O incydencie firma poinformowała na początku sierpnia. Wykryto wtedy nieautoryzowany dostęp do wybranych zasobów technicznych obsługujących wymianę informacji między franczyzodawcą a franczyzobiorcami, a napastnicy posłużyli się kontem zewnętrznego dostawcy usług.
"Nieuprawniony dostęp został wykryty i niezwłocznie zablokowany zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa" - przekazało biuro prasowe sieci. Sprawę zgłoszono Inspektorowi Ochrony Danych w Żabka Polska, Prezesowi UODO oraz wyspecjalizowanym organom ścigania - przypomina polsatnews.pl.
Skala wycieku pozostaje niejasna. Według portalu Niebezpiecznik ujawnione zostały dane osobowe pracowników i partnerów mających konta w infrastrukturze firmy, a prawdopodobnie także część danych klientów.
WIDEONajwiększe przejęcie w historii warszawskiej giełdy
Śledczy ustalają, jak przełamano zabezpieczenia
Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa Poznań-Wilda. - Postępowanie jest na początkowym etapie, a czynności podejmowane w jego toku dotyczą możliwości popełnienia przestępstwa z art. 267 par 1 k.k - przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, czyli przestępstwa bezprawnego uzyskania informacji.
Na razie nie ma podejrzanych. - Nikomu nie przedstawiono zarzutów. Na tym etapie sprawy, prokuratura, z uwagi na dobro postępowania i jego tajemnicę, nie informuje o poczynionych ustaleniach i planowanych działaniach. Mogę jedynie dodać, że aktualne działania śledczych zmierzają do ustalenia mechanizmu przełamania i ominięcia zabezpieczeń, co umożliwi podjęcie dalszych działań - dodał prok. Wawrzyniak.
Wspomniany przepis dotyczy osób, które bez uprawnienia uzyskują dostęp do nieprzeznaczonej dla nich informacji — otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej albo przełamując lub omijając zabezpieczenia. Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat dwóch, a ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.
Dane wystawione za 5 tys. euro
Nietypowe w tej sprawie jest zachowanie samych sprawców. Jak podaje Niebezpiecznik, wykradzione informacje trafiły do sprzedaży za 5 tys. euro — kwotę, którą portal określa jako śmiesznie niską.
Przestępcy nie poprzestali na ogłoszeniu. Rozsyłali też e-maile informujące o ataku do firm współpracujących z Żabką oraz do dziennikarzy.
Do oferty dołączyli próbkę skradzionych danych. Jej zawartość wskazuje, że napastnik miał dostęp co najmniej do systemu Jira, wykorzystywanego przez sieć m.in. do zarządzania projektami.
Na reakcję firmy zwrócił uwagę wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, chwaląc jej szybkość. Szef resortu zaznaczył przy tym, że incydent nie objął danych klientów aplikacji Żappka, nie naruszył danych transakcyjnych ani nie wpłynął na działanie sklepów.