Rafał Brzoska, twórca InPostu, walczy z pseudoreklamami wykorzystującymi jego wizerunek na Facebooku i Instagramie. Zarzuca gigantowi ignorowanie prawomocnych wyroków sądowych i czerpanie ogromnych zysków z nielegalnych reklam.
Polska Rada Biznesu ocenia, że sprawa wykracza poza indywidualny konflikt. Jak wskazuje organizacja, pozew dotyka zasady o znaczeniu ustrojowym dla całego rynku: czy globalna platforma może zarabiać na płatnych reklamach podszywających się pod znane nazwiska, a jednocześnie zasłaniać się rolą biernego pośrednika i uchylać od odpowiedzialności.
WIDEOKóło, płaskiz i rozbory. Losowe znaki? Nie, to promocja Polski [OPINIA]
"Nie jest to kwestia możliwości technicznych"
Organizacja odrzuca argument o braku narzędzi. Sama Meta od 2024 r. wdraża, a od 2025 r. również na terenie Unii Europejskiej, technologię rozpoznawania twarzy służącą wykrywaniu reklam podszywających się pod znane osoby.
Mimo to oszukańcze reklamy z wizerunkami polskich przedsiębiorców wciąż się pojawiają. Zdaniem PRB dowodzi to, że rozwiązania istnieją i są platformie znane, lecz stosuje się je niekonsekwentnie — a skali zjawiska nie usprawiedliwia ani wielkość, ani złożoność działalności koncernu.
Kluczowy jest przy tym charakter samej usługi. Platforma, która pobiera opłatę za emisję reklamy i sama decyduje o jej kierowaniu do wybranych odbiorców, jest aktywnym uczestnikiem procesu i powinna za niego odpowiadać. Potwierdzają to polskie sądy.
Czego oczekuje biznes
Problemem pozostaje egzekwowanie tych rozstrzygnięć. Blokuje je brak krajowej ustawy wykonawczej do DSA, czyli aktu, który wyznaczy koordynatora do spraw usług cyfrowych i da mu realne uprawnienia kontrolne oraz sankcyjne.
Rada kieruje swoje żądania do Parlamentu, prezydenta i rządu. Chodzi o uchwalenie i podpisanie ustawy wyposażającej organy państwa w narzędzia nadzoru nad platformami, a także o proste procedury pozwalające szybko usuwać oszukańcze reklamy i dochodzić roszczeń od platform, które emitują je mimo zgłoszeń.
W stanowisku pada mocna konkluzja. Nie do przyjęcia jest porządek, w którym najwięksi gracze rynku cyfrowego korzystają z jego swobód, ale nie ponoszą odpowiedzialności współmiernej do swojej pozycji. Jak podkreśla organizacja, taka odpowiedzialność nie zagraża innowacjom — jest warunkiem zaufania, bez którego rynek cyfrowy nie może się rozwijać.
Sam prezes InPostu poszedł krok dalej i uruchomił akcję społeczną. Chce zebrać co najmniej 100 tys. podpisów pod petycją, a w kolejnych dniach uruchomić rejestr scamu — miejsce pokazujące skalę oszustw zgłaszanych przez użytkowników.
Jego postulat jest konkretny: każdy, kto publikuje scam i bierze za to pieniądze, powinien oddać 150 proc. tego, co zarobił — nie jemu, lecz fundacjom walczącym z uzależnieniami wśród młodzieży i oszustwami w internecie. Zapowiada też, że w ciągu najbliższych tygodni pokaże skalę przychodów Mety ze scamu w Polsce; pierwsze zgrubne wyliczenia wskazują na 20-30 mln zł dziennie.