AI jednak zabiera ludziom pracę. Nowej pełnomocniczce rządu po zaledwie trzech tygodniach [FELIETON]

Od lat słyszymy, że sztuczna inteligencja zabierze nam pracę – programistom, grafikom, copywriterom, tłumaczom, analitykom, dziennikarzom. No i stało się. AI zabrała pracę pełnomocniczce rządu ds. promocji marki Polski. Rzecz w tym, że to nie sztuczna inteligencja jest winna.

AI zabrała pracę pełnomocniczce rządu. Ale nie jest winnaAI zabrała pracę pełnomocniczce rządu. Ale nie jest winna
Źródło zdjęć: © Agencja Wyborcza.pl, Getty Images | ZipZapic.com
Marcin Walków

Ten felieton, podobnie jak raport o Marce Polska, wygenerowała częściowo sztuczna inteligencja, ale w przeciwieństwie do raportu został w dużej części napisany, przeczytany oraz zredagowany przez człowieka. I na pewno nie powstał z pieniędzy podatników - Marcin Walków.

Dr hab. Barbara Mróz-Gorgoń została powołana na stanowisko pełnomocniczki rządu ds. promocji Polski 29 lipca. Już 21 sierpnia złożyła dymisję. Powodem była afera wokół raportu "Polaków Portret Własny", przygotowanego kilka miesięcy wcześniej w ramach prac nad koncepcją marki "Polska" . Dokument okrzyknięto przykładem "AI slopu" — treści niskiej jakości, wygenerowanej przez sztuczną inteligencję bez należytej kontroli człowieka.

Przykłady? W raporcie Katowice znalazły się w "północnym centrum" Polski, a 95 proc. młodych Polaków miało płynnie mówić nie tylko po angielsku, ale często znać także niemiecki, francuski czy nawet mandaryński. Były też problemy z przypisami i źródłami, dziwne lub obce słowa. To wierzchołek góry lodowej.


WIDEO
Kóło, płaskiz i rozbory. Losowe znaki? Nie, to promocja Polski [OPINIA]


Mróz-Gorgoń przyznała, że korzystała z AI do transkrypcji, podsumowania i redakcji. Podkreślała, że narzędzie nie stworzyło treści badawczej ani wniosków, a dokument był "work in progress" i nie powinien trafić do publicznego obiegu. Jednak trafił, a na jego premierę w listopadzie zapraszały Fundacja Marka Polska Think Tank i Akademia Leona Koźmińskiego w Warszawie.

Problemem nie jest sztuczna inteligencja

Jeśli wierzyć tym wyjaśnieniom, AI nie napisała raportu, nie stworzyła jego wniosków i nie odpowiadała za błędy. Była tylko narzędziem. Problemem nie jest samo użycie ChatGPT, Google Gemini czy Claude.

Odkąd pojawił się Excel, nikt nie mówi, że tylko liczenie na kartce jest gwarancją prawidłowego wyniku. Nikt dziś nie twierdzi, że wartościowe są tylko te książki czy artykuły, które napisano na maszynie albo piórem wiecznym na papierze, nie zaś w Wordzie.

Ze sztuczną inteligencją jest jednak inaczej, bo jej możliwości są dużo większe. AI może przepisać wywiad, uporządkować notatki czy przygotować pierwszą wersję tekstu. Problem zaczyna się wtedy, gdy człowiek przestaje być ostatnią linią obrony.

Bo AI może pomylić lokalizację Katowic, wymyślić przypis albo z pełnym przekonaniem napisać kompletną bzdurę i jeszcze "sprzedać" ją jako cytat. I to nie jest zaskakujące. Zaskakujące jest to, że ktoś później tego nie sprawdził.

AI nie odpowiada za to, że człowiek jej uwierzył. To jak z nawigacją. Jeśli GPS każe nam skręcić w jezioro, a my bezrefleksyjnie wjedziemy do wody, trudno obwiniać Google Maps za zatopiony samochód. Problemem nie jest technologia, lecz brak kontroli jakości.

Tym bardziej że nie chodziło o wpis na internetowym forum albo LinkedIn. Tylko o raport, który miał przyczynić się do budowy narodowej marki. W tej sytuacji poprzeczka powinna wisieć wyżej niż "czy ktoś przeczytał tekst przed publikacją?".

Sprawę bada prokuratura

Internauci zarzucili, że z pieniędzy podatników przeznaczono na niego blisko 200 tys. zł w ramach prac nad podstrategią turystyczną Polski. Ministerstwo Sportu i Turystyki odcięło się jednak od raportu, podkreślając w oświadczeniu, że informacja o zrealizowaniu go ze środków MSiT "jest nieprawdziwa", nie wystąpiono też o zgodę na użycie logotypu resortu. Dodano, że nie był on przedmiotem zamówienia ani realizacją żadnej umowy, której stroną było ministerstwo. Sam raport zresztą zniknął już ze strony internetowej, gdzie był prezentowany.

Sprawą raportu zainteresowały się organy ścigania. Posłowie PiS złożyli wnioski do CBA i prokuratury, a poseł Rozwoju Plus Paweł Jabłoński — zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Prokuratura regionalna w Warszawie zwróciła się w piątek do Ministerstwa Sportu i Turystyki o kopię raportu "Polaków Portret Własny" oraz umowy na jego opracowanie i dofinansowanie. Prokuratura okręgowa zarejestrowała postępowanie ws. nieprawidłowości przy finansowaniu raportu.

Pozostaje jednak pytanie: kto odpowiada za jakość materiału, który trafia do publicznego obiegu? Bo jeśli odpowiedź brzmi "człowiek", wracamy do punktu wyjścia.

AI może pisać. Człowiek ma czytać.

AI może analizować. Człowiek ma sprawdzać.

AI może podpowiadać. Człowiek ma myśleć.

Problemem nie jest to, że w zbyt dużym stopniu wykorzystano sztuczną inteligencję. Problemem jest to, że najwidoczniej zaufano jej bardziej niż tej zwykłej.

I tak raport, który miał być o polskiej marce, stał się raportem o polskiej administracji, a – zdaniem niektórych – nawet o polskiej nauce. Pokazał, jak łatwo pomylić szybkość z jakością i jak trudno później przyznać: "tak, to był błąd", a krytykę przykryć łatką "hejtu".

Bo Barbara Mróz-Gorgoń nie odeszła dlatego, że popełniła błąd, nie padło słowo "przepraszam". Dymisję złożyła, ponieważ "przy tej niewyobrażalnej skali hejtu niemożliwe jest pełnienie tak odpowiedzialnej roli".

Przy okazji jednak dostaliśmy odpowiedź na jedno z najczęściej zadawanych pytań dotyczących AI. Czy sztuczna inteligencja zabierze nam pracę? Tak. Na razie jednak wygląda na to, że najbardziej skutecznie zabiera ją tym, którzy zapominają, że po drugiej stronie klawiatury nadal powinien siedzieć człowiek. Najlepiej taki, który wie, gdzie są Katowice.

Wybrane dla Ciebie