Ważne zmiany w prawie. W firmach szykują się masowe kontrole płac

Nowe przepisy to nie tylko więcej kontroli, lecz także zupełnie nowe kompetencje Państwowej Inspekcji Pracy. Będzie ona mogła żądać od pracodawców szczegółowych danych o wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn - informuje "Dziennik Gazeta Prawna". Tymczasem inspekcja nie może liczyć na dodatkowe finanse. Problemem są także braki kadrowe.

Washing Machine Manufacture At Electrolux AB Polish Plant
Employees work on the assembly of domestic washing machines on the production line at the Electrolux AB factory in Olawa, Poland, on Tuesday, Oct. 16, 2012. Electrolux AB is the world's second largest maker of appliances such as refrigerators, washers, vacuum cleaners, cookers and air-conditioners under AEG, Eureka, Frigidaire and Electrolux brands. Photographer: Bartek Sadowski/Bloomberg via Getty Images
Bloomberg
EMEA; EUROPE, EMEA; EASTERN EUROPE, ECONOMY; ECONOMIC; ECO, INDUSTRY: INDUSTRIAL; FACTORY;, INDUSTRY: INDUSTRIAL, MANUFACTURE; MANUFACTURING, JOB; JOBS; EMPLOYMENT, LABOR; LABORER; WORKERInspekcja pracy będzie mogła żądać od pracodawców szczegółowych danych o wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn
Źródło zdjęć: © getty images | Bartek Sadowski
Katarzyna Kalus
Dźwięk został wygenerowany automatycznie i może zawierać błędy

Projekt ustawy o wzmocnieniu stosowania zasady równego wynagrodzenia kobiet i mężczyzn porządkuje jedną z najbardziej wrażliwych kwestii rynku pracy. Wynika z niego, że ciężar egzekwowania nowych przepisów spadnie na Państwową Inspekcję Pracy (PIP).

Swoje potrzeby PIP wyliczyła na 269 mln zł. Choć jest to kwota potrzebna od zaraz, to jednak nie do wydania od razu, lecz w perspektywie 10 lat. Pieniądze są konieczne na stworzenie systemu szkoleń online, platformy e-learningowej oraz zaplecza organizacyjnego do obsługi szerokiej grupy odbiorców.

"Przemysł ma się bardzo dobrze". Oto jak Polska umacnia swoją pozycję

Jak dowiedział się "DGP", inspekcja nie może liczyć na dodatkowe finanse ponad te, które przewidziano w ustawie budżetowej. A z tej wynika, że budżet PIP w tym roku wzrośnie o 13 proc., co oznacza dodatkowe 72 mln zł.

Ponadto w rezerwie zabezpieczono środki na jej nowe zadania. Jak wyjaśnia dr Liwiusz Laska, dyrektor generalny Ministerstwa Rodziny Pracy i Polityki Społecznej, żaden inny urząd nie mógł liczyć na taki wzrost środków do dyspozycji.

W rozmowie z "DGP" Marcin Stanecki, główny inspektor pracy, przyznał, że szuka pieniędzy w bieżącym budżecie. Ich znalezienie będzie się wiązać z ograniczeniem wydatków na remonty czy zakup nowych komputerów. Przypomniał też, że 10 lat temu, przy znacznie mniejszej liczbie zadań, ówczesny główny inspektor pracy szacował, że potrzeba 3 tys. inspektorek i inspektorów, by inspekcja dobrze działała. Obecnie jest połowa tej liczby.

Nowe kompetencje inspekcji

Jak pisze "DGP", inspekcja będzie mogła żądać od pracodawców szczegółowych danych o wynagrodzeniach kobiet i mężczyzn, analizować je oraz domagać się dodatkowych wyjaśnień. Co więcej, nie tylko wskaże nieprawidłowości, lecz także będzie współpracować przy wdrażaniu działań naprawczych i uczestniczyć w ocenie systemów wynagrodzeń.

Ma zbierać i raportować dane o naruszeniach oraz brać udział w postępowaniach sądowych. Jednocześnie kontrole staną się bardziej złożone, bo obejmą analizę całych systemów płac. Inspekcja spodziewa się też wzrostu liczby skarg wraz ze wzrostem świadomości pracowników i z dostępem do informacji o wynagrodzeniach.

- Nowe przepisy oznaczają nie tylko więcej kontroli, lecz także zupełnie nowe kompetencje inspekcji. To m.in. analiza systemów wynagrodzeń, siatek płac, większa liczba postępowań oraz konieczność zdobycia nowej wiedzy i przeprowadzenia szkoleń - mówi w "DGP" dr Magdalena Rycak, radczyni prawna w Rycak Kancelaria Prawa Pracy i HR i dyrektorka Instytutu Prawa Zatrudnienia i Work-Life Balance w Uczelni Łazarskiego.

Wybrane dla Ciebie