Tak wygląda zbiór szparagów. Reportaż z Niemiec ujawnia, że reżim sanitarny to fikcja

Reporter "Tygodnika Powszechnego" zatrudnił się w Niemczech przy zbiorze szparagów. W swoim reportażu wskazuje, że zasady reżimu sanitarnego związanego z pandemią COVID-19 istnieją wyłącznie w regulaminach rozwieszonych w pokojach. Nikt też nie wie, za co tak naprawdę otrzymał wynagrodzenie, a zatrudniające ich firmy skrzętnie unikają tłumaczeń.

Pracujący przy zbiorach szparagów nie przejmują się koronawirusem. Na kwarantannie nie mogliby zarabiać (zdj. ilustracyjne).Pracujący przy zbiorach szparagów nie przejmują się koronawirusem. Na kwarantannie nie mogliby zarabiać (zdj. ilustracyjne).
Źródło zdjęć: © Pixabay

Łukasz Grajewski do swojego miejsca pracy oddalonego o 80 km od Berlina musiał dojechać na własną rękę. Nikt nie wymagał od niego znajomości języka niemieckiego, a sama rozmowa kwalifikacyjna - która odbyła się przez telefon - trwała zaledwie kilka minut.

Do podpisywanej umowy (do której treści nie miał wglądu) otrzymał aneks, z którego wynikało, że "wynagrodzenie w wysokości 1406 euro brutto zostanie zagwarantowane".

Obsługująca go pracownica poinformowała, że będzie przebywać na dziesięciodniowej grupowej kwarantannie. Nie może w tym czasie opuszczać hotelu pracowniczego (nazywanego przez samych pracowników "patologią") w celach innych niż praca. Na pożegnanie otrzymuje trzy maseczki i opakowanie płynu do dezynfekcji.

Reżim tylko w regulaminach

Tuż po wejściu do hotelu reporter "Tygodnika Powszechnego" odkrywa, że reżim sanitarny to fikcja. Jak pisze Grajewski: "przepisy, które mają zapobiegać epidemii, istnieją tylko w licznych regulaminach, które porozwieszano na drzwiach naszych pokojów".

Ceny owoców i warzyw. Ekspert: Pogoda przesuwa sezon, jeszcze może być taniej

Dziennikarz zostaje oddelegowany do pracy przy czyszczeniu szparagów przyjeżdżających z pola, choć formalnie nie powinien mieć kontaktu z grupą się tym zajmującą. W samym hotelu ma natomiast regularnie kontakt z członkami swojej grupy, a także wielu innych. Podział zatem istnieje, ale tylko na papierze.

Jak informuje Grajewski, w czasie jego pracy inny oddział obsługiwany przez zatrudniającą go firmę paraliżuje brytyjska mutacja koronawirusa. Na COVID-19 przez nią choruje ponad setka pracowników, o czym reporter przekona się już po zakończeniu swojej pracy. W tamtym czasie paraliż drugiego oddziału odczuli wyłącznie poprzez dodatkową pracę - tiry zwiozły szparagi stamtąd do czyszczenia do oddziału, w którym znalazł się reporter.

Celowy brak przejrzystości

Dziennikarz pierwsze dni przepracował "na wannach", czyli przy czyszczeniu szparagów zjeżdżających z pola. Następnie oddelegowano go do pracy na polu przy ich zbiorze. Jak ocenia, pierwsza praca jest dla osób dobrze czujących się zespołowo, a druga - dla indywidualistów.

Grajewski zwraca uwagę, że pracownicy robią na polu mnóstwo czynności, za które im się nie płaci, jak choćby nakładanie białej folii na zbiory. Ostatecznie pieniądze otrzymają tylko za to, co wyląduje w skrzynce.

Reporter notował wszystkie godziny pracy. Wyszło mu, że w czasie trzech dni "na wannach" i dwóch w polu przepracował - po odliczeniu przerw - 49 godzin i 40 minut. Godziny pracy wypisane w protokole, który dostał do podpisania, kompletnie się nie zgadzały z jego wyliczeniami.

Chociaż aneks do umowy zapewniał, że po każdym dniu pracy otrzyma informację, ile zarobił, to w rzeczywistości nie wiedział tego do momentu odbioru gotówki przy okienku. Po szybkiej weryfikacji podsuniętych mu pod nos dokumentów do rozliczeń odkrył, że w ogóle nie uwzględniono mu w wyliczeniach pracy w poniedziałek.

Ostatecznie skorygowano ten błąd i za pięć dni pracy otrzymał 226 euro i 75 centów. Teoretycznie zarobił o 70 euro więcej, ale tę kwotę potrącono mu na poczet zakwaterowania i wyżywienia. W przeliczeniu daje to ok. 6 euro za godzinę. Pensja minimalna wynosi w Niemczech 9,5 euro za godzinę.

Pracownica nie chciała mu natomiast wydać kopii umowy i dokumentów rozliczeniowych. Jak sam pisze, "brak przejrzystości to klucz działania" firmy zatrudniającej przy zbiorze szparagów.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Powroty polskiej bandery na statki. Jest projekt. Oto warunki do przyspieszenia
Powroty polskiej bandery na statki. Jest projekt. Oto warunki do przyspieszenia
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Domański ujawnił, ile Polska zaoszczędzi dzięki SAFE. "Nie ma tańszego źródła"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Zwrot ws. ceł USA nie uspokoił firm z Europy. "Nowa runda niepewności"
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła wrócą. Trump nie zrezygnuje z tak kuszącego narzędzia szantażu [OPINIA]
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Cła Trumpa unieważnione. Macron komentuje. Nie obyło się bez złośliwości
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Współpraca m.in. w kwestii ropy i gazu może rozkwitnąć. "Znaczenie strategiczne"
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Cła Trumpa unieważnione. Władze Korei zwołały pilne posiedzenie
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Trump leci do Chin. Chodzi o cła. Jest data
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Oto zawód przyszłości. Tworzy się gigantyczna luka. Groźna dla inwestycji
Cła Trumpa unieważnione. Firmy ruszyły do walki o zwrot pieniędzy. W grze 170 mld dol.
Cła Trumpa unieważnione. Firmy ruszyły do walki o zwrot pieniędzy. W grze 170 mld dol.