Uziemieni na farmie szparagów. "Musimy pracować, żeby płacić za kwatery"

- Nikt się nami wcześniej nie interesował. Nie dość, że zarabiamy mniej niż powinniśmy, to jeszcze trzymają nas pod kluczem. Nie możemy wyjechać, musimy pracować, żeby mieć z czego płacić za zakwaterowanie – mówi money.pl Polka pracująca na jednej z największych farm szparagów w Niemczech.

Polacy uziemieni na farmie szparagów w Niemczech.Polacy uziemieni na farmie szparagów w Niemczech.
Źródło zdjęć: © PAP, EPA | Elyxandro CEGARRA / PANORAMIC
Konrad Bagiński

Tzw. farma Thiermanna stała się potężnym ogniskiem koronawirusa. Pracuje na niej od 900 do 1100 osób – głównie Polacy i Rumuni. Udało się nam skontaktować z osobami pracującymi na farmie.

- To nieprawda, że ktoś się nami interesuje. Zasady bezpieczeństwa zostały wprowadzone dopiero po tym, jak okazało się, że jest mnóstwo chorych – mówi money.pl pani Marzena (imię zmienione), pracująca na farmie. Nie ujawnia swoich danych, bo obawia się, że współpracownicy bądź Polacy nadzorujący pracę robotników będą się na niej mścić.

Jak rozpoznać świeże szparagi? Nie daj się nabrać w sklepie

Dodaje, że testy na obecność wirusa wprowadzono w maju, tymczasem pierwsze przypadki COVID-19 na farmie odkryto 18 kwietnia. Przez kilka tygodni wirus mógł swobodnie krążyć wśród Polaków i Rumunów.

Obecnie wiadomo – tę informację potwierdzają władze powiatu Diepholz – o 130 osobach zakażonych. Nie ma natomiast oficjalnych informacji o tym, ile osób przebywa w szpitalach i w jakim są stanie.

- Problem w tym, że nie możemy wyjechać, bo jesteśmy na kwarantannie. Musimy pracować, bo na to prawo pozwala. No i musimy płacić za zakwaterowanie i wyżywienie – 9,80 euro dziennie. Za godzinę pracy dostajemy ponad 6 euro – mówi pani Marzena.

Dodaje, że pracy jest o wiele mniej niż w latach poprzednich, więc na porządny zarobek nie ma co liczyć.

- Praca trwa 7 dni w tygodniu. W poprzednich latach pracowało się nawet po 10-11 godzin dziennie, teraz bywa, że nie ma ośmiu – mówi. Dodaje, że w kiepskich dniach na rękę zostaje jej obecnie nieco ponad 30 euro. Oczekiwania były większe.

Koronawirus rodzi też konflikty

Mocno zirytowani sytuacją są także miejscowi Niemcy, bo ognisko koronawirusa na farmie podniosło wskaźnik zachorowań w całym powiecie Diepholz. To zaś poskutkowało miejscowym lockdownem – mieszkańcy są uziemieni tak samo jak pracownicy. Nie wolno im opuszczać miejsca zamieszkania, poza dojazdem do pracy i samą pracą.

Wylewają żale na facebookowym profilu farmy Thiermanna – zwanego w Niemczech "królem szparagów". Wielu z nich z przekąsem "dziękuje" za lockdown, inni deklarują, że już nigdy nie sięgną po jego szparagi.

Nie obyło się też bez interwencji policji.

- Były osoby, które nie przestrzegały kwarantanny i chodziły na zakupy. Dlatego też na farmie pojawiła się ochrona, która ma pilnować przestrzegania przepisów sanitarnych – mówi money.pl pani Marzena.

Firma Thiermann nie odpowiedziała na pytania money.pl dotyczące tego, czy pracownicy są ubezpieczeni, jaką mają opiekę i ilu z nich jest rzeczywiście chorych.

W Niemczech tzw. pracownicy krótkoterminowi mają prawo do ubezpieczenia społecznego dopiero po 70 dniach. Ale od kwietnia Bundestag wydłużył ten okres do 102 dni – celem było ulżenie niemieckiemu rolnictwu. Firma Thiermann twierdzi, że wykupiła swoim pracownikom ubezpieczenie na "nagłe wypadki". Ale pani Marzena nie wie, czy ma ubezpieczenie. Nie widziała żadnego dokumentu, który by to potwierdzał.

Na stronie przedsiębiorstwa znajduje się oświadczenie, z którego wynika, że spośród 1011 pracowników 130 miało pozytywny wynik testu, negatywny – 881.

"Jesteśmy w bliskim kontakcie telefonicznym z chorymi pracownikami. Życzymy naszym współpracownikom szybkiego i całkowitego wyzdrowienia oraz bardzo łagodnego przebiegu choroby. Wszystkim innym pracownikom dziękujemy za ich wparcie i solidarność" – pisze firma w oświadczeniu.

O wiele wyżej niż życzenia zdrowia znajduje się jednak zapewnienie o następującej treści: "Nie ma dowodów na to, że wirus może być przenoszony przez skażoną żywność." Czyli jedzenie szparagów nie grozi złapaniem choroby.

Źródło artykułu: money.pl
Wybrane dla Ciebie
Florencja zakazuje e-hulajnóg. Mobilność przegrywa z bezpieczeństwem
Florencja zakazuje e-hulajnóg. Mobilność przegrywa z bezpieczeństwem
PKP Intercity kupuje używane wagony z Niemiec. Polityczna burza
PKP Intercity kupuje używane wagony z Niemiec. Polityczna burza
"Koniec rozdziału". Brand24 zejdzie z giełdy
"Koniec rozdziału". Brand24 zejdzie z giełdy
Gdańsk wystawia Rosji rachunek za willę. 2,2 mln zł za "okupację" budynku
Gdańsk wystawia Rosji rachunek za willę. 2,2 mln zł za "okupację" budynku
Bloki z PRL solidniejsze niż się wydawało? Oni znaleźli odpowiedź
Bloki z PRL solidniejsze niż się wydawało? Oni znaleźli odpowiedź
Nadchodzi zmiana dla seniorów. Limit renty wdowiej  w górę
Nadchodzi zmiana dla seniorów. Limit renty wdowiej w górę
Akcja niemieckich służb. Dyrektor z Hamburga sprowadzał z Rosji zakazane towary
Akcja niemieckich służb. Dyrektor z Hamburga sprowadzał z Rosji zakazane towary
"Weźmie odpowiedzialność za 11 mld zł". Wiceminister ostrzega przed skutkami weta
"Weźmie odpowiedzialność za 11 mld zł". Wiceminister ostrzega przed skutkami weta
Emerytury w górę. Oto ile seniorzy dostaną od marca
Emerytury w górę. Oto ile seniorzy dostaną od marca
Dymisja prezesa Światowego Forum Ekonomicznego. W tle afera akt Epsteina
Dymisja prezesa Światowego Forum Ekonomicznego. W tle afera akt Epsteina
Orban wzywa Zełenskiego. Sikorski zabrał głos
Orban wzywa Zełenskiego. Sikorski zabrał głos
Kontrola w Służbie Więziennej. NIK zgłasza sprawę do prokuratury
Kontrola w Służbie Więziennej. NIK zgłasza sprawę do prokuratury