Notowania

mokate
02.01.2017 15:06

Kolejna odsłona polsko-czeskiej wojny handlowej. Tym razem chodzi o herbatę

Polski producent nie zgadza się z ustaleniami czeskich służb.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Visions-AD - Fotolia.com)

Po polskim mięsie i jajkach przyszedł czas na herbatę. Czeska Państwowa Inspekcja Rolno-Spożywcza uznała, że Herbal Tea Loyd produkowana przez firmę Mokate z Ustronia, zawiera znaczące ilości skopolaminy i atropiny - środków mających wpływ na ośrodkowy układ nerwowy. Produkt już został wycofany sieci sklepów Albert - piszą "Hospodarske Noviny". Polski producent nie zgadza się z ustaleniami czeskich służb.

Jak poinformował w komunikacie rzecznik Państwowej Inspekcji Rolno-Spożywczego Radoslav Pospichal, cytowany przez popularny czeski dziennik "Hospodarske Noviny", polska herbata ma zawierać aż 206 mikrogramów atropiny i 31,7 mikrogramów skopolaminy na kilogram. Zdaniem inspektorów napar o takim stężeniu może wywoływać nawet halucynacje.

Informacja szybko rozeszła się po czeskich mediach i cytowana była przez większość portali internetowych. Herbata została wycofana z czeskich sieci sklepów Albert, w których dostępny był polski produkt, a rzeczniczka sieci przepraszała klientów i zapewniła o możliwości zwrotów pieniędzy.

Jak zaznaczają "Hospodarske Noviny", inspekcja przed podobnym zagrożeniem przestrzegała dwa lata temu. Sprawa dotyczyła wówczas niemieckiego producenta płatków owsianych Alnatura, ale - jak podkreśla czeski dziennik - ilość nielegalnych substancji była mniejsza niż w polskiej herbacie.

Polski producent odwołuje się od kontrowersyjnych ustaleń czeskich służb. - Nie podzielamy opinii czeskiej Państwowej Inspekcji Rolno-Spożywczej. Trwa postępowanie wyjaśniające w tej sprawie - podkreślił w rozmowie z WP money mec. Janusz Malarz reprezentujący firmę Mokate.

Jak zapowiedział, firma wstrzymuje się z szerszym komentowaniem sprawy do momentu zakończenia postępowania. Sprawa jest o tyle delikatna, że to nie pierwsze zastrzeżenia czeskich służb w związku z różnymi polskimi produktami.

Nie jest tajemnicą, że między Polską a Czechami od co najmniej czterech lat trwa handlowa wojna. Na cenzurowanym było już polskie mięso, a w listopadzie 2016 roku Czesi zdecydowali o zniszczeniu 5 mln polskich jaj. Chodziło o zagrożenie skażeniem salmonellą z jajek polskiej firmy Fermy Drobiu Woźniak.

W grudniu 2014 roku wyszło na jaw, że czeskie służby otrzymały specjalną instrukcję, która zaleca szczególnie dokładne kontrolowanie artykułów spożywczych pochodzących z Polski. Dokument zatytułowano: "Nadzwyczajna kontrola bezpieczeństwa i jakości oraz oznaczenia wybranych rodzajów artykułów spożywczych pochodzących z Polski".

Nakaz wydał wówczas dyrektor Departamentu Kontroli Laboratoryjnej i Certyfikatów Państwowej Inspekcji Rolnej i Żywności. Kontrolą miały zostać objęte główniej polskie warzywa i owoce, ze szczególnym uwzględnieniem jabłek, mięsa, wyrobów wędliniarskich, mleka, serów, a także ryb. Co istotne ta instrukcja nie obejmowała żywności z innych państw unijnych.

Polscy producenci żywności działający na czeskim rynku głośno mówią o szykanach i czarnym PR czy dodatkowych wymogach dokumentacyjnych i certyfikacyjnych. Składali nawet w tej sprawie skargi w Parlamencie Europejskim.

Tagi: mokate, wiadomości, gospodarka, unia, najważniejsze, gospodarka polska, fundusze unijne, gospodarka światowa
Źródło:
money.pl
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
02-01-2017

MAHNie kupujcie Skody. I po sprawie.

02-01-2017

ZUZATo już wiemy jaką herbatę pije nasz rząd...

02-01-2017

Sylwester ZeusCała Europa zachwyca się nasza żywnością a sąsiedi z południa szkaluja dobra jakość jajka ,sery etc. Dlaczego my nic nie robimy? Czy te skody są w … Czytaj całość

Rozwiń komentarze (225)