Trwa wyścig. Gminy zyskają czas. Paraliżu budowlanego nie będzie?
Termin na przyjęcie planów ogólnych zostanie przedłużony do 31 sierpnia br. Po tym terminie gmina nie będzie miała podstaw prawnych do wydawania warunków zabudowy - podaje w poniedziałek "Dziennik Gazeta Prawna".
"DGP" dotarł do najnowszej wersji projektu nowelizacji ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym. Gminy zyskają dwa miesiące na przygotowanie planów ogólnych, które mają zapobiec chaotycznej suburbanizacji i dewastacji przestrzeni.
Więcej czasu na kluczowy dokument
W uzasadnieniu Ministerstwo Rozwoju i Technologii wskazuje, że jest to możliwe dzięki zmianie terminu rozliczenia Krajowego Planu Odbudowy i Zwiększania Odporności. Pieniądze popłyną do gmin, jeśli 50 proc. z nich uchwali plany ogólne do końca sierpnia br.
Szef AI apeluje do przywódców. Padły deklaracje na szczycie w Indiach
Inwestorzy są zainteresowani tym, by gminy jak najszybciej przyjęły plany ogólne. Czas oczekiwania na ich uchwalenie, to czas niepewności w obrocie gruntami. Plan ogólny określa funkcje dla poszczególnych obszarów gminy, a to, czy dany obszar będzie miał funkcję mieszkaniową, czy usługową ma kluczowe znaczenie dla planujących inwestycje. Eksperci są zgodni, że przedłużenie terminu do końca sierpnia br. pomoże tylko tym samorządom, które są na zaawansowanym etapie prac nad planami ogólnymi.
- Po zmianie zakresu uzgodnień procedury przyspieszyły, część planów jest właśnie konsultowana z mieszkańcami, więc jest duża szansa, że zostaną uchwalone w terminie. Te gminy, które nie podjęły jeszcze prac i tak nie zdążą - mówi Joanna Świtlińska-Robutka, urbanistka, prezes Dolnośląskiego Biura Projektowania Urbanistycznego. Powracają też pytania o wartość dokumentów przyjmowanych w szybkim tempie - czytamy w "DGP".
- Dziś inwestor na wejściu ponosi ogromny koszt, a rada gminy może po prostu odmówić procedowania Zintegrowanego Planu Inwestycyjnego. Koncepcja urbanistyczno-architektoniczna pozwoli na wstępne rozmowy o ZPI z radnymi i przekonanie ich do zamysłu inwestora - podkreśla w"DGP" ekspertka.
- Teraz gmina ustosunkowuje się do gotowego projektu ZPI, który musi spełniać wszelkie wymogi planu miejscowego. Koncepcja urbanistyczno-architektoniczna to w praktyce wizualizacja przygotowana przez architekta i nic więcej. Nie będzie w niej np. maksymalnej powierzchni zabudowy. Do tego inwestor nie dołącza końcowych danych przestrzennych, a wyłącznie początkowe. A te można w późniejszym projekcie ZPI zmienić – wskazuje "DGP" dr Łukasz Grzesiak, urbanista i kierownik Referatu Planowania Przestrzennego i Budownictwa Urzędu Gminy Kłodawa.
Plan ogólny będzie kluczowy
Nowe plany ogólne mają objąć wszystkie gminy i miasta w Polsce. Samorządy mogą w nich wyznaczyć tzw. obszary zabudowy, ale nie muszą. Jeśli tego nie zrobią, oznaczać to będzie całkowitą blokadę nowej zabudowy do momentu uchwalenia planu miejscowego - czyli bardziej szczegółowego dokumentu, który uchwala się dla poszczególnych fragmentów gminy.
Do tej pory w przypadku braku planu miejscowego można było ubiegać się o pozwolenie na budowę na podstawie decyzji o warunkach zabudowy, czyli tzw. wuzetek. Jeśli jednak gmina w planie ogólnym nie określi tzw. obszarów uzupełnienia zabudowy, to poza ściśle określonymi wyjątkami (np. rozbudowa czy odbudowa) nie będzie można w ogóle wydawać decyzji o warunkach zabudowy. W praktyce oznacza to blokadę inwestycji.