Pozew przeciwko firmie ByteDance, właścicielowi aplikacji, złożył amerykański Departament Sprawiedliwości jeszcze za kadencji Joe Bidena. Zarzuty dotyczyły działań sprzecznych z federalną ustawą o ochronie prywatności dzieci w Internecie (COPPA) z 2000 r. Głównym zarzutem było zbieranie olbrzymiej liczby danych od nieletnich poniżej 13. roku życia.
W piątek doszło do ugody pomiędzy amerykańską administracją a TikTokiem. Na jej podstawie chińska centrala ByteDance zapłaci Departamentowi Sprawiedliwości 300 mln dol. Kolejne 100 mln dol. zostanie wpłacone po unieważnieniu poprzedniej ugody z Federalną Komisją Handlu z 2019 r., gdy nałożono karę ok. 6 mln dol.
- Dzieci i rodzice są dziś lepiej chronieni niż wtedy, gdy ta sprawa się zaczynała – stwierdził zastępca prokuratora generalnego Brett Shumate.
WIDEOKoniec z mediami społecznościowymi. Australia mówi "nie"
Podobieństwa do sprawy Mety
Administracja Joe Bidena dążyła wręcz do zakazania działania TikToka w Stanach Zjednoczonych, podobnie jak za kadencji Donalda Trumpa. Ostatecznie amerykański oddział firmy został wydzielony i sprzedany konsorcjum finansowemu, w skład którego wchodzą m.in. bliska Trumpowi firma Oracle, firma inwestycyjna SilverLake oraz emiracki fundusz MGX. ByteDance zachował niecałe 20 proc. udziałów, a dane użytkowników trafiły na serwery Oracle.
Zawarta ugoda może być kluczowa również dla procesu toczącego się przeciwko Marcie, właścicielowi Facebooka i Instagrama. Od wtorku przed amerykańskim sądem zeznają kolejni świadkowie w sprawie, w której stany żądają odszkodowania sięgającego nawet 1,4 bln dol. Pozew dotyczy celowego uzależniania dzieci i młodzieży od platform. Wśród postulatów znalazły się wprowadzenie weryfikacji rodzicielskiej, zmiana algorytmów rekomendujących treści, a także usunięcie funkcji "stories" oraz licznika "lajków".