Szef KRRiT tłumaczy się z podróży do USA. Jest wniosek do prokuratury

- Moja podróż była ujęta w planie podróży zagranicznych Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, były zarezerwowane na to pieniądze, nic się nie zdarzyło nagle i bezprawnie - powiedział w środę przewodniczący KRRiT Maciej Świrski, odpowiadając na zarzuty Radia TOK FM o nieuzasadnione wydawanie państwowych środków.

Konferencja prasowa przewodnicz?cego KRRiT Macieja ?wirskiegoFot. Anita Walczewska/East News, 12.03.2025. Konferencja prasowa przewodnicz?cego KRRiT Macieja Swirskiego (n/z), w siedzibie Rady w Warszawie.Anita WalczewskaMaciej Świrski, przewodniczący KRRiT
Źródło zdjęć: © East News | Anita Walczewska
Malwina Gadawa

Radio TOK FM, 5 marca poinformowało, że przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski, który gościł na inauguracji prezydentury Donalda Trumpa, "miał zaproszenie, ale za wyjazd zapłacono z publicznych pieniędzy KRRiT".

Szef KRRiT tłumaczy się z dalekiej podróży

Przewodniczący KRRiT Maciej Świrski poinformował w środę podczas konferencji, że "łączne koszty podróży do USA nie przekroczyły 45 tys. zł". - W Krajowej Radzie jest plan podróży zagranicznych. Moja podróż została objęta w planie, były zarezerwowane na to pieniądze, nic się nie zdarzyło nagle i bezprawnie - zaznaczył.

Dalsza część artykułu pod materiałem wideo

Fundusze Europejskie dla Polski. "Jesteśmy największym beneficjentem"

Przyznał, że spędził siedem dni w hotelu, w centrum Waszyngtonu. Tłumaczył, że "nie są to małe pieniądze", ale lokalizację wybrał zwracając uwagę na to "żeby nie utknąć w korkach".

Waszyngton, kiedy jest zaprzysiężenie albo i inne tego rodzaju ważne wydarzenie, po prostu jest odcięty od świata - wskazał.

Jak tłumaczył: "jeżeli w Stanach Zjednoczonych zaprzysięgana jest nowa administracja, to obowiązkiem przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji jest pojechać tam i mieć kontakt z ludźmi, którzy w tej administracji są i mają wpływ na to, jak np. będą regulowane sprawy big tech i cenzury wprowadzanej przez big techy w mediach społecznościowych".

Odnosząc się do krytyki i złożonego do prokuratury doniesienia Świrski wskazał, że "mamy do czynienia z niezrozumieniem tego, jakie jest znaczenie organu konstytucyjnego, jakim jest Krajowa Rada". Jak dodał, to "naprawdę jest istotny punkt polskiej mapy administracyjnej, polskiej mapy władzy i wyjazd szefa tej instytucji na spotkanie z ludźmi, którzy w Stanach Zjednoczonych, będą kreować lub już kreują politykę telekomunikacyjną jest istotne także z punktu widzenia polskiego interesu narodowego".

5 marca Radio TOK FM poinformowało, że przewodniczący Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Maciej Świrski, który gościł na inauguracji prezydentury Donalda Trumpa, "miał zaproszenie, ale za wyjazd zapłacono z publicznych pieniędzy KRRiT".

Podróż do USA. Jest pismo do prokuratury

W przesłanej TOK FM przez rzeczniczkę KRRiT Teresę Brykczyńską odpowiedzi napisano, że Świrski na zaproszenie fundacji Heritage wziął udział w inauguracji prezydentury Donalda Trumpa oraz "w spotkaniach z przedstawicielami organizacji dbającymi o wolność słowa w USA", a "koszty wizyty poniosło biuro KRRiT". Brykczyńska stwierdziła, że przewodniczący KRRiT był tam w charakterze "osoby piastującej funkcję kierownika w organie konstytucyjnym, który stoi na straży wolności słowa i pluralizmu w mediach audiowizualnych oraz dba o interesy odbiorców, zapewniając im otwarty dostęp do mediów".

W piątek przewodniczący komisji kultury i środków przekazu Piotr Adamowicz (KO) podczas konferencji poinformował o skierowaniu do prokuratury przygotowanego przez grupę posłów z sejmowej komisji kultury i środków przekazu skierowania o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez Macieja Świrskiego w związku z jego podróżą do USA na inaugurację prezydentury Donalda Trumpa.

Wybrane dla Ciebie