Wykaz opublikowany przez ubezpieczyciela dzieli się na dwie części. Dla marek Dongfeng, Lucid, FIREFLY, NIO i ZEEKR firma oferuje wyłącznie ubezpieczenie odpowiedzialności cywilnej, czyli minimalną i obowiązkową polisę. Całkowicie wykluczone z ochrony są natomiast Hongqi, Changan, Voyah, KGM, Leapmotor, VinFast, Jaecoo, MHero i Omoda.
Zestawienie zdominowali producenci chińscy. Spoza tego kręgu pochodzą jedynie amerykański Lucid, południowokoreański KGM i wietnamski VinFast. Wszystkie wymienione firmy weszły na holenderski rynek w ostatnich latach i wciąż na nim działają — dziś odpowiadają za niewielką część floty, ale w kolejnych latach ich udział ma rosnąć.
Rzecznik Univé zaznacza w rozmowie z RTL, że lista nie powstała z dnia na dzień i nie jest wyrokiem na producentów. To proces ciągły, a poszczególne auta w przyszłości znów mogą być normalnie ubezpieczane.
WIDEOKóło, płaskiz i rozbory. Losowe znaki? Nie, to promocja Polski [OPINIA]
Papier kontra rzeczywistość po stłuczce
Sedno problemu opisuje Henkjan Matthijs, menedżer ds. mobilności w Univé. Jego zdaniem samochód może wypadać znakomicie w zestawieniach, a dopiero szkoda pokazuje, jak działa organizacja stojąca za marką.
Jeśli brakuje części, wsparcia technicznego i dobrej sieci napraw, nawet niewielka szkoda może oznaczać długie oczekiwanie i nieoczekiwanie wysokie koszty - mówi Matthijs.
To przekłada się wprost na kalkulację ubezpieczyciela. - Ubezpieczyciel musi być w stanie oszacować, jak da się naprawić uszkodzone auto, ile czasu to zajmie i jakie będą koszty. Jeśli jest wokół tego zbyt dużo niepewności, może to mieć konsekwencje dla tego, jaka polisa jest dla danego auta możliwa - wyjaśnia.
Firma ilustruje to przykładem amerykańskiej marki. Niewielkie pęknięcie elementu przedniego zawieszenia skończyło się orzeczeniem szkody całkowitej, ponieważ dostępna instrukcja naprawy przewidywała wymianę całego nadwozia.
200 dni czekania na jeden podzespół
Warsztaty mają własne doświadczenia. Edward Reinderts z sieci ABS Autoherstel przytacza przypadek chińskiego auta, w którym trzeba było czekać 200 dni na moduł sterujący, element komputera pojazdu. Właściciel przez ten czas został bez samochodu.
Równie poważnym kłopotem bywa brak wiedzy o konstrukcji. Reinderts zwraca uwagę, że dokumentacja nie zawsze jest dostępna po angielsku czy niderlandzku, a bez niej mechanik nie wie, jak auto jest zbudowane i czy dany element wolno spawać lub przecinać.
Serwisant porównuje to do zakupów w popularnej sieci meblowej: dostajesz produkt, ale bez instrukcji montażu. Czasem konieczne są też inwestycje w dodatkowy sprzęt i szkolenia pracowników — dlatego niektórych marek jego warsztaty z góry nie przyjmują.
Branża: to problemy wieku dziecięcego
Organizacja branżowa BOVAG podchodzi do sprawy spokojniej. Jej rzecznik przyznaje, że nowe marki mogą mierzyć się z trudnościami startowymi, ale zaznacza, że wiele z nich stosunkowo szybko dostosowuje się do europejskiego rynku i przepisów, bo od tego zależy ich pozycja.
BOVAG chce przy tym uniknąć wrażenia, że chińskich aut nie da się naprawiać. Zdaniem organizacji kłopoty występują rzadziej u producentów, którzy współpracują na miejscu z dealerami.
Podobnie ocenia to Univé. Ubezpieczyciel wskazuje, że Lynk & Co, a wcześniej BYD i Tesla, pokazały, iż nowy gracz potrafi zbudować lokalne zaplecze w stosunkowo krótkim czasie. - Kiedy marka inwestuje w części, wsparcie techniczne i dobrą sieć napraw, można ponownie przyjrzeć się temu, jaka polisa jest możliwa - mówi Matthijs.
Co sprawdzić przed zakupem
Firma podkreśla, że publikacja listy ma być sygnałem dla kupujących, by nie kierowali się wyłącznie ceną, kolorem i zasięgiem. Równie istotne jest to, czy marka jest w stanie zapewnić części zamienne i jasne instrukcje naprawy.
Praktyczną radę daje Reinderts. Przed zakupem nowego auta z Azji warto sprawdzić u swojego ubezpieczyciela, czy w ogóle da się je ubezpieczyć i jak wygląda dostępność części. Jeśli szybkie sprawdzenie w internecie pokazuje, że marka nie ma w kraju sieci dealerskiej ani punktów serwisowych, trzeba poważnie przemyśleć konsekwencje przy szkodzie i serwisowaniu.
Warto przy tym pamiętać, że stanowisko Univé nie jest w branży powszechne. Allianz i Centraal Beheer zapewniły RTL, że nie wykluczają żadnych marek samochodów.
A jak to wygląda w Polsce?
Nad Wisłą sytuacja prawna jest inna. Każdy ubezpieczyciel działający w Polsce i oferujący OC ma obowiązek wystawić taką polisę na każdy zgłoszony samochód — niezależnie od marki i od ryzyka szkody, które zależy między innymi od profilu właściciela - opisuje "Auto Świat".
W praktyce jednak ten obowiązek da się obejść. Firma może zażądać dowolnie wysokiej składki — na tyle wysokiej, że nikt z takiej oferty nie skorzysta.
Przy autocasco nie ma nawet tego formalnego przymusu. Ubezpieczyciele nie muszą oferować AC każdemu, choć zwykle nie stawiają ograniczeń co do marek, a przed nadmiernym ryzykiem zabezpieczają się po prostu wysokością składki.