyciele dyplomowani mogliby zarabiać nawet po 8100 zł brutto miesięcznie. Związek Nauczycielstwa Polskiego propozycje kwituje po prostu śmiechem. Taki układ oznaczałby, że nauczyciele nie tylko dogoniliby zarobki w gospodarce, ale je mocno przeskoczyli. Według wyliczeń PiS nauczyciel miałby zarabiać nawet o 3 tys. zł więcej niż statystyczny Polak.

Szef ZNP Sławomir Broniarz poinformował natomiast, że zamiast 1000 zł na rękę, jego związek (do spółki z Forum Związków Zawodowych) zadowoli się 30-proc. podwyżką. Z kolei "Solidarność" do rozmów siadała z postulatem dwuetapowej podwyżki po 15 proc. Jedna teraz, druga w 2020 roku.

- Rządowy kontrakt dla nauczycieli wygląda na robiony na kolanie. W tej chwili gra toczy się o duszę opinii publicznej. PiS chce pokazać, że podstawowe wynagrodzenie nauczycieli jest niskie, bo pracują mało - tłumaczy prof. Ryszard Bugaj.

Mateusz Ratajczak, Marcin Lis

Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
07-04-2019

JacekMam wrażenie że w Polsce liczą się tylko nauczyciele policjanci i rolnicy. Może wszystkich równo należy traktować inni też pracują i należą im się … Czytaj całość

07-04-2019

JacekNiech w wakacje strajkują

07-04-2019

ONDzisiejsze rozmowy nic nie przyniosą, rząd czeka na poniedziałek, by wybadać skalę strajku (czy dadzą radę ten pożar ugasić, czy sam się wypali - … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (1578)