Rok temu to Fitch jako pierwsza z trzech kluczowych instytucji tego typu zmieniła perspektywę polskiego ratingu ze stabilnej na negatywną. Później w jej ślady poszła Moody's. Tylko S&P utrzymuje perspektywę stabilną.
W piątkowym komunikacie Fitch wyjaśniła, że nic nie zmieniała w ocenie Polski, bo rating "A-" wynika "z dużej, zróżnicowanej i odpornej gospodarki, ram polityki wspieranych przez członkostwo w UE, dotychczasowej wiarygodnej polityki pieniężnej i kursowej oraz solidnej sytuacji finansów zewnętrznych w porównaniu z krajami o ratingu »A«".
WIDEOZmiany podatkowe skrojone pod wyborców KO? Wiceminister z Nowej Lewicy odpowiada
"Czynnikom tym przeciwstawiają się wysokie deficyty budżetowe, szybko rosnący dług publiczny oraz niższy poziom dochodów i wskaźniki zarządzania w porównaniu z krajami o podobnym ratingu" - zwróciła uwagę agencja.
"Negatywna perspektywa odzwierciedla brak wiarygodnego planu konsolidacji budżetowej, wyzwania polityczne w kraju oraz ryzyko przedwyborczego luzowania polityki budżetowej, co osłabiło zaufanie agencji Fitch do zdolności władz do wdrożenia dodatkowych środków budżetowych i ograniczenia wysokich deficytów budżetowych" - czytamy w komunikacie Fitch.
Wśród czynników, które mogłyby skłonić agencję do obniżenia ratingu, Fitch wylicza: brak redukcji deficytu budżetowego, na przykład z powodu braku działań konsolidacyjnych, przedwyborczego luzowania polityki fiskalnej, niższego wzrostu gospodarczego lub znacznego wzrostu kosztów finansowania sektora publicznego, oraz znacznie gorsze perspektywy wzrostu gospodarczego w perspektywie średnioterminowej, na przykład z powodu spadku konkurencyjności lub pogorszenia się warunków zewnętrznych.
Natomiast jako czynnik, który mógłby skłonić agencję do poprawienia perspektywy ratingu na stabilną, Fitch podaje wolniejszy wzrost wskaźnika długu sektora instytucji rządowych i samorządowych w stosunku do PKB, na przykład w wyniku zmniejszenia deficytu budżetowego lub trwałego wzrostu gospodarczego.