Polska wciąż królem transportu. Nie wystraszyły nas niemieckie i francuskie regulacje

Polska utrzymuje pozycję absolutnego lidera w transporcie drogowym w Europie. W przewozach międzypaństwowych ciężarówki, należące do firm płacących podatki w Polsce opanowały ponad jedną czwartą rynku w Unii Europejskiej. Niemcy i Francja wprowadzały ograniczenia, które miały nam utrudnić ekspansję. Firmy z Polski wydają sobie nic z tego nie robić.

Obraz
Źródło zdjęć: © Shutterstock/Jaroslav Pachy sr
Jacek Frączyk

Polska utrzymuje pozycję absolutnego lidera w transporcie drogowym w Europie. W przewozach międzynarodowych ciężarówki z naszymi kierowcami opanowały ponad jedną czwartą rynku w Unii Europejskiej. Niemcy i Francja wprowadzały ograniczenia, które miały nam utrudnić ekspansję. Firmy z Polski wydają sobie nic z tego nie robić.

- Jesteśmy w przededniu decyzji Komisji Europejskiej, która ma przedstawić pakiet przewozowy odnośnie międzynarodowego transportu drogowego - informuje money.pl Piotr Mikiel, zastępca dyrektora departamentu transportu w Zrzeszeniu Międzynarodowych Przewoźników Drogowych. - To będzie miało prawdopodobnie ogromne konsekwencje dla działalności polskich przewoźników.

31 maja Komisja Europejska zaprezentuje "Pakiet Mobilności". To zbiór przepisów, które będą dotyczyć czasu pracy kierowców, płacy minimalnej i kwestii delegowania pracowników za granicą.

- Przewiduje się również zaostrzenie przepisów socjalnych regulujących m.in. warunki odbierania odpoczynku kierowców, w tym w kabinie pojazdu ciężarowego - informuje Mikiel.

Wygląda na to, że firmom działającym w Polsce będzie coraz trudniej operować za granicą. Dotąd konkurowały niskimi cenami, wynikającymi z niższych wynagrodzeń kierowców, teraz koszty mogą iść w górę.

Firmy zdają się jednak nie przejmować dotychczasowymi zmianami prawnymi wprowadzonymi w Niemczech czy we Francji w ostatnich dwóch latach, które miały im utrudnić działalność. Badania GUS wskazują, że cała branża transportowa ma się dobrze, a wynagrodzenia pracowników stanowią coraz mniejszą barierę rozwoju.

Według analizy przeprowadzonej przez Urząd w maju b.r. na podstawie ankiet w przedsiębiorstwach transportowych, koszty zatrudnienia jako problem w rozwoju postrzegało 52,7 proc. firm. Niby dużo, ale w poprzednich latach firm narzekających na pensje pracowników było więcej: rok temu - 55,5 proc., a dwa lata temu - 57 proc.

Obraz

Jak widać kwestia płac dla pracowników jest coraz mniejszym problemem dla firm przewozowych. I to wszystko mimo konieczności wypłacania minimum za godzinę w euro przy transportach do Francji czy Niemiec.

Wynagrodzenie w sektorze transportowym i magazynowym wzrosło pod koniec ub.r. do 3961,54 zł brutto miesięcznie, czyli o zaledwie 3,3 proc. w ciągu roku. W całej gospodarce pensje nie dość, że są wyższe - wynosiły średnio 4218 zł - to i rosły szybciej, bo o 3,7 proc.

Przewoźnicy planują nawet zwiększać zatrudnienie. Większość z nich przewiduje poprawę sytuacji finansowej, wzrost przychodów i popytu na swoje usługi. Widać też rosnącą przewagę pozytywnych ocen odnośnie sytuacji bieżącej.

Według opublikowanych we wtorek 30 maja danych GUS, firmy transportu drogowego wykonały w ubiegłym roku pracę przewozową 303,6 mln tonokilometrów łącznie w transporcie krajowym i międzynarodowym. To o 11,2 proc. więcej niż rok wcześniej.

Negatywnie przedsiębiorcy postrzegają tylko oferowane obecnie ceny za ich usługi oraz na opóźnienia płatnościach, a coraz więcej firm zwraca uwagę na rosnącą w tym roku konkurencję firm zagranicznych.

- Dostrzegamy silną konkurencję ze strony firm ze wschodu - co wpływa na konkurencyjność na krajowym rynku, ale również i na międzynarodowym - wskazuje Piotr Mikiel z ZMPD. - Coraz trudniej jest uzyskać satysfakcjonujące zlecenie przewozowe. Problemem nie jest konkurencja ze strony zachodnich firm transportowych, ale bariery administracyjno-prawne wprowadzane przez zachodnie państwa, które coraz częściej zaczynają chronić własne krajowe rynki, zamiast dbać o konkurencyjność wspólnotowego rynku.

Pozycja lidera dla Polski niezagrożona

Jak podaje Eurostat, aż trzy czwarte transportu towarów w Unii Europejskiej, nie licząc transportu morskiego, przewożone jest ciężarówkami. W tej branży Polska jest potęgą na Starym Kontynencie.

W piątek 26 maja Eurostatzaprezentował statystykę, która pokazuje intensywność pracy wykonanej przez firmy transportu drogowego w relacji do liczby mieszkańców. Tu liderem w 2015 roku był Luksemburg, gdzie przewozi się 15,5 tys. tonokilometrów na mieszkańca. My jesteśmy na piątym miejscu.

W tej kategorii wyprzedzają nas jednak tylko kraje małe. Największy z nich - Litwa ma zaledwie 2,9 mln mieszkańców, czyli o milion więcej niż sama Warszawa. Jeśli wziąć pod uwagę liczby bezwzględne, to w tej branży firmy działające w Polsce zdominowały europejski rynek.

Celowo przy tym piszemy o "firmach działających w Polsce" a nie "firmach polskich". Największe z nich należą do Holendrów (Raben), Niemców (DB Schenker), lub Francuzów (DPD Polska, FM Polska). Polski nie jest już nawet Pekaes, bo należy do luksemburskiej firmy Strada Holding. W ścisłej czołówce przedsiębiorstw transportu drogowego towarów w Polsce jest tylko jedna z polskim właścicielem - ROHLIG SUUS Logistics - przejęta zresztą 11 lat temu od niemieckiego właściciela przez polskiego menadżera.

Praca przewozowa firm z Polski w 2015 roku wyniosła 156 mln tonokilometrów i tu zostawiliśmy inne kraje daleko w tyle. Druga była Hiszpania z 72 mln tonokilometrów, a trzecie Niemcy z 45 mln tonokilometrów. Ciężarówki z polskimi kierowcami zawojowały rynek Starego Kontynentu, opanowując aż jedną czwartą rynku pracy przewozowej w transporcie międzynarodowym.

Obraz

Dane są z 2015 roku, więc już po wprowadzeniu niemieckiej płacy minimalnej dla wszystkich przewoźników, którzy jeżdżą po niemieckich drogach w tym tych z Polski. Jak widać nie wypchnęło to naszych firm z rynku. Nawet zwiększyły wtedy pracę przewozową, choć straciły na dynamice, która wyniosła 1,1 proc. rok do roku (rok wcześniej +4,8 proc.). To jednak nastąpiło w dużej mierze przez generalny spadek tempa wzrostu przewozu towarów w Europie.

Największe kraje Unii na rosnącą dominację Polski reagowały w ostatnich dwóch latach zmianami regulacji, które dla firm były uciążliwe, choć niekoniecznie źle były widziane przez kierowców. W 2015 roku dla wszystkich przewoźników działających w Niemczech, w tym również tych z Polski, wprowadzono przepisy o płacy minimalnej. Pracownikowi trzeba w tym roku płacić minimum 8,84 euro na godzinę, czyli 34 eurocenty więcej niż w roku ubiegłym.

- Skarga polskiego rządu do KE spowodowała jednak, że do czasu zakończenia postępowania przez KE, Niemcy zawiesili stosowanie nowych przepisów do tranzytu - opisuje Piotr Mikiel z ZMPD.

Jeśli jednak miejscem docelowym są Niemcy, to konieczne jest już liczenie płacy zgodnej z ustawowym minimum w Niemczech. A dostawy do Niemiec to główne miejsce docelowe dla polskich firm transportowych.

Obraz

- Od 25 maja Niemcy wprowadzili dodatkowe obostrzenie - kierowca nie może odebrać regularnego tygodniowego odpoczynku w kabinie pojazdu. Tymczasem o miejsca, gdzie mogliby zgodnie z prawem odebrać odpoczynek, jest trudno, gdyż brak jest odpowiedniej bazy hotelowej - dodaje.

Od 1 lipca 2016 roku obowiązkową płacę minimalną dla zagranicznych kierowców ciężarówek wprowadziła też Francja. Osoba wykonująca transport do lub z tego kraju powinna otrzymywać co najmniej 9,67 euro za godzinę. Sprawdzane jest to przy kontrolach drogowych, gdzie kierowca musi okazać umowę o pracę, a także potwierdzenie przekazania wypłaty. Co więcej, firmy transportowe zobowiązane są przechowywać dokumenty, dotyczące pracy na terenie Francji przez co najmniej półtora roku, dysponować swoim przedstawicielem na terenie kraju, a dokumenty muszą być w języku francuskim.

Do tego wszystkiego utrudnienia dla działalności polskich firm transportu drogowego mogą się pojawić ostatniego dnia maja ze strony Komisji Europejskiej.

Fakt, że działający w Polsce przedsiębiorcy nie wykazują istotnego wzrostu kosztów wynagrodzeń, a jednocześnie zwiększają udział w rynku, sugeruje, że sobie z tymi obostrzeniami jakoś poradzili. Pytani o to przewoźnicy nie zdradzili, w jaki sposób. Można tylko się domyślać, że kontrola francuska czy niemiecka może mieć trudności ze sprawdzeniem, czy stawka godzinowa na terenie ich kraju nie jest przypadkiem "rekompensowana" w transporcie na terenie Polski.

Pomysł na biznes: Komory floatingowe. Chwila szczęścia za pieniądze

Wybrane dla Ciebie
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Wybory na Węgrzech: Partia Tisza odsuwa Fidesz od władzy. Są pełne wyniki
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
Co dalej z cieśniną Ormuz? Wszystko, co wiemy o eskalacji konfliktu
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
USA przejmą irańskie statki? Media: wojsko szykuje uderzenie
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Miliard dolarów "do przodu". Kopalnia KGHM w Chile zarabia
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Cieśnina Ormuz: Kolejny atak na statki wzmaga paraliż transportu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Nowe propozycje USA dla Iranu. Rynki ropy w napięciu
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Iran zamyka cieśninę Ormuz. Trump: Nie mogą nas szantażować
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczna wizyta. Adam Glapiński w największym skarbcu świata
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Historyczny rekord. Światowe giełdy tracą, ale ten europejski rynek idzie pod prąd
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Śledztwo ws. Zondacrypto. Finansowych afer z polityką w tle kilka już w Polsce było
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Morawiecki zapowiada Polski Ład 2.0. "Jak tylko wygramy wybory"
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem
Afera Zondacrypto. Narasta spór rządu z prezydentem