Tak wysadzono Nord Stream. Kluczowa była "Freya"

Dziennikarz Bojan Panczewski, korespondent "The Wall Street Journal" rekonstruuje kulisy wysadzenia Nord Stream na Bałtyku w 2022 r. i wskazuje na udział ukraińskiej grupy dywersyjnej oraz polityczne skutki dla Niemiec. - Operacja miała dwa kluczowe cele - wskazuje dziennikarz.

Jacht Andromeda miał odegrać kluczową rolę w wysadzeniu Nord StrJacht Andromeda miał odegrać ważną rolę w wysadzeniu Nord Stream
Źródło zdjęć: © Anadolu Agency via Getty Images | Danish Defence, Sean Gallup
Piotr Bera

W nocy z 25 na 26 września 2022 r. w rejonie duńskiej wyspy Bornholm doszło do eksplozji, które uszkodziły trzy z czterech nitek Nord Stream i Nord Stream 2. Dziennikarz "The Wall Street Journal" przez kilka lat zbierał relacje śledczych i osób znających przebieg akcji.

W książce "Nord Stream. Sabotaż, który wstrząsnął światem" próbuje odtworzyć przebieg operacji i decyzje podejmowane już na etapie planowania. Teraz Panczewski udzielił wywiadu niezależnemu rosyjskiemu serwisowi Meduza.

Rząd spiera się o najem. Pałac Prezydencki komentuje

Dlaczego wysadzono Nord Stream?

Dziennikarz przekonuje, że sabotaż miał dwie kluczowe intencje: zmniejszyć dochody, które Rosja uzyskiwała z europejskiego rynku gazu, oraz przerwać geopolityczne powiązania Moskwy z Zachodem, szczególnie z Niemcami.

- Nord Stream był ucieleśnieniem tych powiązań - mówi Panczewski.

Według dziennikarza plan wysadzenia Nord Stream opracował i przeprowadził ukraiński pododdział specjalny, w którym mieli działać weterani tajnych operacji na tyłach przeciwnika. Problemem był brak wojskowych nurków zdolnych do pracy na dużych głębokościach, dlatego do zespołu dobrano cywilów z ukraińskiego środowiska nurkowania głębinowego.

W efekcie na pokładzie wynajętego w Niemczech jachtu znalazło się trzech ukraińskich oficerów i czterech nurków, którzy przeszli najsurowszą procedurę selekcji. Całkowity koszt operacji wyniósł ok. 250 tys. dol. – kwota niezwykle niska. Budowa gazociągów kosztowała około 20 mld dol. Z ukraińskiej perspektywy jest to niezwykły sukces pod względem stosunku kosztów do korzyści - zaznacza Panczewski.

Pieniądze na przeprowadzenie akcji pochodziły głównie, a być może całkowicie, ze źródeł prywatnych. Panczewski zaznacza, że najwięcej środków przeznaczono na podróże oraz wynajem łodzi. Członkom akcji nie wypłacono wynagrodzenia, gdyż wysadzenie Nord Stream potraktowano jako misję obrony kraju.

Kim jest "Freja" i dlaczego miała być kluczowa

Panczewski mówił o kluczowej roli jedynej kobiety w zespole, której nadał pseudonim "Freya". Jest to instruktorka nurkowania głębinowego z dużym doświadczeniem, które dziennikarz szacuje na ok. 20 lat. To "Freya" w kluczowym momencie przekonała zespół do działania mimo sztormu na Bałtyku.

Jeden z generałów, początkowo sprzeciwiający się udziałowi "Freyi" w akcji, powiedział Panczewskiemu, że ostatecznie wzięcie jej do zespołu "to była najlepsza decyzja".

Próba uderzenia w Turkish Stream

Panczewski opisuje również nieudaną próbę równoległego uderzenia w Turkish Stream z rejonu rumuńskiej Mangalii. Przeszkodą w powodzeniu misji miały być intensywne patrole na Morzu Czarnym (m.in. sił NATO oraz służb Rumunii i Bułgarii) i bariery formalne, jak zakres ubezpieczenia jachtu poza wodami Rumunii. Autor sugeruje też możliwą pomyłkę w ocenie położenia rurociągu, zaznaczając, że to jego przypuszczenia.

W tle pojawiają się wątki wywiadowcze. Holenderski wywiad wojskowy miał ostrzec CIA, a ta miała przekazać sygnał stronie niemieckiej i naciskać na przerwanie przygotowań; mimo to operację uszkodzenia Nord Stream przeprowadzono. Panczewski podaje, że niemieccy śledczy sprawdzali, czy w uszkodzeniu gazociągu nie uczestniczyli sami Rosjanie oraz Amerykanie. Jednak nie znaleziono na to dowodów.

To jednak nie koniec historii Nord Stream - uważa Panczewski. - Dla Putina to swego rodzaju flagowy projekt geopolityczny Rosji w Europie Zachodniej i nie zamierza go porzucać. Drugą konsekwencją jest to, że ta operacja pokazała agencjom wywiadowczym na całym świecie, że takie akty sabotażu są całkowicie możliwe i wykonalne, pod warunkiem, że ludzie będą na tyle odważni, lekkomyślni i profesjonalni, by je przeprowadzić. I to jest chyba najbardziej niepokojący wniosek - podsumowuje dziennikarz.

Źródło: Meduza

Wybrane dla Ciebie