Tanieje wynajem mieszkań. Wakacje czasem obniżek czynszów
Kto chce taniej wynająć mieszkanie lub szuka lokum w wyższym standardzie za tę samą kwotę, teraz ma spore szanse powodzenia. Przybywa ofert wynajmu, a chętnych nie ma.
Internet zalewają oferty najmu mieszkań opustoszałych przez epidemię koronawirusa, ale nie ma komu się o nie bić - podsumowuje czwartkowa "Gazeta Wyborcza". Na początku wakacji wyraźnie przybyło pustych mieszkań.
- Tąpnięcie nastąpiło na przełomie kwietnia i maja – ocenia Marcin Drogomirecki z Morizon.pl, serwisu dostarczającego oferty sprzedaży i wynajmu mieszkań. Jak wyjaśnia, wiele osób wypowiedziało umowy już z końcem marca i opuściło mieszkania po miesięcznym terminie wypowiedzenia, czyli na koniec kwietnia. - W tym czasie trudno było szukać nowych lokatorów, zwłaszcza że był to szczyt pandemii – zauważa ekspert.
"GW" wylicza, że mieszkania w największych miastach opuścili obcokrajowcy (głównie Ukraińcy), pracownicy zatrudnieni na umowach cywilnoprawnych w zamrożonych branżach, a także wszyscy ci, którzy przeszli na zdalny system pracy oraz studiów.
Zobacz: Zbigniew Grycan planuje budowę centrum handlowego w Świnoujściu
Drogomirecki zauważa, że przybyło ofert wynajmu kawalerek, które wcześniej znikały na pniu, a także dużych apartamentów o podwyższonym standardzie. Puste są także mieszkania wcześniej wynajmowane turystom na krótki czas, ich właściciele także postanowili szukać wynajmujących na dłużej.
Według analizy serwisu Morizon.pl zainteresowanie ofertami najmu mieszkań w maju było o 25,1 proc. niższe niż przed rokiem. A w wakacje problem tylko się pogłębi. – Widać to w niepełnych jeszcze danych za czerwiec – klientów kontaktujących się w sprawie mieszkań do wynajęcia jest o ok. 30 proc. mniej niż przed rokiem – mówi Drogomirecki.
Morizon.pl szacuje, że średnie ceny najmu w wielu miastach spadły już o 15-20 proc. w porównaniu z okresem przed pandemią. Odnotowywane są jednak także bardziej spektakularne spadki. – W Sopocie znamy przypadki apartamentów, które jeszcze niedawno wynajmowały się za 4 tys. zł, a dziś są oferowane za 2,5 tys. zł. Przy czym inwestorzy muszą swoje odczekać, by w ogóle znaleźć najemcę – zaznacza Agata Karolina Lasota, dyrektor zarządzająca z trójmiejskiej firmy LBC INVEST.
Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.