Unijny budżet. Ekspert przestrzega: mogą stanąć budowy dróg czy linii kolejowych

- Nie będzie bezpośredniego powiązania środków UE z praworządnością - sugeruje premier Morawiecki. Co innego wynika jednak z ustaleń szczytu Unii. Eksperci, z którymi rozmawiał money.pl, nie mają wątpliwości: Polska może stracić miliardy, a wielkie prace na wielu budowach mogą stanąć.

Powiązanie praworządności z wypłatą środków UE może być problemem dla Polski i Węgier.
Źródło zdjęć: © PAP
Mateusz Madejski

Eksperci jednak nie mają wątpliwości: wypłaty będą uzależnione od praworządności. Takie bowiem są po prostu ustalenia po szczycie. Czy więc Polska może stracić miliardy z unijnych grantów? Jak będzie wyglądał w praktyce "test praworządności"? Prof. Artur Nowak-Far ze Szkoły Głównej Handlowej, były wiceszef MSZ, zastrzega, że szczegóły nowych zasad jeszcze nie są znane. Wtóruje mu prof. Robert Grzeszczak z Uniwersytetu Warszawskiego, ekspert prawa europejskiego. - Nie wiemy na przykład, jak przez kolejne 7 lat kształtować będą się budżety roczne - mówi prof. Grzeszczak.

Prof. Artur Nowak-Far przestrzega, że może się okazać, iż Polska będzie tracić gigantyczne środki i to nie tylko na przyszłe projekty. - Ucierpieć mogą także te inwestycje, które już trwają - mówi money.pl profesor. Jak wyjaśnia, może to być budowa drogi czy linii kolejowej. Unia może po prostu uciąć finansowanie. Wtedy polskie władze będą miały dwie opcje - zostawić taką rozkopaną inwestycję albo dokończyć ją za krajowe środki. - To byłaby wielka niedogodność. W takim przypadku trzeba by przesuwać przecież środki budżetowe - zauważa profesor z SGH.

Szczyt UE. Praworządność powiązana z budżetem? Janusz Kowalski komentuje. Obejrzyj wideo:

I dodaje, że podobne "straszaki" już można znaleźć w prawie unijnym. Jest na przykład powiązanie środków z Funduszu Spójności z dyscypliną budżetową. Unijne przepisy dają możliwość zawieszenia czy nawet wycofania takich środków. - Państwa jednak robią wszystko, by wyjść z problemów, gdy są zagrożone - wskazuje Artur Nowak-Far. I prognozuje, że podobnie Polska będzie teraz postępować. Będzie się starała - jak to określa profesor - "wykaraskać z problemów z praworządnością".

"Chcemy, ale nie możemy"

Jak może wyglądać w praktyce "blokada środków"? - Może być problem z realizacją grantów. To znaczy będziemy mogli składać wnioski, ale środki mogą być po prostu niewypłacane. Unia może powiedzieć: "chcieliśmy, ale nie możemy". Trzeba jednak zaznaczyć, że w tym wszystkim nie chodzi o to, żeby nie wypłacać pieniędzy. Przecież Unia je ma i chce je przeznaczyć również na Polskę, na przykład na rozwój infrastruktury. Ten "test praworządności" ma mieć raczej wymiar wychowawczy, żeby Polska się opamiętała. Piłka będzie po stronie rządu - komentuje prof. Robert Grzeszczak z Wydziału Prawa i Administracji UW.

Kto najbardziej straci na ewentualnych cięciach? - Zasadą będzie to, aby to rząd tracił pieniądze, a nie żeby cierpieli sami obywatele. Czyli prawdopodobnie środki na walkę z wykluczeniem mogą się ostać. Ale jeśli na przykład rząd będzie chciał szukać w Brukseli dofinansowania budowy elektrowni atomowej, to może już być problem. W grze są więc naprawdę miliardy złotych - dodaje prof. Grzeszczak.

Decyzje w sprawie praworządności mają być ustalane większością kwalifikowaną. Tak zapowiedziała szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Teoretycznie więc Polska i Węgry nie będą mogły tu niczego zatrzymać. - Chyba, że uda się zbudować szerszą koalicję. Tego bym nie wykluczał. Mogą nas tu poprzeć Bułgarzy, Słowacy, państwa bałtyckie. Nie jest więc tak, że wszystko jest tu przesądzone - mówi nam anonimowo doradca wielu polskich polityków do spraw europejskich.

Na czym polega większość kwalifikowana w głosowaniach w UE? Spełnione muszą zostać dwa warunki - "za" musi zagłosować 55 proc. państw członkowskich – czyli 15 z 27 państw. Wniosek muszą też poprzeć państwa członkowskie reprezentujące co najmniej 65 proc. ogółu ludności UE.

Zapisz się na nasz specjalny newsletter o koronawirusie.

Wybrane dla Ciebie
Reforma PIP. Radczyni prawna wskazuje kluczowe różnice między B2B a etatem
Reforma PIP. Radczyni prawna wskazuje kluczowe różnice między B2B a etatem
Fotowoltaika na balkonie. Policzyli, ile można zaoszczędzić na rachunkach
Fotowoltaika na balkonie. Policzyli, ile można zaoszczędzić na rachunkach
Polacy w obliczu finansowych kłopotów. Z czego zrezygnują? Zaskakujące odpowiedzi
Polacy w obliczu finansowych kłopotów. Z czego zrezygnują? Zaskakujące odpowiedzi
Wołodymyr Zełenski apeluje do UE o nowe sankcje. Wskazał cel
Wołodymyr Zełenski apeluje do UE o nowe sankcje. Wskazał cel
Koniec uzależnienia od USA? Nowa strategia Kanady
Koniec uzależnienia od USA? Nowa strategia Kanady
Węgry wściekle na Ukrainę. Poszło o dostawy ropy
Węgry wściekle na Ukrainę. Poszło o dostawy ropy
Polacy ofiarami serii zatruć w Norwegii. Media: nikt ich nie ostrzegł
Polacy ofiarami serii zatruć w Norwegii. Media: nikt ich nie ostrzegł
"Sibir" na Bałtyku. Rosyjski atomowy lodołamacz ściągnięty z Arktyki
"Sibir" na Bałtyku. Rosyjski atomowy lodołamacz ściągnięty z Arktyki
6 mld zł zobowiązań giganta chemicznego. Jest propozycja układu
6 mld zł zobowiązań giganta chemicznego. Jest propozycja układu
Powroty polskiej bandery na statki. Jest projekt. Oto warunki do przyspieszenia
Powroty polskiej bandery na statki. Jest projekt. Oto warunki do przyspieszenia
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Rozsierdzony Trump podwyższa stawkę. "W pełni dozwolone 15 proc."
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"
Anonimowy darczyńca przekazał miastu fortunę w złocie. "Odebrało mi mowę"