Tusk o Zondacrypto. Nawet 30 tysięcy osób poszkodowanych
Premier Donald Tusk oskarżył giełdę Zondacrypto o powiązania z rosyjską mafią i służbami. Podczas wystąpienia w Sejmie wskazał też na jej związki z polityką oraz możliwą skalę strat, które mogą dotyczyć tysięcy osób.
W mediach głośno jest o problemach Zondacrypto, największej polskiej giełdy kryptowalut, z wypłatami dla klientów - pisaliśmy o tym również w money.pl.
Premier Donald Tusk zabrał głos w Sejmie przed głosowaniem nad odrzuceniem prezydenckiego weta do ustawy o kryptoaktywach. W swoim wystąpieniu odniósł się do działalności giełdy Zondacrypto, podkreślając, że sprawa ma – jak zaznaczył – "kilka wymiarów politycznych".
Jak mówił, początki firmy budzą poważne wątpliwości. - Kariera firmy Zondacrypto zaczęła się za pieniądze rosyjskiej mafii, a u źródeł jej sukcesu finansowego stoją też pieniądze powiązane z rosyjskimi służbami – powiedział, dodając, że takimi informacjami dysponują polskie służby.
Rachunki za gaz bez zmian. Co później? Zależy od wojny Trumpa
Premier zwrócił uwagę także na okoliczności powstania spółki. W jego ocenie były one na tyle niejasne, że "zasługują na mocny film kryminalny", a sam założyciel – jak przypomniał – zaginął i według przypuszczeń nie żyje.
Szef rządu wskazywał, że działalność firmy wykracza poza kwestie finansowe. - Problem polega na tym, że ta firma, o takich źródłach, stała się firmą, która sponsoruje wydarzenia polityczne i społeczne w Polsce i promuje bardzo konkretne siły polityczne – powiedział.
Odnosząc się do wydarzenia CPAC w Rzeszowie, podkreślił, że Zondacrypto była jego strategicznym sponsorem. Jak zaznaczył, wydarzenie to promowało prezydenta Karola Nawrockiego, a udział brał w nim również Andrzej Duda. Premier dodał też, że "związki Telewizji Republika i Zondacrypto nie wymagają żadnego uzasadnienia".
Kilkadziesiąt tysięcy osób poszkodowanych
Wątek firmy pojawił się również podczas piątkowej konferencji prasowej. Tusk został zapytany o liczbę potencjalnie poszkodowanych osób.
Według szacunków poszkodowanych może być nawet 30 tysięcy ludzi – odpowiedział, wskazując jednocześnie, że sytuacja wymaga dalszego wyjaśnienia.
Jak zaznaczył, problemem jest brak odpowiednich narzędzi do analizy działalności spółki. "Tłumaczenia przedstawicieli firmy są bardzo niejasne, nie budzą zaufania" – ocenił.
Premier podkreślił, że prokuratura po otrzymaniu zgłoszeń od poszkodowanych podejmie "odpowiednie działania" w tej sprawie.
Źródło: PAP