Prokuratura bada atak na Żabkę. Dane wystawiono za 5 tys. euro

Prokuratura Rejonowa Poznań-Wilda bada cyberatak na Żabkę. Śledczy sprawdzają, w jaki sposób przestępcy ominęli zabezpieczenia sieci — nikomu nie postawiono jeszcze zarzutów. Wykradzione dane trafiły na sprzedaż za 5 tys. euro, czyli, jak ocenia Niebezpiecznik, śmiesznie niską cenę.

Prokuratura bada atak na Żabkę. Dane wystawiono za 5 tys. euroProkuratura bada atak na Żabkę. Dane wystawiono za 5 tys. euro
Źródło zdjęć: © Getty Images | Mateusz Wlodarczyk
Magda Żugier

O incydencie firma poinformowała na początku sierpnia. Wykryto wtedy nieautoryzowany dostęp do wybranych zasobów technicznych obsługujących wymianę informacji między franczyzodawcą a franczyzobiorcami, a napastnicy posłużyli się kontem zewnętrznego dostawcy usług.

"Nieuprawniony dostęp został wykryty i niezwłocznie zablokowany zgodnie z obowiązującymi procedurami bezpieczeństwa" - przekazało biuro prasowe sieci. Sprawę zgłoszono Inspektorowi Ochrony Danych w Żabka Polska, Prezesowi UODO oraz wyspecjalizowanym organom ścigania - przypomina polsatnews.pl.

Skala wycieku pozostaje niejasna. Według portalu Niebezpiecznik ujawnione zostały dane osobowe pracowników i partnerów mających konta w infrastrukturze firmy, a prawdopodobnie także część danych klientów.


WIDEO
Największe przejęcie w historii warszawskiej giełdy


Śledczy ustalają, jak przełamano zabezpieczenia

Postępowanie prowadzi Prokuratura Rejonowa Poznań-Wilda. - Postępowanie jest na początkowym etapie, a czynności podejmowane w jego toku dotyczą możliwości popełnienia przestępstwa z art. 267 par 1 k.k - przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, czyli przestępstwa bezprawnego uzyskania informacji.

Na razie nie ma podejrzanych. - Nikomu nie przedstawiono zarzutów. Na tym etapie sprawy, prokuratura, z uwagi na dobro postępowania i jego tajemnicę, nie informuje o poczynionych ustaleniach i planowanych działaniach. Mogę jedynie dodać, że aktualne działania śledczych zmierzają do ustalenia mechanizmu przełamania i ominięcia zabezpieczeń, co umożliwi podjęcie dalszych działań - dodał prok. Wawrzyniak.

Wspomniany przepis dotyczy osób, które bez uprawnienia uzyskują dostęp do nieprzeznaczonej dla nich informacji — otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej albo przełamując lub omijając zabezpieczenia. Grozi za to grzywna, ograniczenie wolności albo pozbawienie wolności do lat dwóch, a ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.

Dane wystawione za 5 tys. euro

Nietypowe w tej sprawie jest zachowanie samych sprawców. Jak podaje Niebezpiecznik, wykradzione informacje trafiły do sprzedaży za 5 tys. euro — kwotę, którą portal określa jako śmiesznie niską.

Przestępcy nie poprzestali na ogłoszeniu. Rozsyłali też e-maile informujące o ataku do firm współpracujących z Żabką oraz do dziennikarzy.

Do oferty dołączyli próbkę skradzionych danych. Jej zawartość wskazuje, że napastnik miał dostęp co najmniej do systemu Jira, wykorzystywanego przez sieć m.in. do zarządzania projektami.

Na reakcję firmy zwrócił uwagę wicepremier i minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, chwaląc jej szybkość. Szef resortu zaznaczył przy tym, że incydent nie objął danych klientów aplikacji Żappka, nie naruszył danych transakcyjnych ani nie wpłynął na działanie sklepów.

Wybrane dla Ciebie