Koniec pracy bez wizy dla trzech narodowości. "Nie ma kim zastąpić"

Od soboty obywatele Kolumbii, Gruzji i Wenezueli nie mogą już pracować w Polsce w ramach ruchu bezwizowego. Zmiany krytykują pracodawcy, którzy przypominają, że w tych trzech grupach pracuje u nas ponad 46 tys. osób. — Tych ludzi nie ma kim zastąpić — mówi PAP ekspert Pracodawców RP.

Koniec pracy bez wizy dla trzech narodowości. "Nie ma kim zastąpić"Koniec pracy bez wizy dla trzech narodowości. "Nie ma kim zastąpić"
Źródło zdjęć: © Getty Images | 2022 Anadolu Agency
Magda Żugier

22 sierpnia weszło w życie rozporządzenie Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej określające wykaz państw, których obywatele nie mogą pracować w Polsce bez wizy. Oznacza to, że poza zezwoleniem na pracę będą oni musieli uzyskać także wizę pracowniczą.

Przepisy przewidują jeden wyjątek. Osoby, które mają zezwolenie na pracę w ramach ruchu bezwizowego i podjęły zatrudnienie przed wejściem rozporządzenia w życie, mogą kontynuować pracę na dotychczasowych zasadach do końca okresu pobytu.

"Tych ludzi nie ma kim zastąpić"

Zmiany negatywnie ocenia Piotr Rogowiecki z Pracodawców RP, którego organizacja sprzeciwiała się im już na etapie konsultacji społecznych.

To nie jest dobra decyzja. Imigranci są potrzebni na polskim rynku pracy, a takie utrudnianie wybranym obywatelom trzech krajów nic dobrego nie wnosi — powiedział PAP.

WIDEO
Takie "cuda" dzieją się w warsztacie. Sekretna wymiana części


Ekspert przypomina prognozy GUS, według których do 2060 r. z rynku pracy będzie ubywać rocznie około 200 tys. Polaków. — Oczywiście ktoś powie, że mamy rozwój automatyzacji, robotyzacji, ale to nic nie da w tak krótkim czasie. Tych ludzi nie ma kim zastąpić — podkreślił.

Skalę zjawiska pokazują dane ZUS. W Polsce pracuje 23 177 Kolumbijczyków i 22 118 Gruzinów, natomiast Wenezuelczyków jest 1117.

Branże, w których brakuje rąk do pracy

Rogowiecki zwraca uwagę, że cudzoziemcy trafiają zwykle tam, gdzie Polaków brakuje. — To jest normalne, społeczeństwo się bogaci i niektóre branże borykają się z niedoborami pracowników. Bardzo trudno jest o Polaków w przetwórstwie przemysłowym, w przetwórstwie rybnym, mięsnym. Mamy też sygnały z branży transportowej, że tabor samochodowy stoi na placu, bo nie ma kto prowadzić wozów — wyliczał.

Jego zdaniem sam fakt, że Polska przyciąga pracowników z zagranicy, jest powodem do satysfakcji. — Przeszliśmy w stosunkowo krótkim czasie piękną drogę z kraju emigranckiego do imigranckiego. Powinniśmy być dumni, że imigranci chcą do nas przyjeżdżać, to jest wyrazem sukcesu nie tylko poszczególnych rządów, ale też przedsiębiorców, pracowników i społeczeństwa jako całości — stwierdził.

Alternatywa: umowy dwustronne

Ekspert nie kwestionuje wagi bezpieczeństwa, ale uważa, że problem dało się rozwiązać inaczej — na przykład przez porozumienia z Kolumbią, Gruzją i Wenezuelą.

— Na jej podstawie Polska mogłaby uzyskiwać informacje z rejestrów karnych tych krajów. Ludzie, którzy mają przeszłość kryminalną nie byliby wpuszczeni do Polski. Niestety przyjęto rozwiązanie, które wszystkim obywatelom tych krajów utrudniło życie — ocenił.

Zdaniem Rogowieckiego pracownicy z tych państw i tak będą przyjeżdżać, tylko legalizacja pobytu zajmie więcej czasu. — Już teraz jest problem z wydolnością urzędów i to nie jest wina urzędników. Brakuje kadr, urzędy są niedofinansowane — wskazał, dodając, że na zezwolenie na pracę czeka się nawet kilka miesięcy.

— Musimy znaleźć złoty środek pomiędzy potrzebami gospodarki a bezpieczeństwem. Jak gospodarka zacznie kuleć przez brak pracowników, to będziemy mieli mniejszy wpływ z podatków i też mniej środków na bezpieczeństwo wewnętrzne. Cudzoziemcy na naszym rynku pracy są niezbędni już teraz, a w kolejnych latach ta potrzeba będzie tylko rosła — zaznaczył.

Zezwoleń o połowę mniej

Statystyki pokazują, jak bardzo zmienił się w dekadę polski rynek pracy. Liczba cudzoziemców podlegających ubezpieczeniom społecznym wzrosła z 293,2 tys. w 2016 r. do 1,2 mln pod koniec 2025 r.

W przypadku obu grup objętych nowymi przepisami wzrost był skokowy. Kolumbijczyków przybyło niemal 144-krotnie — z 0,1 tys. w grudniu 2016 r. do 19,5 tys. w grudniu 2025 r. Gruzinów jest z kolei 42 razy więcej niż dekadę temu: 26 tys. wobec 0,6 tys. Najliczniejszą grupą pozostają Ukraińcy, których na koniec grudnia było ponad 857 tys., czyli ponad czterokrotnie więcej niż w 2016 r.

Nowe dane MSWiA wskazują jednak na wyraźne wyhamowanie. W pierwszym półroczu 2026 r. wydano 69 tys. nowych zezwoleń na pracę dla cudzoziemców, podczas gdy rok wcześniej było to 144 tys., a w 2024 r. — 173 tys. To spadek o połowę rok do roku.

Wybrane dla Ciebie