Trwa ładowanie...

Notowania

Przejdź na

Tarcza antykryzysowa w Sejmie. Opozycja grzmi: "Głodnych ludzi nie zatrzymacie w domach"

Projekt ustawy antykryzysowej trafił pod obrady Sejmu. Właśnie zakończyło się pierwsze czytanie. Najprawdopodobniej jeszcze w piątek nad przyjęciem go głosować będą posłowie. Wyjątkowo – za pośrednictwem specjalnej aplikacji, bo po raz pierwszy w historii obrady Sejmu odbywają się zdalnie.

Podziel się
Dodaj komentarz
(East News)
Tak wyglądało czwartkowe, jedyne w swoim rodzaju, posiedzenie Sejmu (Fot: Jakub Kaminski/East News)

- Głodnych ludzi nie zatrzymacie w domach. Musicie powiedzieć stop wszystkim należnościom, musicie też dać minimalne wynagrodzenie dla wszystkich bez pracy z powodu koronawirusa. Koalicja Obywatelska apeluje o prawdziwą pomoc. Jak pan może mówić, panie premierze, o 200 mld zł pomocy, skoro dajecie z budżetu 10 mld zł, czyli 20 razy mniej - powiedziała posłanka Izabela Leszczyna z PO, zaczynając wystąpienia opozycji opiniujące pakiet pomocowy.

- Nasz zespół przygotował 200 poprawek, część została przyjęta, reszta czeka na dzisiejsze prace. Wiele propozycji rządowych oceniamy negatywnie. Antyobywatelskie i antypaństwowe są niektóre propozycje, nie pozwolimy, by w ramach kryzysu rząd zaaplikował nam terapię szokową, nie ma zgody na obniżenie zarobków, ograniczeń praw i swobód obywatelskich tylnymi drzwiami. 3/4 wynagrodzeń musi zapłacić państwo, czas na konkrety - grzmiał z kolei z mównicy Krzysztof Gawkowski z SLD.

Jak dodał poseł, państwo musi przejąć opłacanie najmów, rachunków za prąd i gaz co najmniej na 6 miesięcy, inaczej Polacy i firmy nie przetrwają.

Obejrzyj także: Koronawirus a dopłaty dla rolników. "Są traktowani jak przedsiębiorcy"

"Do końca czerwca może dojść do zwolnień nawet 2 mln osób"

- Trzeba zejść na ziemię, rozmawiamy o życiu i zdrowiu Polaków. Ludzie, ogarnijcie się, co wy wyprawiacie, przyjdzie czas na dyskusje historyczne. Mówię tu do posłów partii rządzącej. Wirus zaatakował nas nie tylko biologicznie, on zaatakował polską gospodarkę. Do końca czerwca może dojść do zwolnień nawet 2 mln osób. 70 proc. polskich firm chce zwalniać pracowników. To jest skala problemu, o którym mówimy - mówił poseł i kandydat na prezydenta ugrupowania Koalicja Polska PSL- Kukiz'15 Władysław Kosiniak-Kamysz.

Jak dodawał, polscy przedsiębiorcy oczekują dużo większej pomocy.

- Zwrot VAT ma być natychmiastowy, o to proszą firmy, nie 5 tys. zł na firmę. Bez oświadczeń na 5 stron, bez biurokracji. Państwo musi wziąć więcej na siebie im więcej będzie pieniędzy dla polskich firm tym więcej one zwrócą w podatkach. Musi dojść do umorzenia podatków, ale musi być wsparcie rządu dla samorządów. Stoimy nad przepaścią, trzeba wziąć mocny rozbieg i przeskoczyć, a nie oglądać się jeden na drugiego - mówił Kosiniak-Kamysz.

Polityk PSL zaapelował również do marszałka o ciągłą pracę Sejmu.

"Gospodarka postrzelona z armaty, a rząd przychodzi z plasterkiem"

- Gospodarka jest jak postrzelona z armaty, a rząd z premierem przychodzi z plasterkiem. Wasze propozycje to nawet nie jest częściowa pomoc. Mamy sytuację absolutnie bez precedensu. Przecież nawet w czasie wojny działały fabryki i drobne biznesy, teraz wszystko stoi. Wiedzą to USA i Wielka Brytania gdzie pomoc jest dużo większa. Te państwa rozumieją powagę sytuacji, jeśli my nie zrobimy tego samego, będziemy mieli potężną recesję i się z niej nie podniesiemy - poseł Stanisław Tyszka z Kukiz'15.

- Już tysiące osób zostały zwolnione, kolejne dostaną zwolnienia w poniedziałek i wtorek. To, co proponujecie, im nie pomoże. Są cztery proste sposoby, by rzeczywiście pomóc Polakom. Pierwsze - utrzymanie wynagrodzeń dla firm, które nie mogą działać. Dwa - zwolnienie z ZUS i podatków, automatycznie bez wniosków - mówił Krzysztof Bosak z koła Konfederacji. - Trzy - dostęp do kapitału obrotowego preferencyjny kredyt. Cztery - wycofanie wszelkich nowych podatków.

- Pani minister Emilewicz zapowiadała, że podatek cukrowy nie wejdzie, a teraz słyszymy, że to nieaktualne - dodawał Krzysztof Bosak, który zostawił na mównicy 39 poprawek.

- Do dziś pracodawcy wstrzymują się z decyzjami, licząc na decyzje rządu, jak w innych krajach, to nie jest jednak tarcza antykryzysowa, to tarcza medialna i antydemokratyczna. Ona ma pokazać, że się pomaga wszystkim, jednocześnie nikomu nie pomagając - mówił z kolei poseł Kulesza z koła Konfederacji.

Po wystąpieniach przyszedł czas na pytania posłów.

- 70 proc. firm chce zwalniać. W związku z tym mam pytanie do pani minister Emilewicz: czy rząd szacuje, jaką grupę pracowników rzeczywiście może to objąć? Czy będzie jakieś wsparcie dla rynku pracy? - pytał Dariusz Wieczorek z klubu Lewicy.

Kolejne pytania dotyczyły braku odpowiedniej pomocy dla średnich firm, a tylko dla tych do 9 pracowników. Inne wsparcia bankowego. Politycy pytali o to, dlaczego kilka kolejnych rat nie zostanie po prostu anulowanych, a nie przesuniętych w czasie, bo przecież za kilka miesięcy firmy i Polacy nadal nie będą mieli tych pieniędzy.

Emilewicz odpowiada

- Jestem wstrząśnięta zakresem pomocy, którą chce zaproponować opozycja, w myśl zasady: nikt ci tyle nie da, ile obieca opozycja. Jednocześnie chcę podziękować za wczorajsze obrady i prace do późnej nocy, dziękuję za uwagi o wsparciu dla osób w kwarantannie. Odpowiadając na pytania, nie możemy się porównywać do dużo bogatszych państw, które miały dekady na budowanie swojej potęgi gospodarczej. My dopiero się odbudowujemy, a proponujemy więcej niż w niektórych państwach członkowskich - mówiła minister Jadwiga Emilewicz.

Szefowa resortu rozwoju zapowiedziała również, że tarcza będzie cały czas dostrajana do potrzeb. - Będziemy obserwować sytuację i obiecuję, że będziemy reagować adekwatnie - dodała Emilewicz.

Od razu do drugiego czytania

Platforma Obywatelska złożyła sprzeciw, by przejść od razu do drugiego czytania, bez prac w komisji. Po 10 minutach przerwy odbyło się głosowanie nad tym wnioskiem.

Mimo głosów opozycji, która wspólnie domaga się dalszych prac nad ustawą i poszerzenia skali pomocy, projekt tarczy na wniosek PiS, trafił do drugiego czytania bez prac w komisjach.

2 biliony dolarów wyda Donald Trump na ratowanie amerykańskiej gospodarki i swojej prezydentury
Koronawirus na świecie. USA już ma najwięcej zachorowań i problemy gospodarcze tuż za rogiem

Nietypowe prace Sejmu

Choć budynek Sejmu jest dziś praktycznie pusty, to i tak trwają w nim prace nad ustawą, która ma pomóc przedsiębiorcom przejść przez kryzys gospodarczy możliwie suchą stopą. 27 marca pod obrady trafił projekt, którzy premier Mateusz Morawiecki ochrzcił mianem tarczy antykryzysowej. To wart 212 mld zł pakiet regulacji, które m.in. umarzają składki na ZUS oraz zakładają dopłaty do wynagrodzeń dla pracowników poszkodowanych przez zastój firm.

Choć rząd, głównie ustami minister rozwoju Jadwigi Emilewicz i minister pracy Marleny Maląg przekonuje, że wdrożenie pakietu powinno stanowić adekwatną odpowiedź na problemy, które pojawiły się po tym, jak w połowie marca praktycznie zamarł handel i usługi, przedsiębiorcy mają duże zastrzeżenia. Aby skorzystać z pomocy, trzeba spełnić wyśrubowane w wielu miejscach warunki, co powoduje, że pakiet przeznaczony jest tak naprawdę dla stosunkowo niewielkiej liczby pracodawców – i to głównie tych najmniejszych. Jeden z przedsiębiorców w rozmowie z money.pl nazwał nawet tarczę "betonowym kołem ratunkowym".

Do najważniejszych postulowanych działań należą:

• pokrycie przez państwo składek na ZUS przez 3 miesiące dla mikrofirm, które zatrudniają do 9 pracowników, jeżeli były zgłoszone jako płatnik składek przed 29 lutego 2020 r. oraz samozatrudnionych, jeżeli prowadzili działalność przed 1 lutego 2020 r.

• świadczenie miesięczne w kwocie do około 2 tys. zł – dla zatrudnionych na umowy zlecenia lub o dzieło oraz samozatrudnionych;

• dofinansowanie wynagrodzeń pracowników – do wysokości 40 proc. przeciętnego miesięcznego wynagrodzenia i uelastycznienie czasu pracy – dla firm w kłopotach;

• dofinansowanie wynagrodzeń pracowników i uelastycznienie czasu pracy – dla firm w kłopotach;

• ochronę konsumentów w zakresie nadmiernego wzrostu cen i innych nieuczciwych praktyk;

• czasowe zniesienie opłaty prolongacyjnej w należnościach skarbowych i ZUS-owskich.

Przez cały dzień do projektu dodawane były poprawki i autopoprawki. Taką zgłosił na przykład Narodowy Bank Polski. "W szczególnie uzasadnionych przypadkach organy NBP, w tym RPP i zarząd, będą mogą wykonywać swoje funkcje na odległość, przy wykorzystaniu środków bezpośredniego porozumiewania się - zakłada autopoprawka do rządowego projektu specustawy ws. pakietu antykryzysowego dotycząca noweli ustawy o NBP.

Pierwszy raz w historii

Głosowanie zdalne możliwe było dzięki temu, że w czwartek Sejm zebrał się w sposób fizyczny (choć posłowie siedzieli w 12 różnych salach) i przegłosował zmiany w regulaminie umożliwiają prowadzenie kolejnych posiedzeń "z wykorzystaniem środków komunikacji elektronicznej". Teki sposób obradowania będzie mógł być stosowany w przypadku wprowadzenia stanu wyjątkowego, wojennego lub klęski żywiołowej, ale także stanu epidemii (wykreślono propozycję, by było ono dopuszczalne w razie stanu zagrożenia epidemicznego). Zmiana regulaminu obowiązywać będzie tylko do 30 czerwca 2020 roku.

Masz newsa, zdjęcie lub filmik? Prześlij nam przez dziejesie.wp.pl

Obejrzyj i dowiedz się, jak chronić się przed koronawirusem

Tagi: koronawirus, tarcza antykryzysowa, sejm, gospodarka, wiadomości
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
27-03-2020

AnnaOPOZYCJA JAK ZWYKLE JĄTRZY I GŁUPOTY WYPOWIADA. GDYBY ONI RZĄDZILI BIEDA BIEDĘ GONIŁABY. WYSTARCZY POSŁUCHAĆ PANI KIDAWY BŁONKI ŻEBY ZROZUMIEĆ ,ŻE … Czytaj całość

27-03-2020

griszka651a pani emilewicz stwierdziła - nie będzie rozdawnictwa - a co PIS robił przez 6 lat 500+ , górnicy, premie nowe limuzyny , samoloty za 60 mld 13, … Czytaj całość

27-03-2020

MaoByło nie rozdać wszystkiego za głosy przez 5 lat to by było,to wina kaczki i jego bandy nieudaczników

Rozwiń komentarze (70)