Notowania

Minister Adamczyk obiecuje przetarg na A1. Ten sam przetarg obiecywał pół roku temu

Przetarg na budowę ostatniego brakującego kawałka autostrady A1 może być ogłoszony jeszcze w czerwcu. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk deklaruje, że stanie się to niebawem. Ale pół roku temu mówił, że przetarg będzie ogłoszony do końca 2016 r.

Podziel się
Dodaj komentarz
(Grzegorz Momot/ PAP)

Kierowcy będą mogli pojechać A1 między Częstochową a Piotrkowem w 2020 lub 2021 r. - deklaruje minister infrastruktury Andrzej Adamczyk. Obiecał też, że przetarg na budowę ostatniego brakującego odcinka autostrady będzie ogłoszony niebawem. Tyle że to samo obiecywał jesienią, kiedy mówił o przyspieszeniu budowy tego odcinka.

"Liczymy, że przetargi rozstrzygniemy około września, około trzech lat realizacji inwestycji, będzie to więc ok. 2020 roku". Kiedy minister Adamczyk powiedział te słowa? Podpowiadamy: w październiku zeszłego roku. - Podjęliśmy decyzję o przyspieszeniu realizacji ostatniego, brakującego fragmentu autostrady A1 łączącej północ i południe Polski – mówił wtedy minister. Przetarg miał być ogłoszony do końca roku, ale nie został.

Od tych deklaracji minęło osiem miesięcy. Minister znowu wraca do tematu. Nie bez powodu. Rząd zdecydował właśnie, że brakujący fragment A1 będzie budowało państwo, czyli GDDKiA, a nie drogowa spółka specjalnego przeznaczenia, jak planował rząd Ewy Kopacz. To żadna niespodzianka. To, że A1 nie będzie budowała oddzielna spółka też było wiadomo już na jesieni. Dlatego decyzja rządu to już formalność.

Zobacz też: To się nazywa "wiadukt". Inwestycja z rozmachem

Po tych ośmiu miesiącach minister znów mówi o przyspieszeniu. - Zdecydowaliśmy, że ten bardzo potrzebny odcinek autostrady musi być realizowany w szybkim tempie - ogłosił w Radiu Zet. - Niebawem kierujemy do drugiego etapu przetargu ten odcinek - dodał.

Jakkolwiek to "przyspieszenie" może dziwić, to kilka miesięcy w całej historii budowy A1 nie robi już większej różnicy. Cała inwestycja i tak już ma kilkuletni poślizg. W najlepszym razie - jeśli budowa ruszyłaby natychmiast - całość będzie opóźnione o dziewięć - dziesięć lat.

A1 miała być gotowa na rozgrywane w Polsce i na Ukrainie Euro 2012. To jedyna polska autostrada o przebiegu południkowym, z północy na południe. W eksploatacji jest 430 km trasy - czyli od Pruszcza Gdańskiego do Piotrkowa Trybunalskiego oraz od Pyrzowic do granicy z Czechami w Gorzyczkach. W środku zieje dziura.

Najpierw konsorcjum, które miało budować brakujący fragment, nie dopięło finansowania i koncesja wygasła. Ustalono więc, że autostrada powstanie w systemie tradycyjnym z pieniędzy budżetowych. O ile fragment między Pyrzowicami a Częstochową zyskał status "w realizacji", o tyle między Częstochową a Tuszynem nadal nie dzieje się nic. Pomysłu na feralny odcinek szukał także poprzedni rząd.

Ruch między Tuszynem a Częstochową jest szacowany na 30-45 tysięcy samochodów na dobę. To dużo i stawia ten fragment A1 jest wśród najpilniejszych inwestycji drogowych w Polsce. Brakująca autostrada ma spinać Pomorze i centralną Polskę z S8 z Warszawy i A1 na Śląsku, a także, dzięki A4, z miastami w południowej Polsce.

Tagi: andrzej adamczyk, wiadomości, gospodarka, najważniejsze, gospodarka polska
komentarze
+1
+1
ważne
smutne
ciekawe
irytujące
Napisz komentarz
21-06-2017

KondekPO przez osiem lat nie zrobiło tyle dla społeczeństwa co PIS przez 1.5 roku.A co do A1,to będzie i to jest pewne jak obiecuje p.Adamczyk. W … Czytaj całość

21-06-2017

Emilia50dobra zmiana w pełnym roz kwicie jeszcze nie wiedzą jak nakraść przy okazji tej inwestycji toteż im się nie śpieszy bo najważniejsze jest dobro sekty

22-06-2017

AdamKtoś chce położyć łapę na tym odcinku A1 i robić niezłą kasę! Jak powołają spółkę, będziemy wiedzieli kto stoi za ministrem.

Rozwiń komentarze (6)